Analiza

Sztuka stołu w malarstwie




Tekst
Artur Zaguła

Zdjęcia
Artur Zaguła

Powyżej
James Ensor
The Savoy Cabbage
1894



Jedzenie zawsze należało do ważnych czynności w życiu człowieka. Jego celebrowanie było jednak przez długi czas przeznaczone dla wyższych warstw społecznych. Już w czasach starożytnych biesiadowanie i ucztowanie należały do największych przyjemności życiowych arystokracji. Suto zastawione były stoły Rzymian, poczynając od przystawek (zwykle jajka) przez dania mięsne lub rybne z warzywami, aż do deserów, owoców. Wszystko to obficie zakrapiano winem z dodatkiem miodu.

Nic też dziwnego, że tematyka związana z jedzeniem pojawiała się także jako element dekoracji domu rzymskiego. Pierwsze martwe natury przedstawiające ozdobne naczynia, owoce, gotowe potrawy, dziczyznę i owoce morza symbolizowały zamożność domu i obfitość pożywienia. Temat związany z jedzeniem pojawiał się zwykle w momencie historycznym i w kręgu kulturowym, w którym wartości materialne i mieszczańskie dominowały. Dlatego rozwój tego gatunku malarskiego przypadł na czasy renesansu, a potem mieszczańskiego, holenderskiego i flamandzkiego baroku. XVII-wieczne malarstwo martwych natur do dziś pozostaje dla wielu niedoścignionym wzorem.

Malarze zainteresowali się światem roślin, zwierząt czy przedmiotami wytworzonymi ręką ludzką, kiedy racjonalne podejście do rzeczywistości zaczęło w kulturze europejskiej dominować. Wtedy także naukowcy i filozofowie stworzyli nowy paradygmat badania rzeczywistości, oparty na  doświadczeniu, a nie abstrakcyjnej teorii. Dodatkowo odkrycia geograficzne i eksploracja prowadzona przez Hiszpanię i w szczególności przez Niderlandy spowodowały zwiększone zainteresowanie egzotycznymi okazami roślin i zwierząt z całego świata i stworzyły rynek dla ich realistycznego przedstawienia.

Wzbogaceni mieszczanie holenderscy i flamandzcy, chcąc pokazać swoje ambicje, chętnie zamawiali obrazy przedstawiające bogato nakryte stoły. Przedmioty ze szkła, srebra i złota, wykwintne dania, owoce, warzywa, martwe zwierzęta tworzyły wysmakowane kompozycje. Dla malarstwa holenderskiego charakterystyczna była zredukowana gama kolorystyczna, z przewagą brązów, subtelnych szarości i odcieni oliwkowych. Mistrzami takich, modelowanych miękkim światłem, obrazów byli Pieter Claesz  i Willem Claesz Heda. Emanuje z nich nastrój intymności, ciszy i spokoju. Tymczasem Flamandowie preferowali kompozycje bogatsze kolorystycznie i nieco większe, jeśli chodzi o rozmiary. Większą popularnością cieszyły się we Flandrii zwierzęta, trofea myśliwskie, malarze wprowadzali nawet elementy „akcji” do obrazów. Wśród najbardziej znanych tego rodzaju twórców można wymienić Fransa Snydersa czy Jana Fyta.

Warto pamiętać, że holenderskie martwe natury nie były jedynie zestawieniami przedmiotów,  często miały znaczenie symboliczne. Zawierały ukryte pouczenia moralne, aluzje religijne i filozoficzne. Przypominały o umiarze w przyjemnościach, a nawet o marności tego świata, którego materialna strona nie może przesłaniać duchowego wymiaru życia oraz jego kruchości (vanitas).

Martwa natura w kolejnych wiekach była i jest nieprzerwanie do dziś ważnym tematem poruszanym w sztuce, a dobrze malujący ją twórcy mogą być spokojni o swoje utrzymanie. Imitowanie malarstwa holenderskiego i flamandzkiego nadal cieszy się popularnością, chętnie tego rodzaju obrazy zawieszane są w domach i rezydencjach. Ja jednak na koniec chciałbym przywołać przykład szczególnej martwej natury, jaką jest wykonana przez Beth Lipman praca pod tytułem Bancketje (Bankiet) z 2003 roku.

Miałem okazję ją zobaczyć w Renwick Gallery w Waszyngtonie i zrobiła ona na mnie spore wrażenie. Jest to instalacja złożona z długiego stołu i ułożonej na nim martwej natury ze szkła. Ponad czterysta różnego rodzaju naczyń, ale także owoców, warzyw, ryb tworzy niezwykle kunsztowną i dekoracyjną kompozycję. Sam tytuł i cała koncepcja pracy nawiązują do XVII-wiecznych martwych natur holenderskich.

Wykwintnie zastawiony stół był zawsze wielką atrakcją. Kucharze dbali nie tylko o wyśmienity smak, ale także o wspaniały wygląd potraw. Nic więc dziwnego, że atrakcyjna optycznie kompozycja przedstawiająca martwą naturę stała się ważną częścią kultury wizualnej Europy. W dzisiejszych czasach, kiedy nawet w przeciętnej restauracji zwraca się uwagę na sposób podania, warto korzystać z bogatego zasobu ikonograficznego europejskiego malarstwa.

Beth Lipman, Banquet, 2003
 


nr 80 Październik 2015

temat numeru:

Food Design


Zobacz numery archiwalne



Od redakcji
W numerze

Wywiad
Jacy jesteśmy? - z Grzegorzem Łapanowskim rozmawiała Maja Ruszkowska-Mazerant

Prezentacja
Popcorn Monsoon - tekst Weronika de Oliveira

Analiza
Sztuka stołu w malarstwie - tekst Artur Zaguła

Kariera w kulturze
Wild Food Cafe - z Aiste Gazdar rozmawiała Paulina Piotrowska

Przemysły kultury
Zawsze głodni - wywiad z Darią Pawlewską i Oliwią Gede-Niewiadomską z KUKBUK

Młoda kultura
Blisko natury - wywiad z Hanną Nillson, BYGGSTUDIO oraz Katarzyną Kędzior, Domowa Piekarnia – rozmawiały Paulina Piotrowska i Weronika de Oliveira

Warsztaty
Ceramika w RZUCIE - tekst Marta Kołacz

Felieton
(FOOD + DESIGN) - tekst Gosia Rygalik, Studio Rygalik

Na marginesie
Food design, czyli wychodzenie poza kulinaria - z Karoliną Zajączkowską i Łukaszem Wasyliszyn rozmawiała Katarzyna Roj