CZYTAJ

POLECAMY | Noc Kultury w Lublinie

2018-05-01

Czas czytania i oglądania: 8 minut

Już w czerwcu w Lublinie kolejna magiczna Noc Kultury. Festiwal sztuki w przestrzeni ulicznej to wydarzenie, podczas którego dobrze znane mieszkańcom zakątki Starego Miasta i śródmieścia, są tak zaaranżowane, że trudno je rozpoznać. I niezależnie czy jest się lublinianinem, czy gościem spoza miasta, ma się poczucie, że czary i magia istnieją naprawdę. O tym niecodziennym wydarzeniu rozmawiamy z Joanną Wawiórką-Kamieniecką, dyrektorką Nocy Kultury (Warsztaty Kultury w Lublinie), która na pewno zachęci Was do odwiedzenia Lublina.

2/3 czerwca 2018 w Lublinie
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny
Szczegóły: https://nockultury.pl

Kultura w mieście... co daje, co zmienia, czym jest?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo właściwie trudno sobie wyobrazić Lublin bez kultury. Kultura wydaje się być nieodłączną składową miasta, stała się tak oczywista, jak powietrze. Nasza publiczność nie zadaje sobie pytań: czy będzie Noc Kultury? tylko zastanawia się, kiedy odbędzie się następna edycja [uśmiech].
Noc Kultury co roku zmienia oblicze miasta, zmienia je na ten jeden wyjątkowy wieczór, ale czasem jest impulsem trwałych zmian w przestrzeni i świadomości. Pozwala poczuć dumę z miasta, gdzie niemożliwe staje się możliwe. Główna arteria zamienia się w zielony trawnik, zapomniana uliczka przenosi się w czasie o sto lat, muzycy grają koncert powieszeni na fasadzie zabytkowego budynku, pojawia się wieża ciśnień, architektura, która wiele lat temu zniknęła z mapy miasta.


fot. Ignacy Tokarczyk

Kultura przede wszystkim pokazuje, jak wielu wspaniałych ludzi tu mieszka i ile jednego wieczora można wykrzesać pozytywnej energii. Program jest tak szeroki, że naprawdę każdy może podążać swoją ścieżką: wizualną, muzyczną, teatralną, spacerową. Może też spędzić trzy godziny w strefie warsztatowej. Noc Kultury to bogato zastawiony szwedzki stół, do którego zapraszamy wszystkich, gwarantując pięknie spędzone chwile.

Większość działań skupiona jest w ścisłym centrum. Oczywiście drukujemy program i mapy. Mamy wielu wolontariuszy, którzy pomagają kierować ruchem. Niektórzy goście przygotowują się bardzo solidnie do Nocy Kultury, zaznaczają punkty na mapie, które chcą zobaczyć, a potem skutecznie realizują swój plan. Zdecydowana większość osób wyrusza w miasto bez planu, żeby dać się zgubić, podążać za tym, co zobaczą ciekawego, iść dalej, rozglądać się na boki.
Kultura jest czasem celem, środkiem, sposobem, a czasem pretekstem, za każdym razem jednak jest przygodą i wycieczką w nieznane.

Dla kogo kultura jest wartością? Mieszkańców, turystów, twórców?

Noc Kultury to niezwykłe zjawisko – suma energii twórców, organizatorów, mieszkańców, turystów, a także przypadkowych gości. Głównym adresatem imprezy są mieszkańcy Lublina i ich przyjaciele, ale z roku na rok obserwujemy wzrost liczby turystów z kraju i z zagranicy.

Kiedy 12 lat temu powstawała Noc Kultury, chcieliśmy pokazać – szczególnie mieszkańcom Lublina – jak wiele wartościowych rzeczy z bardzo szerokiego obszaru kultury mamy w naszym mieście. Chodziło o to, żeby wyprowadzić sztukę na ulicę. W ciągu pierwszych trzech edycji ten cel został zrealizowany. Ale okazało się, że ludzie chcą czegoś więcej. I wtedy zaczęliśmy zapraszać na festiwal także gości spoza Lublina i spoza Polski.

Kultura jest szczególną wartością dla nas – organizatorów i to chyba dlatego przychodzą do nas ludzie, którzy podobny system wartości wyznają.


fot. Ignacy Tokarczyk

Noc Kultury? Przecież instytucje kultury pracują do 16.00…

Naprawdę? Gdybyśmy pracowali do 16-tej nic nie byłoby możliwe! Lublin i kultura to nasze dwie miłości, którym jesteśmy wierni, i o które cały czas trzeba dbać [uśmiech].
Noc Kultury to żywy organizm, który nigdy nie śpi, to sytuacja wyjątkowa, o niezwykle intensywnej dynamice zmian.
Zależy nam, aby był to czas szczególny, więc pora także musi być wyjątkowa. Czas, który można przeznaczyć tylko na festiwal i pozwolić rzeczywistości odwracać się do góry nogami, lub swobodnie meandrować ignorując czasoprzestrzeń.

Co się musi wydarzyć, aby kultura stała się tym, co napędza rozwój miasta?

…musi mieć możliwość swobodnego, niezmąconego, szczególnie polityką rozwoju i musi stać na straży jakości.

Lublin bardzo się zmienił i nadal zmienia, zresztą to jeden z celów, które sobie stawiamy. Staramy się, żeby nasze działania nie były tylko dekoracyjnym kwiatem paproci jednej nocy. Oczywiście zależy nam na rozrywce naszych gości, ale chcemy też, żeby po tej nocy coś w mieście zostało i je zmieniło. Chcemy także, aby zmiany zachodziły w umysłach samych mieszkańców i żeby czuli dumę z miejsca, w którym mieszkają. Staramy się robić w przestrzeni Lublina rzeczy, które zapierają dech w piersiach, a miejsca znane i uczęszczane, mają zaskakiwać nawet stałych bywalców. Na przykład trzy lata temu pochyliliśmy się nad ulicą Żmigród – małą, dwustumetrową uliczką w centrum miasta, która była zupełnie zapomniana i właściwie kojarzyła się tylko z tym, że to skrót dla samochodów. Pieszo, poza mieszkańcami, nikt tamtędy nie chodził, a to przepiękna architektonicznie i niezwykle urokliwa uliczka. Na jedną noc zamknęliśmy ją dla ruchu samochodowego i zawiesiliśmy nad nią prawie trzysta lampionów zrobionych z kolorowych sukien. Ludzie w nieoczekiwany sposób odbierali naszą interwencję. Spacerowali po Żmigrodzie w zupełnej ciszy! Po prostu byli zachwyceni. I – uwaga – to przyspieszyło decyzję prezydenta miasta o zamknięciu tej ulicy dla ruchu samochodowego.


ulica Żmigród, fot. Marcin Butryn


ulica Żmigród, fot. Ignacy Tokarczyk

Pokazujemy rejony, które się nie kojarzą z kulturą. Pokazujemy miejsca zapomniane, czasem cieszące się złą sławą. Dwa lata temu ulicę Kowalską, troszkę większą niż Żmigród, w całości przenieśliśmy w czasie do lat 20., 30. ubiegłego wieku. Wymieniliśmy wszystkie szyldy na tej ulicy na szyldy retro, zrobiliśmy retro potańcówkę, stanęła tam też prawie stuletnia działająca wiktoriańska karuzela, pojawiły się zabytkowe samochody. I wszystkie wystawy sklepowe również zostały przearanżowane, żeby wyglądały jak te sprzed 100 lat. Właściciel jednego lokalu zostawił sobie retro szyld, a część z najemców i właścicieli również się nad tym zastanawia. To nasz mały sukces, który bardzo cieszy. Uczestnicy tej edycji Nocy Kultury przeżyli niesamowitą wycieczkę do przeszłości i zakochali się w swingowym klimacie ulicy Kowalskiej. Myślę, że to wydarzenie na długo zostanie w pamięci wielu osób. Nasz festiwal jest bardzo znany w Lublinie, staramy się wykorzystywać tę moc – dawać początek pewnym procesom i potem je wspierać.


ulica Kowalska, fot. Piotr Jaruga


ulica Kowalska, fot. Marcin Butryn

Podczas zeszłorocznej edycji pokazaliśmy mieszkańcom, że jest w mieście ulica szczególna. Projekt „Furmańska: Stworzenie Świata” to kolejne wydarzenie, które zachęcało do odwiedzenia nieznanego miejsca, choć znajduje się ono w ścisłym centrum. Ulica Furmańska jest o tyle ciekawa, że jest okrągła – mało kto o tym w Lublinie wie. To na niej odwołaliśmy się do Stworzenia Świata jako początku wszystkiego. Powstało miejsce jak z baśni. Odtworzyliśmy tam świat, który dawno przeminął lub którego nigdy nie było. Specjalnie zaproszony kaligraf na 77 metrach papieru olbrzymim pędzlem na żywo kaligrafował tekst z Biblii o stworzeniu świata i stworzeniu człowieka. Zaprosiliśmy gości do obejrzenia olbrzymich lampionów z wikliny i papieru, a także glinianych, zrekonstruowanych kamieniczek, które stoją na ulicy Furmańskiej i Cyruliczej. Wszystkie tworzywa, które zostały użyte do ozdobienia tej ulicy – glina, papier, wiklina, pędzel, tusz – były dostępne już 3 tys. lat temu.


ulica Furmańska, fot. Marcin Butryn


ulica Furmańska, fot. Ignacy Tokarczyk

Zamknięta w instytucji, biletowana, elitarna a ta na ulicy? Która kultura jest lepsza?

Nie ma kultury lepszej ani gorszej. Kultura albo jest, albo jej nie ma. Przygotowujemy produkt najwyższej jakości, na który składa się bardzo wiele wydarzeń. Część z nich odbywa się w przestrzeni publicznej, część w zamkniętych, niekiedy bardzo elitarnych miejscach. Najlepsze jest to, że oferujemy niezwykle szeroki wybór, tak szeroki, że człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, publiczność zmuszona jest wybierać. Konieczność wyboru sprawia, że uczestnictwo w Nocy Kultury jest taki nieprzewidywalne i ekscytujące.

Przyszłość kultury w mieście? Jaką funkcję ma pełnić w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej, społecznej, infrastrukturalnej?

Kultura stanowi jeden z impulsów wprawiających w ruch całe miasto: przedsiębiorcy, hotelarze, restauratorzy, taksówkarze i wielu innych, do tego należy dodać prawie stutysięczną publiczność, która specjalnie szykuje się na ten wieczór i twórców, którzy są jego gospodarzami.

To jest pierwszy klocek lubelskiego kulturalnego domina, dzięki któremu wszystko może nabierać rozpędu.

Rozmawiał Maciej Mazerant
Więcej informacji: https://nockultury.pl


REKLAMA

POLECAMY