CZYTAJ

CHICAGO | Idea placemakingu

2017-05-07

Czas czytania: 15 minut

Planowanie miasta, a tym bardziej obszaru metropolitarnego to zajęcie arcy ciekawe. Jest jednak trudne pod względem infrastrukturalnym jak i społecznym i przysparza wielu problemów. Nie wszystkie plany podobają się wszystkim. Dlatego tak ważna jest interdyscyplinarność zespołu i umiejętne łączenie zagadnień dotyczących na przykład: jakości wody, wykorzystania gruntów, transportu, bezpieczeństwa publicznego, rekreacji, rozwoju gospodarczego, ale nie tylko. O tym jak sprostać wyzwaniu i osiągnąć wyznaczony cel opowiada przedstawicielka Metropolitan Planning Council z Chicago Mandy Burrell.


Metropolitan Planning Council to organizacja mająca na celu wieloaspektową rewitalizację Chicago. Podejmujecie działania z zakresu rozwoju ekonomicznego, społecznego (budowanie wspólnoty), korzystania z zasobów naturalnych, dbania o nieruchomości i transport. W jaki sposób udaje się wam efektywnie monitorować i wpływać na każdy z tych aspektów?


Metropolitan Planning Council podejmuje działania mające na celu stworzenie w regionie Chicago lepszego miejsca do życia i pracy, współpracuje z biznesowymi, rządowymi i społecznymi liderami, żeby rozwiązywać problemy regionalne.
Nasza praca jest często interdyscyplinarna. Na przykład, obecnie współpracujemy z City of Chicago i lokalną organizacją non-profit Friends of the Chicago River, aby stworzyć strategię dla wszystkich trzech rzek w Chicago – Calumet, Chicago i Des Plaines. Praca jest wieloaspektowa, dotyczy jakości wody, wykorzystania gruntów, transportu, bezpieczeństwa publicznego, rekreacji, rozwoju gospodarczego, i nie tylko. Będziemy pracować w celu zniwelowania dystansu między rządowymi, społecznymi i biznesowymi liderami, chcemy połączenia sił i wspólnego ulepszania warunków życia w naszym regionie.


Union Station: Blob

W którym z wymienionych wcześniej sektorów nastąpił największy progres, a który wymaga wciąż najwięcej pracy?

Nie jestem pewna, czy istnieje prosta odpowiedź na to pytanie. W każdym z sektorów czeka nas sporo wyzwań, pomimo że we wszystkich czynimy postępy – w Chicago i na przedmieściach. Chcemy skierować publiczne i prywatne inwestycje infrastrukturalne do realizacji wielu celów, takich jak mobilność, rozwój gospodarczy, rozwój okolicy, poprawa jakości wody, dbanie o zdrowie publiczne.

Dlaczego Metropolitan Planning Council chce rewitalizować Chicago? Czy zespół MPC zasilają ludzie, którzy tu żyją i tu się wychowali?
 
Niektórzy z naszych pracowników urodzili się w Chicago, większość z nas nie, ale teraz wszyscy mieszkamy w tym mieście i na przedmieściach. Pracując tutaj, z pewnością czujemy się bardziej przywiązani do tego miejsca, a nasze decyzje, te duże i małe, będą mieć wpływ na obszar metropolitalny, w którym żyjemy.

Jak ocenia Pani skuteczność podejmowanych przez MPC działań?
 
Tworzymy model logiczny dla wszystkich naszych inicjatyw, określamy specyficzne krótko- i długoterminowe cele, zgodne z ostateczną misją naszej organizacji. Określamy ilościowe i jakościowe środki dla śledzenia postępów w ujęciu kwartalnym.

Wasz program działania jest zapewne wynikiem diagnozy obecnego funkcjonowania miasta i ludzi w nim żyjących. Mogłaby Pani scharakteryzować, jakie Chicago jest teraz, a jakim miastem miałoby się stać w efekcie działania waszej organizacji?

Chicago ma wiele atutów: dużą i dobrze wykorzystywaną sieć transportu publicznego, wspaniałe zasoby naturalne, w tym jeziora Michigan, będące naszym głównym źródłem słodkiej wody, oraz wszystkie rzeki, a także zróżnicowaną gospodarkę i rynek pracy. Jeśli chodzi o przyrost naturalny, to niestety nasza populacja znajduje się w stagnacji od dziesięciu lat. Musimy przywrócić wzrost populacji. Więcej osób oznacza wyższą sprzedaż nieruchomości, miejsca pracy przy budowach, wpływy z podatków i tranzytu i w ogóle klimat, który przyciąga więcej ludzi i firm.


Union Station: Blob od wewnątrz

Ważną część waszych działań stanowi rewitalizacja przestrzeni w myśl idei placemakingu…
 
Poprzez placemaking Chicago wspieramy tworzenie i opiekę nad życiem w przestrzeni publicznej, popieramy politykę ścisłej współpracy z instytucjami publicznymi i wybranymi urzędnikami oraz bezpośrednią pomoc dla obywateli i członków organizacji społecznych. Teraz nasza praca placemakingowa skupia się na następujących inicjatywach:
– przekształcaniu Chicago Union Station w miejsce, które staje się atutem i katalizatorem wzrostu dla miasta;
– opracowaniu agendy wizji i działań dotyczących porządku rzek Chicago przez Great Rivers Chicago;
– podkreślaniu zachowań przyjaznych dla pieszych poprzez wspieranie Chicago Pedestrian Plan;
– podniesieniu rangi wielkich projektów i pomysłów dzięki naszym case study.

Placemaking zakłada zaangażowanie społeczne w zmianę swojego środowiska. Jaka jest reakcja mieszkańców Chicago na podejmowane przez was inicjatywy?

Robiliśmy placemaking przez kilka lat z rzędu, co zaowocowało tymczasowymi transformacjami dziesiątek przestrzeni publicznych na terenie miasta. Reakcja mieszkańców była zdecydowanie pozytywna. Wszyscy korzystają, gdy miejsce jest pełne życia i ludzi, którzy robią ciekawe rzeczy. Zyskują poczucie wspólnoty, w szczególności na terenach, w których brakuje parków i bezpiecznych miejsc publicznych.

Jakie były najciekawsze i najbardziej udane placemakingowe inicjatywy podejmowane przez MPC?

Myślę, że nasz największy wkład w placemaking w Chicago to zachęcanie ludzi w całym mieście do tego, aby przekształcili swoje lokalne, niewykorzystane przestrzenie publiczne w miejsca, które coś znaczą dla ich społeczności. Dotyczy to wielu form działalności: od publicznych ogródków, placów zabaw, przez sesje jogi na świeżym powietrzu, aż do wspólnych obiadów serwowanych na placach.

Idea placemakingu narodziła się w USA, ale już przekroczyła granice tego kraju. Sądzi Pani, że jest uniwersalna?

Idea placemakingu, czyli przekształcania nie w pełni wykorzystanej przestrzeni w tętniące życiem miejsce, jest uniwersalna w tym sensie, że ludzie na całym świecie doceniają ją, bo wszyscy przecież lubią miejsca, gdzie dobrze się bawią. Sposób wyrażania tej idei z pewnością zmienia się w zależności od kultury. Nawet w Chicago można zobaczyć, jak poszczególne dzielnice i kultury stosują te same zasady placemakingu na różne sposoby. Na przykład, panazjatycka społeczność w dzielnicy North Side zamyka ulicę raz w tygodniu, żeby zorganizować nocny targ przypominający takie targi w Tajlandii i Wietnamie. Trag przyciąga ludzi z całego miasta, ludzie przychodzą także dlatego, że impreza jest kulturowo unikatowa.


Polish Triangle Open House

A w jaki sposób radzicie sobie z pustostanami w mieście? Co sądzicie o wynajmowaniu pustostanów małym, lokalnym firmom?

W Chicago mamy Cook County Land Bank i South Suburban Land Bank, które współpracują z miejskimi i podmiejskimi agencjami, bankami, deweloperami, lokalnymi izbami gospodarczymi w celu ożywienia wolnych przestrzeni. Czasami pustostan może być zamieniony na magazyn lub przekształcony w nowy budynek. Nieraz na rynku nie ma zapotrzebowania na tego typu miejsce, więc zgodnie z ideą placemakingu tworzymy na przykład, tymczasową przestrzeń sklepową lub publiczny ogród i czekamy na zmiany na rynku.

Jaką rolę w procesie rewitalizacji miasta odgrywają małe, lokalne firmy? Angażujecie je w swoje projekty?

Małe firmy mogą odgrywać znaczącą rolę w placemakingu. Na przykład, stowarzyszenia małych przedsiębiorców w dzielnicach na terenie miasta pomagają finansować inicjatywę People Spots w Chicago, dzięki której m.in. kilka miejsc parkingowych latem jest zamienianych na parklety. Zmierzyliśmy korzyści z funkcjonowania tych parkletów i odkryliśmy, że lokalne firmy zgłosiły do 20% wzrostu sprzedaży, a wszystko dzięki temu, że ludzie mają miejsce, żeby usiąść i zrelaksować się w samym środku ruchliwej dzielnicy handlowej.

Jak ważna w rewitalizacji jest współpraca urzędów i mieszkańców miasta?

W Chicago jest silne poparcie dla placemakingu, po części dlatego, że organizacje, takie jak MPC i Project for Public Spaces działają już od ponad 10 lat. Na przykład miasto ma swoją własną Radę Doradczą Pieszych, której zadaniem jest pomoc w szukaniu sposobów poprawy sytuacji pieszych. Chicago uruchamia program People Spots, który współpracuje z lokalnymi firmami, aby stworzyć parklety w miejscach parkingowych latem i jesienią.

Grupą docelową realizowanych przez was projektów są ludzie młodzi, wchodzący w wiek produkcyjny. Czy chcecie pobudzić do działania także starszą i najmłodszą grupę społeczną?

Placemaking jest dla każdego: od generacji Y po generację powojennego wyżu demograficznego. Przemawia do ludzi w wieku od 2 do 102 lat! Chyba każdy chce żyć w atrakcyjnej przestrzeni publicznej.

Jakie są wasze najbliższe plany?

Nasza praca w kierunku opracowania strategii działań dotyczących rzek Chicago z pewnością przyniesie nowe formy placemakingu na niewykorzystanych gruntach wzdłuż brzegów rzek. Jesteśmy podekscytowani tymi możliwościami!

Rozmawiała: Paulina Piotrowska
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Metropolitan Planning Council
Zdjęcie miniatury: Kevin Rajaram, https://unsplash.com/@kevinrajaram
Link: http://www.metroplanning.org



REKLAMA

POLECAMY

orologi repliche orologi replica