CZYTAJ

POLECAMY | Splat!FilmFest

2018-11-16

Motto festiwalu: Nie chcemy żadnych zafałszowanych, wypolerowanych, gładkich filmów – chcemy, aby były szorstkie, niewypolerowane, ale za to pełne życia; nie chcemy filmów w kolorze różowym – chcemy je w kolorze krwi.
The Film-Makers’ Cooperative, 1962



Skąd pomysł na taki „straszny” festiwal?

Monika Stolat, Festival Director:
Pomysł na międzynarodowy festiwal filmowy Splat!FilmFest zrodził się z odwiecznej miłości do kina i potworów. Przez lata zajmowałam się organizacją wydarzeń kulturalnych, byłam też producentką i menedżerką w teatrze, ale zawsze wiedziałam, że zrobienie festiwalu horroru (który teraz ewoluował w stronę różnorodnego kina gatunkowego) jest moją misją i czymś, co przyprawi mnie o największy dreszcz pozytywnych emocji. Jestem jedną z wielu fanek horrorów i kina w ogóle, której udało się pasję przekuć w coś realnego i strasznego!

Wasz zespół to prawie same dziewczyny. Dlaczego lubicie straszyć ludzi? Widziałam official trailer…

Ludzie lubią się bać, stąd tak duża popularność kina grozy, która z roku na rok jest nawet coraz większa. Być straszonym to po prostu specyficzna przyjemność, a straszyć innych to chyba nawet dwa razy większa frajda.

Możliwość organizacji takiego festiwalu można porównać z uczuciem, które pojawia się, gdy oglądasz jakiś świetny film i masz ogromną ochotę podzielić się tą ekscytacją, rozmawiasz o nim ze znajomymi i z wypiekami na twarzy zachęcasz do obejrzenia, bo wiesz, że naprawdę warto i wszyscy muszą to zobaczyć! Mamy podobnie z filmami, które pokazujemy na Splat!FilmFest. To fantastyczne, że możemy prezentować widzom w Polsce jedne z najlepszych i najnowszych filmów kina gatunkowego. Brakowało w naszym kraju festiwalu o takim profilu.

Innym emocjonującym momentem tworzenia każdej edycji SFF jest produkcja teasera zapowiadającego festiwal. Jest przy tym zawsze dużo pracy, zdjęcia często trwają od zmierzchu do świtu, ale zabawa jest zawsze przednia, a już szczególnie wtedy, gdy na planie pojawia się krew, narzędzia zbrodni i trup ściele się gęsto. Wszystkie dotychczasowe spoty były bardzo „dziewczyńskie”, na przekór stereotypom. I co ciekawe, od początku ogromną większość zespołu stanowią dziewczyny. Od koordynatorek, po tłumaczki czy nawet wolontariuszki. Nie wiem, co to oznacza, ale na pewno jest wyraźnym sygnałem tego, że dylemat w stylu – „czy zabrać dziewczynę na horror” – jest zupełnie bez sensu.


Program festiwalu zapowiada się bardzo „strasznie”, na pewno warto iść na niego ze znajomymi, bo aż strach wracać samemu do domu...

Tworząc program Splat!FilmFest, staram się stawiać na różnorodność, więc mamy sporo propozycji dla tych, którzy boją się bać i wolą się śmiać, ale to właśnie szeroko pojęty horror zajmuje zawsze czołowe miejsce w programie i to wokół grozy wszystko się kręci.

Program podzielony jest na kilka sekcji. „Strach i terror” to filmy najbardziej straszne, mroczne, demoniczne i brutalne. Mamy tu „Władców chaosu” – kontrowersyjną historię blackmetalowego zespołu Mayhem, „Nóż + serce”, w którym Vanessa Paradis wciela się w producentkę gejowskiego porno, „Dachrę” – jeden z pierwszych tunezyjskich horrorów oparty na tamtejszej grozie ludowej, okultyzm w „Pyewacket”, demoniczne opętania w „Luz”, oldschoolowy powrót do lat 80. w filmie „Lato 84”, klaustrofobiczne doświadczenie na budowie kopenhaskiego metra w „Głowicy” czy polski horror „Wilkołak” – wyróżniony niedawno na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

Tegoroczna sekcja specjalna poświęcona jest produkcjom wytwórni Troma. To absolutnie kultowe amerykańskie studnio specjalizujące się od prawie 50 lat w niskobudżetowych horrorach klasy B, epatujących seksem, przemocą i flakami. Do fascynacji Tromą przyznaje się Quentin Tarantino, Peter Jackson czy miliony widzów na całym świecie. Reżyser, producent i współzałożyciel wytwórni – Lloyd Kaufman przylatuje pierwszy raz do Polski i jest gościem specjalnym Splat!FilmFest (edycja warszawska). To dla nas prawdziwy zaszczyt. Na festiwalu pokażemy „Toksycznego mściciela”, „Napromieniowaną klasę” i „Terror Firmer” w reżyserii Kaufmana.

W sekcji „Strasznie śmiesznie” widzowie zobaczą czarne, krwawe komedie oraz „Najlepszych przyjaciół” – produkcję, w której występują Tommy Wiseau i Greg Sestero, czyli twórcy najgorszego filmu świata „The Room”. Mamy także blok o nazwie „WTF”, w którym znajdują się tytuły bardzo dobre, aczkolwiek wyjątkowo osobliwe i wymykające się łatwej klasyfikacji.

Splat!FilmFest oddaje hołd także kultowym horrorom z najwyższej półki. Na dużym ekranie pokażemy „Suspiria” („Odgłosy”) Dario Argento z 1977 r. – pierwszy raz w Polsce po rekonstrukcji cyfrowej oraz pierwsze „Halloween”, które w tym roku obchodzi 40-lecie powstania. Dialogi do filmu Johna Carpentera przeczyta na żywo lektor Maciej Gudowski. A do tego jeszcze „Wilczyca” Marka Piestraka, uznawana za pierwszy polski rasowy horror.

I jak co roku na Splat!FilmFest są wykłady, na których nikt nie przysypia. Posłuchamy o slasherach, horrorze z czasów PRL-u czy relacji deskorolki z horrorem.

W tamtym roku pokazywaliście „Akademię Pana Kleksa”, w tym będzie „Przyjaciel wesołego diabła”. Czy „straszny” festiwal jest również dla dzieci?

Wydawałoby się, że taki festiwal, jak Splat!FilmFest dzieci powinny omijać szerokim łukiem, a jednak dla nich też coś mamy. W tym roku filmem dla najmłodszych widzów jest „Przyjaciel wesołego diabła”, o którym wiadomo, że wpędził w traumę całe rzesze młodych Polaków. Nie mogliśmy zrezygnować z okazji włączenia tego filmu do naszego repertuaru. Zastanawiające jest, czy na seansie pojawi się więcej dzieci, czy może sentymentalnych dorosłych, którzy odważą się stawić czoło kudłatemu potworowi z dzieciństwa.

Film dla dzieci to polska produkcja, ale większość filmów podczas festiwalu, to filmy zagraniczne. Dlaczego w Polsce mamy tak mało horrorów?

W Polsce nigdy nie kręcono zbyt dużo horrorów, być może kino gatunkowe nie jest u nas traktowane z należytą uwagą. Ale jestem pełna optymizmu. W tym roku wreszcie mamy pierwszy raz pełnometrażowy, współczesny horror „Wilkołak” oraz trochę filmów krótkometrażowych zrealizowanych przez młodych polskich twórców, co nas bardzo cieszy i pozwala mieć nadzieję, że młode pokolenie jeszcze trochę namiesza w rodzimym kinie, bardzo bym sobie tego życzyła.

Otwarcie festiwalu już 26 listopada o godz. 19.00 w Lublinie. Zaczynacie filmem „Wiatr”. Dlaczego?

W tym roku festiwal odbywa się nie tylko w Lublinie (26 listopada – 2 grudnia w Centrum Kultury w Lublinie), ale także w Warszawie (5-9 grudnia w Kinotece) i tak się składa, że w jednym i drugim mieście filmem otwarcia jest „The Wind”. To niezwykle mroczna, wizualnie i muzycznie zapierająca dech hybryda ludowego horroru i westernu. Przedstawia historię Lizzy, która musi stawić czoło szalejącemu po ponurych, amerykańskich preriach demonowi, a może raczej swojej samotności, izolacji i bezkresnym pustkowiom.
 
Zdecydowałam się otworzyć Splat!FilmFest właśnie tym filmem, bo przede wszystkim jest doskonały, a dodatkowo ma feministyczny wydźwięk i został stworzony przez kobiety (reżyserką jest Emma Tammi a scenarzystką Teresa Sutherland), co jest bliskie naszemu festiwalowi.

A 5 grudnia widzimy się w Warszawie! Kto nie będzie mógł być w Lublinie, to dużo straci, czekając na festiwal w Warszawie?

Znaczna cześć wydarzeń jest taka sama w dwóch miastach. Chociaż niektóre seanse i spotkania są tylko w Lublinie, a inne tylko w stolicy. Szczególnie dotyczy to naszych gości i prelegentów. Natomiast cały program jest tak bogaty, że mam wielką nadzieję, iż wzbudzi zachwyt i przerażenie we wszystkich widzach.

Zachęcam do zapoznania się z pełnym programem, zaglądając na naszą stronę: www.splatfilmfest.com, a potem biorąc udział w tym potwornym festiwalu. Strasznie zapraszam.

Strona Festiwalu: www.splatfilmfest.com
Facebook: www.facebook.com/splatfilmfest
Z Moniką Stolat, Dyrektorką Festiwalu rozmawiała Maja Ruszkowska-Mazerant



PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ


REKLAMA

POLECAMY