Kultura

WYWIAD | Przeżyją porządne rzeczy

2017-05-03

Czas czytania: 6 minut

Widząc leżące drewno na poboczu drogi lub obok śmietnika nie zastanawiamy się do czego może się nam przydać. Tom Thiel zastanawia się za każdym razem kiedy napotka takie znalezisko. Dla niego celem jest nadanie kawałkom drewna nowego życia. Stworzenia z nich przedmiotów, które będą mogły cieszyć swoim pięknem bądź funkcjonalnością. Spełnienie twórcy dają nie tylko poszukiwania materiałów, ale i tworzenie z nich nowych, fascynujących projektów. 



Co chciał Pan osiągnąć tworząc projekt Gelebtes Holz?

Pracuję nad tym projektem od 20 lat, fortuny na tym nie zrobiłem, na życie pracuję okazjonalnie w innych miejscach. Główną korzyścią jest zrobienie czegoś dobrze, tak by dawało satysfakcję. Ale niestety: Niewielu ludzi (dysponujących pokaźną gotówką) podziela fascynację moją pracą.

Jak wygląda Pański dzień pracy? Na co poświęca Pan najwięcej czasu?

Dni nie są do siebie podobne. Czasami przywożę na rowerze kawał porzuconego drewna, nawet samochodem (dobre drewno zawsze pojawia się znienacka); inne dni spędzam w warsztacie i pracuję jako stolarz na etacie. Czasami tylko wieczorami, gdy akurat mam jakąś pracę dorywczą. Czasami w ogóle. Najbardziej wyczerpujące jest polerowanie surowych powierzchni szlifierką kątową. Robi się to w specjalnej kabinie w masce przeciwpyłowej. Z małego taboretu może wyjść 30 litrów pyłu.

Skąd Pan bierze materiał? Jakie to jest drewno?

Używam drewna wszelkiego rodzaju, znajduję je na ulicach. Czasami ludzie przynoszą drewno, z którego robię im meble. Idealna sytuacja jest taka, gdy znają historię swojego materiału, a ja dopisuję kolejny rozdział. Ale to musi być drewno niegdyś używane, a teraz już nie. Sporo tego można znaleźć, gdy budynki są remontowane bądź wyburzane. Poza tym odpady z różnego rodzaju warsztatów albo palety jednorazowe; ale nigdy nie wyrywam drewna z mebli wciąż funkcjonalnych. Zajmuję się tylko kawałkami, które zostały wyrzucone. Najlepszy sposób to skomponować w jednym meblu klocki z wielu różnych źródeł, każdy z własną historią, w innym wieku. Wartość mebla wzrasta wraz z historyczną zawartością.

Gelebtes Holz oznacza „Drewno Przeżyte”, jakie historie się tam skrywają?

Jedną z najciekawszych historii miałem podczas dłuższego pobytu w Irlandii, gdzie budowałem łoże na ślub pary Irlandczyków, jedno z nich pochodziło z bardzo starej lokalnej rodziny. Rodzice posiadali duży dwór, na zachodzie kraju, którego najstarsza część pochodziła z XVI w. Miał on wiele późniejszych przybudówek, niektóre w ruinie. Udało mi się ożywić niektóre z tych ruin wykorzystując drewno dźwigarów stropowych na łóżko, które jest potrzebne dla przyszłego trwania rodu.

Co jest najtrudniejsze w Pana pracy?

Polerowanie. A to jest związane z jedną z unikalnych cech moich prac: powierzchnie są ożywiane, ale nie stają się całkiem płaskie.

Kto pracuje w Pańskiej firmie? Współpracuje Pan z rzemieślnikami?

Robię wszystko sam i lubię to. To przynosi spełnienie.

Jak Pan opisze dobre wzornictwo?

Trzeba nauczyć się odróżniać styl od designu. Jestem trochę staroświecki, pochodzę ze szkoły „forma wynika z funkcji”. I zawsze biorę pod uwagę, jak przedmioty będą wyglądały po 20-letnim użytkowaniu. Przeżyją tylko porządne rzeczy.

Jakie znaczenie jako dla projektanta ma dla Pana ekologia?

To nie był punkt wyjścia mojej pracy. To konsekwencja sposobu życia. Dwadzieścia lat temu miałem studio ogrzewane piecem i resztki drewna, a potrzebowałem szafki. Żałuję, że potem mieszkałem w miejscach z centralnym ogrzewaniem. Teraz szukam ponownie miejsca z piecem (kto mógłby wskazać odpowiednie dla mnie miejsce na studio w Berlinie, albo niewielki dom w przystępnej cenie, zostanie nagrodzony jedną z moich prac!). Praca zgodna z ekologią jest dobra, ale staje się bezużyteczna bez zrozumienia cyklu życiowego materiału, z jakiego budowany jest świat. Właściwe wykształcenie pomaga w zrozumieniu. Konsekwencje są oczywiste.

Rozmawiała: Agnieszka Czarnojan
Zdjęcia: dzięki uprzejmości projektanta
Link: http://www.gelebtesholz.de



REKLAMA

POLECAMY