RELACJA | Muzeum Miasta Gdyni


Czas czytania 5 minut

[czas czytania ok. 3 minuty]

Wizytując Trójmiasto przy okazji Gdańskiego Festiwalu Narracje#7, nie mogłem pominąć zaproszenia z Muzeum Miasta Gdyni do obejrzenia odbywających się tam wystaw. W niedzielę o godzinie 10.00 stawiłem się w holu nowoczesnego, wykonanego z piaskowca budynku. Tuż obok plaży, kilka kroków od portu w atrakcyjnym gmachu, którego z pewnością nie można nazwać nudnym, każdy zainteresowany historią Miasta Gdyni znajdzie coś...


Video: PURPOSE / Współpraca: Antek Mazerant

Ja znalazłem wystawy „Na Przykład. Nowy Dom Polski” oraz „Narodziny Miasta. Gdyński modernizm w dwudziestoleciu międzywojennym”. Pierwsza z nich stworzona przez Warszawskie Centrum Architektury prezentuje „nową” myśl architektoniczną i dokonania polskich adeptów tej sztuki. Druga to ciekawie zaaranżowana, przybliżająca historię powstania i rozwoju Gdyni ekspozycja, którą można oglądać do końca tego roku. Obie z pewnością zainteresują z różnych powodów, różnych widzów.

„Na Przykład. Nowy Dom Polski” odwiedzą architekci, projektanci, czyli świadomi odbiorcy dobrej, przemyślanej twórczości użytkowej, poszukujący inspiracji w obszarze kreowania przestrzeni do życia i pracy. Wystawa ta, to projekt nie nowy, światło dzienne ujrzała w 2013 roku i przez blisko dwa lata odwiedziła szereg miejsc wystawienniczych nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Trzeba oddać, że jest zaprojektowana, wykonana bardzo estetycznie z dużym pietyzmem i dbałością o szczegół. Szkoda tylko, że projektów jest stosunkowo niewiele, a te które są powstały niekiedy w 2004 roku, czyli ponad 10 lat temu. Usprawiedliwieniem, dla włączenia tak odległych w czasie realizacji do programu wystawy, może być tylko to, że są nadal aktualne w formie. Nasuwa się jednak pytanie, czy nie ma w Polsce wystarczającej ilości nowych realizacji spełniających kryteria – przemyślanych, niepowtarzalnych, zbudowanych rzetelnie i z pełną świadomością najbliższego sąsiedztwa – wystawy wymyślonej przez kuratorki Agnieszkę Rasmus-Zgorzelską i Aleksandrę Stępnikowską. Oczywiście, trzeba brać pod uwagę, że projektowanie domu i jego budowa to proces długotrwały – ale moim zdaniem – nowym nie można nazywać domu jedenastoletniego, zwłaszcza w dobie tak szybko zmieniających się technologii, standardów, rozwiązań i świadomości oczekiwań klientów. Kolejnym problemem jaki mam z oceną tej ekspozycji, to paradoksalnie miejsce gdzie jest prezentowana. Patrząc na historię tej ekspozycji lokowana jest zwykle w miejscach nobliwych. Wystartowała w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pozycjonując się jako wydarzenie z obszaru sztuki „nowoczesnej” skazując się tym samym na niezrozumienie i brak akceptacji mniej wyrobionego widza. A przecież celem projektu jest edukacja jak największej liczby Polaków i zmiana ich stereotypowego postrzegania architektury.

Szansą na przyciągnięcie do muzeum tych widzów, którzy na sztukę nowoczesną reagują nieufnością, jest z pewnością wystawa druga, którą udało mi się zobaczyć w Muzeum Miasta Gdyni. „Narodziny Miasta. Gdyński modernizm w dwudziestoleciu międzywojennym” to ciekawa aranżacja wykonana przez szkockiego architekta Garego Johnsona wciągająca w lata kiedy Gdynia rozkwitała, nabierała znaczenia na mapie ówczesnej Europy, kiedy to kształtował się jej wyjątkowy charakter. Dobry projekt ekspozycji, ciekawie poprowadzona narracja, a co najważniejsze jakość merytoryczna wystawy, pozwalają rekomendować ją wszystkim odwiedzającym Gdynię, ale również samym mieszkańcom, którzy mijając codziennie budynki miasta nie mają świadomości ich znaczenia dla historii, tożsamości i kultury miejsca, w którym żyją.

Po trzech intensywnych dniach w Trójmieście wiem, że to zdecydowanie za mało czasu, aby „posmakować” tego miejsca. Gdańskie Narracje#7, Gdyńskie Muzeum, Sopockie molo to tylko pretekst do dłuższej przygody jaką mam zamiar przeżyć na wybrzeżu w niedalekiej przyszłości.

Tekst: Maciej Mazerant