Wywiad tygodnia

Dominika Wenta. Zawód: projektantka

2013-10-31

Z wykształcenia jestem... marketingowcem.

Wykształcenie dało mi… bardzo wiele. Studiowałam na rewelacyjnej uczelni – London School of Economics w Londynie, która dała mi solidną podstawę z zakresu marketingu i zarządzania. Ale przede wszystkim nauczyła życia i dodała odwagi, aby zawsze podążać za swoimi marzeniami. 

Mieszkam w… Warszawie. Już od ponad pięciu lat i nie boję się przyznać, że kocham to miasto. To niezwykłe miejsce; chaotyczne, pełne kontrastów i ciągle nowe.

Z zawodu jestem… młodym przedsiębiorcą.

Początki swojej pracy wspominam.... z nostalgią. Pierwszą pracę podjęłam podczas studiów. Był to staż w dziale marketingu w międzynarodowym wydawnictwie. Bardzo pozytywnie wspominam swoją szefową, z której rad wciąż czerpię wiele inspiracji.

W tym zawodzie nauczyłam się, że... nie ma rzeczy niemożliwych a prawdziwe spełnienie daje połączenie pracy z pasją.

Z pewnością nie jest to praca dla... ludzi szukających spokoju i ośmiogodzinnego dnia pracy.

Moja rada dla zainteresowanych pracą w zawodzie, który wykonuję to... musisz kochać ten biznes. Jeśli lubimy to, co robimy i chce nam się codziennie rano wstać do pracy, to już połowa sukcesu. Poza tym – duża odporność na stres też się przydaje.

Moje najważniejsze narzędzie pracy to... głowa pełna pomysłów.

Najwięcej czasu w ciągu dnia poświęcam na... pracę nad nowymi produktami. Nasza oferta jest spersonalizowana i wiele produktów przygotowujemy na indywidualne zamówienie. Dlatego dużo czasu poświęcam na bezpośredni kontakt z klientem, aby móc jak najlepiej zrozumieć jego potrzeby.

Praca zespołowa to dla mnie... podstawa. Zgrany zespół ludzi, który wspierają się wzajemnie w dążeniu do wspólnego celu to bardzo ważny element drogi do sukcesu każdej firmy. 

To, co lubię robić najbardziej to... projektowanie akcesoriów na indywidualne zamówienie naszych klientów. W chwili obecnej projektuję komin dla uroczego basseta aby ochronić jego uszy przed mrozami. Takie projekty, w których czuję, że pomagam naszym czworonożnym przyjaciołom są najbardziej satysfakcjonujące.

Moi klienci to... osoby, które kochają swoje psiaki, znają ich potrzeby i szukają dla nich wyjątkowych produktów. Praca z takimi klientami to sama przyjemność.

Praca jest dla mnie… moją pasją. Nie wyobrażam sobie, bym mogła robić coś innego.

Najtrudniejsze w mojej pracy jest... czuwanie nad formalnościami związanymi z prowadzeniem firmy. Projektowanie akcesoriów z myślą o komforcie psiaków i zadowoleniu ich właścicieli, czyli coś, co robię z pasji, to tylko część tego biznesu. Na co dzień muszę dopilnować spraw związanych z logistyką, zatowarowaniem czy fakturami – a to nie jest porywające zajęcie.

Konkurencja to dla mnie... motywacja do ciągłego rozwoju.

Inspiracji szukam... wszędzie, gdzie jestem. Podczas spacerów z moim maltańczykiem bywam w wielu miejscach, w których spotykam innych właścicieli psów. Rozmowa z nimi i obserwacja daje mi najwięcej pomysłów na nowe produkty, których jeszcze nie ma na rynku, a które mogą przydać się naszym czworonogom.

Odpoczywam... w lesie podczas długich spacerów z rodziną i naszymi psiakami. 

Gdybym miała więcej czasu... poświęciłabym go na podróże. Z moim narzeczonym bardzo lubimy podróżować samochodem po Europie. Niestety w wirze obowiązków brakuje nam na to czasu.

Pierwsze zarobione pieniądze wydałam na... nowe buty do treningu! Przy prowadzeniu swojej działalności bardzo ważne jest, aby znaleźć formę odreagowania, która nie jest związana z naszą pracą. Dla mnie to fitness trzy razy w tygodniu. Wtedy na godzinę wyłączam myślenie i skupiam się na sobie. To sprzyja kreatywności, oczyszcza umysł.

Gdybym nie pracowała w obecnym zawodzie, to byłabym... także marketingowcem. Praca w marketingu zawsze przynosiła mi bardzo dużą satysfakcję. Aczkolwiek wiem, że prędzej czy później próbowałabym otworzyć coś swojego.

Jestem dumna z... tego, co udało mi się do tej pory osiągnąć. W ciągu niespełna roku zbudowałam polską markę premium akcesoriów dla psów, która cieszy się dużym uznaniem wśród klientów w Polsce i zaczyna wzbudzać zainteresowanie za granicą.

Najtrudniej jest mi pogodzić się z… tym, że doba ma tylko 24h. Dlatego w takim biznesie jak mój bardzo ważna jest dobra organizacja dnia. Żeby nie zwariować!

Gdy myślę o przyszłości… zaczynam się uśmiechać. Mam tyle ciekawych planów - zarówno zawodowych, jak i prywatnych, że przyszłość zapowiada się bardzo ciekawie.

Najbliższe wyzwanie... to zaprojektowanie kolekcji Bowl&Bone Republic wiosna/lato 2014. Planujemy wprowadzenie nowej linii obróżek i szelek dla psów. Szczegóły jednak zachowam jeszcze w tajemnicy.

Największy sukces... to dla mnie każdy zadowolony klient, który kupił jedną rzecz dla sprawdzenia, a teraz wraca i jeszcze poleca nas swoim znajomym, którzy też mają psy.

Najważniejsza decyzja w moim życiu to… postawienie wszystkiego na jedną kartę i otworzenie własnej firmy. Decyzja ta wiązała się z zakończeniem pracy w korporacji i podjęciem dość sporego ryzyka. Bardzo pomogło mi wsparcie rodziny i najbliższych znajomych.

Największa porażka w moim życiu… Nie rozpatruję życia w kategoriach porażek albo sukcesów. Z każdego doświadczenia, nawet tego negatywnego, staram się wyciągać konstruktywne wnioski.

Najważniejsze słowa, jakie usłyszałam… „nie ma rzeczy niemożliwych”. Słowa te usłyszałam bardzo dawno temu, ale dopiero teraz wiem, że to prawda.

Mój kraj to dla mnie… dom. Uwielbiam podróżować, mieszkałam bardzo długo w Anglii, ale zawsze wracając do Polski czuję, że wracam do domu, do przyjaciół i rodziny.

Połączenie kultury i biznesu to dla mnie... największe wyzwanie, które nie zawsze udaje mi się osiągnąć. Ale nie poddam się. I wciąż będę próbować.

www.bowlandbone.pl

 


REKLAMA

POLECAMY