Kultura

SZTUKA | KRAKERS

2015-02-13

W Krakowie w dniach 24-26 kwietnia będzie miała miejsce czwarta odsłona Cracow Gallery Weekendu. Krakers – czyli krakowski weekend ze sztuką – narodził się w 2012 roku dzięki zaangażowaniu Małgorzaty i Marcina Gołębiewskich, którzy na co dzień zajmują się prowadzeniem galerii Art Agenda Nova. Galeria – wraz z działającą przy niej Fundacją Wschód Sztuki – od początku swojego istnienia skupia się na prezentacji młodej sztuki współczesnej oraz wspieraniu debiutujących artystów. Krakers stanowi z kolei wypadkową zainteresowań Gołębiewskich. Kraków zna ich jako aktywistów, dla których ważna jest animacja lokalnego środowiska artystycznego i działania o charakterze społeczno-artystycznym. Wydarzenia przez nich stworzone – Projekt Miejski, czy odbywający się cyklicznie ArtBoom Festival, ożywiają Kraków z jego nieco zakurzoną przestrzenią miejską, włączając do całego przedsięwzięcia sztukę. Podczas krakowskiego gallery weekendu swoje siły połączą galerie sztuki, instytucje publiczne, fundacje, stowarzyszenia, project room-y oraz różne nieformalne inicjatywy, otwierając swoje drzwi zwiedzającym.

Krakers ma na celu wynalezienie miasta na nowo, otwartego na współczesność, wykorzystującego swoje lokalne atuty, przemawiającego różnymi głosami. W końcu – ma przyczynić się do przełamania bariery między ludźmi a sztuką współczesną. Wydarzenie kieruje swoją uwagę szczególnie na miejsca nieco zapomniane, takie jak prywatne galerie sztuki. A tym w Krakowie jest szczególnie trudno. Jakie są tego przyczyny? Jak mówi Marcin Gołębiewski: Wszyscy wiemy, że Wisła płynie w jednym kierunku, do Warszawy; część z nas wie, że nie zatrzymuje się tam na stałe. Kraków wraz z przejęciem przez Warszawę dominującej pozycji w świecie sztuki, zaczął być postrzegany jako prowincja z całym bagażem negatywnych skojarzeń właściwych temu terminowi. Kiedy mówimy prowincja przybieramy lekceważący ton, myśląc o czymś pokracznym, zacofanym, niezdolnym do produkcji własnych znaczeń, albo produkującym znaczenia wtórne. Centralizacja art worldu poskutkowała tym, że każde miasto nie będące Warszawą – bo przypadek ten nie dotyczy wyłącznie Krakowa – często uważane jest za wypalone pod względem kulturotwórczym.

Niemniej jednak stwierdzenie, że w Krakowie nic się nie dzieje jest dużym uproszczeniem i sprawia, że powielane są stereotypy. Ku zadowoleniu cyników często znajduje się w nich źdźbło prawdy, ale sprowadzanie istniejącego stanu rzeczy do ogólników, prowadzi niejednokrotnie do budowania obrazu rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Rzadko pamięta się o tym, że na krakowskiej ASP studiowali artyści tacy jak Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski czy Rafał Bujnowski, których malarstwo zdominowało polską sztukę współczesną od końca lat 90. Niedawny sukces Jakuba Woynarowskiego wyróżnionego Paszportem Polityki w kategorii sztuk wizualnych potwierdza, że Kraków ma jeszcze wiele do zaoferowania.

Wbrew obiegowym opiniom, za trudną sytuację krakowskich galerzystów nie odpowiada jedynie stolica. Chodzi też o samą specyfikę Krakowa, w którym tożsamość konstruuje się przede wszystkim w oparciu o przeszłość. Stąd bierze się konserwatyzm wyborów estetycznych i nieufność wobec sztuki współczesnej. Dodatkowo, komercyjne galerie sztuki utrzymujące się ze sprzedaży, cierpią często na brak zainteresowania klientów – szczególnie tych nowych. Z jednej strony negatywów dopatrywać można się w płytkości rynku sztuki, z drugiej stanowi o tym wypadkowa innych czynników. Panuje powszechne przekonane, że sztuka współczesna posługuje się hermetycznym językiem. Ponadto, kupowanie dzieł sztuki nie jest najistotniejszym w hierarchii potrzeb, wobec czego sztuka odsuwa się na dalszy plan. Z kolei deficyt opiniotwórczych mediów zajmujących się kulturą, skazuje galerie sztuki na brak promocji zarówno samych miejsc, jak i prezentowanych w nich wystaw. Marcin Gołębiewski zwraca uwagę, że: (...) większość krakowskich galerii, młodych galerii, nie jest w stanie zadeklarować się, co będzie robić w przyszłym roku, bądź nawet za pół roku, bo ciągle zadaje sobie pytanie, czy będzie wtedy istnieć. Przyczyną tego zjawiska nie jest zbyt mała ilość galerii pokazujących sztukę najnowszą, a raczej brak współpracy w krakowskim środowisku artystycznym.
    
Krakers powstał, by skonfrontować się z wyżej opisanymi problemami. Pierwsza edycja imprezy odbyła się w ramach Festiwalu Sztuk Wizualnych ArtBoom w 2012 roku. Podczas kolejnej Krakers stał się autonomicznym wydarzeniem, dofinansowanym przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego. Trzecia edycja spotkała się z jeszcze większym zainteresowaniem władz – wsparły ją Urząd Marszałkowski oraz Urząd Miasta Krakowa. Unaocznia to, że długofalowe działania mają w Krakowie sens. Formuła Krakersa różni się  od warszawskiego gallery weekendu – nie opiera się na ścisłej selekcji i budowaniu hierarchii poszczególnych wydarzeń, biorą w nim udział zróżnicowane podmioty. Niektóre z nich mają efemeryczny charakter i tworzą się tylko na czas trwania Krakersa, jak wystawa 
„-1 LIVE” w podziemiach Spółdzielni Mieszkaniowej Dębniki (Bartosz Wajer, Xawery Wolski, Bolesław Chromry, Marcin Pazera, Magdalena Lazar), która odbyła się podczas jego zeszłorocznej edycji. Ważne jest, żeby zainteresować sztuką nowych odbiorców i sprawić, by przestrzenie związane ze sztuką współczesną zaczęły postrzegać same siebie w relacji do otoczenia. Wydarzenie ma zwracać uwagę, że miejsc związanych ze sztuką najnowszą w Krakowie nie brakuje. W tym miejscu wystarczy przywołać Galerię Opcja działającą przy Wydziale Intermediów Akademii Sztuk Pięknych, Galerię TheGreenroom, F.A.I.T. czy Galerię AS, które również wzięły udział w Krakersie. Małgorzata Gołębiewska podsumowuje: Cracow Gallery Weekend jest wydarzeniem egalitarnym. Zapraszamy do współpracy bardzo szeroko – fundacje, project room-y, najważniejsze inicjatywy oddolne, miejsca kulturotwórcze o podobnych nam ambicjach. (...) to działa jak pospolite ruszenie, gromadzące miejsca, które wykażą chęć, że coś interesującego w danym okresie zorganizują.

Popularyzacja sztuki współczesnej i działalności galerii sztuki jest niezmiernie ważna, ale na drugim biegunie znajduje się zajmowanie głosu w sprawie problemów, które realnie przyczyniają się do dysfunkcji środowiska artystycznego – nie tylko krakowskiego. Zaliczają się do nich wciąż tragiczne warunki socjalno-bytowe artystów i galerzystów. Krakers nie ma złudzeń co do tego, że doprowadzi do sytuacji, w jakiej goście wychodzą z galerii po wernisażu ze świeżo zakupionych dziełem sztuki pod pachą. Budowanie i podtrzymywanie życia miejskiego wymaga siły. Krakers pełni rolę katalizatora mającego sprawić, że  galerzyści, jak również mieszkańcy Krakowa – przestaną być do siebie odwróceni plecami i stworzą energiczne środowisko zdolne w przyszłości dokonać transformacji. A ma się to odbyć – zgodnie ze słowami Marcina Gołębiewskiego – na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji.

Prowokowanie działań, które sprawią, że sztuka współczesna stanie się w Krakowie mniej transparentna nie kończy się na Krakersie. Organizatorzy mają na uwadze kolejny projekt, który nie funkcjonowałby na zasadzie wystawy czasowej, ale jako coś trwałego – powstanie jednego miejsca, które gromadzi galerie i inicjatywy związane z szeroko pojętą współczesnością. Mogłaby to być kamienica, czy wzorem Londynu i Berlina – ulica z designerskimi lokalami, prowadzącymi zróżnicowaną działalność kulturalną. Najbliższym wzorem jest jednak Łódź, w której odbywa się konkurs „Lokale dla kreatywnych” mający prowadzić do zapełnienia sztuką ulicy Piotrkowskiej oraz jej najbliższego otoczenia. Ponadto w Łodzi miała ostatnio miejsce rewitalizacja XIX-wiecznego osiedla przyfabrycznego Księży Młyn. Zgodnie z założeniem powstały na nim pracownie artystyczne, a docelowo ma się znaleźć tutaj ponad 60 miejsc pracy dla osób zajmujących się sztuką. Atmosfera współpracy, wzajemnego dialogu i stymulującej konkurencyjności z pewnością przysłużyłaby się krakowskiemu środowisku artystycznemu. W tym kontekście Cracow Gallery Weekend określić można mianem zaczynu, który w przyszłości może przynieść podobne rezultaty.

Tekst: Zuzanna Dzwonkowska
Art Agenda Nova, fot. Katarzyna Klimek
 


REKLAMA

POLECAMY