CZYTAJ

PARTNERSTWO | Ostatni dzień zgłoszeń

2020-08-25

Serdecznie zapraszamy Wszystkich Ludzi Kultury, którzy chcą sprawiać, żeby ich działania, organizacje/instytucje były włączające i dostępne dla różnych publiczności, do udziału w nowym projekcie #dostępnośćuczęsię realizowanym przez Fundację Polska bez barier. Rekrutacja kończy się dziś o północy, ale z hasłem PURPOSE możecie się zapisać jeszcze jutro tj. 26 sierpnia 2020 r, do północy!

Zapytaliśmy Agatę Etmanowicz o to czym jest dostępność, czym nie jest i jak się ona ma w kulturze.

Czy kultura musi być dostępna w jakiś szczególny sposób?

Agata Etmanowicz: Kultura nie musi być dostępna w szczególny sposób, w ogóle nic nie musi i nie powinno być SZCZEGÓLNIE dostępne. Ale właśnie w związku z tym, że to kultura tj. ludzie kultury i niezwykle różnorodny krajobraz form, aktywności artystycznych i kulturalnych, to to daje możliwość eksperymentowania, poszukiwania nowych rozwiązań.
Najważniejsze jest to, żeby chcieć. Umieć wyobrazić sobie w jaki sposób różni ludzie mogą doświadczać przestrzeni i sztuki, umieć „wejść w ich buty”, a potem wyposażyć się w wiedzę nt. podstaw dostępności i projektowania uniwersalnego – nie ma po co wyważać już otwartych drzwi. Istniejące rozwiązania, wskazówki i wytyczne powstały na podstawie wielu lat pracy, badań, doświadczania i doświadczenia. Ciągle jednak jest przestrzeń na nowe, inne, a te najlepiej wypracowywać wspólnie z różnymi publicznościami, wsłuchując się w ich potrzeby.

Co to znaczy, że nie jest dostępna?

A.E.: To znaczy, że różni ludzie natrafiają na bariery w korzystaniu z oferty kulturalnej, szczególnie, ale nie tylko, osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Mowa tu zarówno o dostępie do dziedzictwa kulturowego i uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych w przestrzeni fizycznej, jak i o działaniach w przestrzeni internetowej. Problem schodów, braku kontrastów, czy pętli indukcyjnej dotyczy przestrzeni fizycznej, ale już np. brak audiodeskrypcji, tłumaczenia na Polski Język Migowy [PJM], napisów, czy trudny, czasem wydumany język, to kwestia dotycząca zarówno „reala”, jak i „onlajnów”. Podobnie jest w gruncie rzeczy ze stroną internetową – jeśli nie jest zbudowana w sposób dostępny, to osoby z niepełnosprawnością wzroku, słuchu, ruchu, czy intelektualną mają ograniczony dostęp do informacji o wydarzeniach odbywających się w przestrzeni fizycznej instytucji kultury i często żaden w przypadku działań mających miejsce tylko w sieci.    

Wyobraźmy sobie np. wirtualne zwiedzanie wystawy. Jeżeli nie jest wyposażone w audiodeskrypcję albo strona nie jest zbudowana w sposób umożliwiający programom odczytu ekranu na przeczytanie opisów, to automatycznie wyłączamy z uczestnictwa osoby niewidome i słabowidzące. Te same mechanizmy (a właściwie ich brak) spowodują, że osoba z niepełnosprawnością ruchu korzystająca z komputera w określony sposób – np. tylko z klawiatury – nie będzie w stanie dostać się do pliku. A jeśli do tego opisy będą stworzone „językiem branżowym” i nie będą tłumaczone na PJM, to nie dajemy osobom g/Głuchym możliwości pełnego uczestnictwa w – trzymając się przykładu – wirtualnym zwiedzaniu. To trochę tak, jakbyśmy komuś, kto co prawda całkiem nieźle komunikuje się na co dzień po angielsku, ale angielski nie jest jego/jej pierwszym językiem, nagle zaserwowali tekst akademicki i zakładali, że „poradzi sobie”.

Czy dostępność to nie jest zbyt drogi zabieg zmian?


A.E.: Niekoniecznie. Są rozwiązania, które kosztują dużo i bardzo dużo, ale i takie które można wprowadzić za zero złotych. Nic nie jest raz na zawsze. Nawet pozornie „stałych elementów” – takich jak budynki, strony internetowe, czy komunikacja w mediach społecznościowych – nie da się „zrobić dostępnymi” raz na wieczny czas. O dostępność trzeba dbać każdego dnia, łatwo ją zepsuć: dostępną stronę internetową – prowadząc ją niewłaściwie, najdroższy remont świata – poprzez ustawienie stojaka rowerowego na rampie, czy innego „marketingowego potykacza” na ścieżce prowadzącej.

Świat się zmienia, a dostępność razem z nim. Wyzwaniem dla dostępności (czyt. budżetu) mogą być działania jednorazowe, krótkoterminowe. Niektóre obszary sztuki, czy projekty łatwiej uczynić dostępnymi, inne nieco trudniej – szczególnie w wersji idealnej: wszystko dostępne dla wszystkich w tym samym czasie i w tym samym miejscu, na tych samych warunkach.

A właściwie być może powinnam inaczej odpowiedzieć: marzy mi się, że będziemy w takim miejscu, że nie będziemy się już nawet nad tym zastanawiać. Dostępność po prostu będzie stałym, nieodłącznym elementem każdego działania (w tym stałą pozycją budżetu), a my – praktycy i praktyczki kultury – będziemy tylko zajmować się poszukiwaniem nowych, lepszych i pełniejszych rozwiązań, które pozwolą na włączanie wszystkich publiczności. Nie wszystko musi się wszystkim podobać, gusta i preferencje mogą się różnić, nie musimy jako organizacje i instytucje kultury być dla wszystkich, ale nie powinniśmy nikogo wykluczać. Szczególnie w związku z (nie)pełnosprawnością.

Uczestnictwo w projekcie jest darmowe i wymaga rejestracji jedynie w przypadku warsztatów, na które miejsca są ograniczone poprzez formularz online

Więcej o #dostępnośćuczęsię przeczytacie na stronie internetowej
https://polskabezbarier.org/blog/dostepnosc-ucze-sie-rekrutacja/



REKLAMA

POLECAMY