Czytaj
Wartości młodej sztuki
2026-03-15
Czas czytania 11 minut
Jak młodzi artyści odnajdują dziś swoją drogę między twórczością a realiami rynku sztuki? Laureaci konkursu SEKA Art „Nowa Fala. Malarstwo” – Gabriela Michalczuk, Ksawery Sajduk i Anna Maria Zuzela – młode talenty sztuki odpowiadają na pytania o twórczość, proces twórczy i relacje z rynkiem sztuki, ukazując różnorodność podejścia do swojej pracy.
Pytamy ich o to, jak wybierają miejsca prezentacji swoich prac, jak myślą o relacji z odbiorcami i czy sprzedaż sztuki jest dla nich wyzwaniem czy naturalną częścią artystycznej drogi. Ich odpowiedzi pokazują trzy różne spojrzenia młodego pokolenia twórców na budowanie własnej obecności w świecie sztuki.

Czym kierujesz się w wyborze konkursu lub projektu, w którym chcesz zaprezentować swoje prace? Jak ich szukasz i co sprawdzasz, zanim wyślesz zgłoszenie?
Gabriela Michalczuk: W wyborze projektów i konkursów kluczowe jest dla mnie miejsce oraz spójność ideowa. Szukam przestrzeni, które mnie autentycznie zaciekawiają – takich, w których czuć pasję do twórczości i które nie tylko eksponują prace, ale budują wokół nich wartościowy, głęboki kontekst.
Jak szukam? Moje poszukiwania są dość organiczne. Śledzę profile kuratorów, newslettery branżowe oraz liczne społeczności artystyczne w mediach społecznościowych. Często mam wrażenie, że ciekawe propozycje same mnie znajdują. Kiedy coś pojawia się na moim feedzie w odpowiednim momencie, traktuję to jako znak, że warto spróbować [uśmiech].
Co sprawdzam? Zanim wyślę zgłoszenie, robię solidny research. Najważniejszy jest dla mnie regulamin, to on decyduje, czy chcę wejść w dany projekt. Sprawdzam też, co dokładnie dany konkurs reprezentuje i kto za nim stoi. Bardzo ważny jest dla mnie zasięg galerii czy instytucji. Traktuję to jako element strategii budowania własnej społeczności i rozpoznawalności.

Na zdjęciu Gabriela MichalczukKsawery Sajdak: Konkursy szukam po prostu w internecie – jest kilka stron, które rzetelnie gromadzą informacje na temat aktualnych konkursów. Regularnie sprawdzam, czy pojawiło się tam coś nowego. Często konkursy wyświetlają mi się też na różnych social mediach. Nie ma tak naprawdę aż tak wielu konkursów malarskich, więc raczej nie wydziwiam, ale rzeczy, na które zwracam największą uwagę, to: czy regulamin jest przejrzysty i „fair” w stosunku do uczestnika oraz czy całość wydaje się profesjonalnie zorganizowana. Często staram się też dowiedzieć jak najwięcej na temat instytucji, która taki konkurs organizuje, oraz na temat członków jury.
Anna Maria Zuzela: Zwracam uwagę na dostępność, miejsce prezentacji prac, jasne warunki uczestnictwa oraz zgodność z moją praktyką i kierunkiem, w którym aktualnie rozwijam język artystyczny. Śledzę aktywność wielu galerii i instytucji, szukam informacji w sieci.

Gabriela Michalczuk. Kuchnia węgiel, 190x150cm, 2024
Czy taką proaktywność w poszukiwaniu miejsc prezentacji, wystawiania się, przenosisz również na poszukiwanie klientów na swoje dzieła? Kim są Twoi klienci? Kim chcesz, żeby byli?
Gabriela Michalczuk: Zdecydowanie tak. Uważam, że w dzisiejszym świecie artysta musi być proaktywny na wielu polach. Staram się, aby moje działania w sieci i udział w wystawach naturalnie przyciągały osoby, które rezonują z moją estetyką.
Kim są moi klienci? To przede wszystkim świadomi odbiorcy, ale również kolekcjonerzy sztuki, dla których zakup pracy to coś więcej niż dekoracja – to inwestycja w emocje i autentyczność. Zależy mi na tym, by moje dzieła trafiały do osób, które doceniają proces twórczy. Docelowo chcę, aby grono moich kolekcjonerów stale się powiększało o ludzi, którzy chcą wspólnie ze mną budować moją artystyczną drogę.
Ksawery Sajdak: Raczej nie. Tak naprawdę niedawno odnalazłem się w swojej własnej twórczości i poczułem się gotowy na pokazywanie jej szerszej publiczności, więc dopiero zaczynam wchodzić na rynek sztuki. Dotychczas moje prace trafiały raczej do instytucji oraz do klientów „po znajomości”.
Kim chciałbym, żeby byli moi klienci? Myślę, że po prostu osobami, które w jakiś sposób zafascynowała albo ujęła moja twórczość – takimi, na których życie moje prace wpłyną w jakiś dobry, a w idealnym przypadku także zaskakujący dla mnie sposób.

Na zdjęciu Ksawery SajdakAnna Maria Zuzela: W kwestii sprzedaży uważam, że słowo „klient” jest tutaj nietrafione. Zakup dzieła sztuki to oczywiście inwestycja, ale najczęściej to więź, która pojawia się pomiędzy odbiorcą a moim obrazem, to chęć obcowania i wejścia na dłużej w dialog. To również wrażliwość, którą dzielę się ja i która spotyka się z wrażliwością osoby kupującej. Nie poszukuję „klientów”, ale osób, którym moja sztuka będzie bliska. Obraz to nie produkt pierwszej potrzeby i jestem tego świadoma.

Ksawery SajdakCzy uważasz, że jest miejsce na rynku sztuki dla osób twórczych, które nie potrafią „sprzedawać”? Co myślisz, gdy słyszysz słowo „sprzedawać” w kontekście własnej pracy twórczej?
Gabriela Michalczuk: Miejsce na rynku jest dla każdego, ale bez umiejętności pokazania swojej wartości jest po prostu znacznie trudniej. Słowo „sprzedawać” w kontekście mojej pracy przestało mnie razić. Nie widzę w tym nic złego, traktuję to jako formę dialogu z odbiorcą i rozwój. Jeśli ktoś decyduje się nabyć moją pracę, to znak, że moja twórczość ma realną siłę oddziaływania. Sprzedaż pozwala mi na zachowanie niezależności i dalsze tworzenie.
Ksawery Sajdak: Myślę, że jest. Sztuka w wielu wypadkach w żadnym stopniu nie bazuje na sprzedaży, tylko na dotacjach, wystawach itd. W utopijnym świecie sztuka nie byłaby też tak bardzo zależna od pieniędzy, ale to oczywiście tylko mrzonki. A co ja myślę, gdy słyszę „sprzedawać”? „Bardzo chętnie” – w końcu staram się z tego żyć. Niestety trzeba chociaż jedną nogą stąpać po ziemi.
Anna Maria Zuzela: Myślę, że człowiek rodzi się z potrzebą tworzenia, z pokładami kreatywności i ciekawości stara się znaleźć swoją drogę, zrozumieć, jak i co chce tworzyć. Studia artystyczne czy kursy szlifują warsztat, dają nowe narzędzia do pracy i kierunkują uwagę, ale w całym procesie nikt nie mówi o kwestii finansowej, o tym, jak wycenić pracę oraz jak ją sprzedać, żeby żyć z tego, co kochamy robić. Rynek sztuki to wyboiste podwórko, na którym gra się w pojedynkę, dlatego tak często sięgamy po wsparcie instytucji, galerii, doradców. Od dwóch lat mam przyjemność współpracować z Krupa Gallery z Wrocławia, która zajmuje się opieką i sprzedażą moich prac. To duże wsparcie, które pozwala mi skupiać się na pracy twórczej.

Na zdjęciu Anna Maria ZuzelaNa co przeznaczasz wygraną z konkursów lub sprzedaży swoich dzieł? Czy inwestujesz w rozwój, narzędzia, zdrowie, odkładasz na emeryturę?
Gabriela Michalczuk: Pieniądze ze sprzedaży i nagród to dla mnie przede wszystkim kapitał na rozwój, to mój główny cel. Większość środków inwestuję w najwyższej jakości narzędzia i materiały, które pozwalają mi wchodzić na wyższy poziom techniczny. Jest to najważniejszy aspekt. Oczywiście staram się też myśleć o przyszłości, odkładając środki na bezpieczniejszy start w kolejnych latach.
Ksawery Sajdak: Nawiązując do odpowiedzi na poprzednie pytanie – po prostu na ogólnie rozumiane życie. Bycie artystą to też jednak zawód.
Anna Maria Zuzela: Traktuję wygrane i przychody ze sprzedaży nie jako „bonus”, tylko jako paliwo dla dalszej pracy i rozwoju.

Anna Maria Zuzela. Mam wrażenie, że jak o czymś mówię, to nabiera to realnego kształtu. 160x180, olej na płótnie, 2025
Czego chcesz się jeszcze nauczyć, żeby lepiej radzić sobie na rynku i żyć ze swojego talentu?
Gabriela Michalczuk: Chcę być coraz lepsza w tym, co robię i z każdym nowym projektem przeskakiwać poprzeczkę, którą sama sobie zawiesiłam. Chcę się nauczyć, jak mądrze budować swoją markę, żeby moje nazwisko kojarzyło się z konkretną jakością. Zależy mi też na lepszym zrozumieniu rynku – tak, żeby talent nie był tylko pasją po godzinach, ale pozwalał mi na spokojne życie i dalsze tworzenie na własnych zasadach.
Ksawery Sajdak: Myślę, że po prostu wychodzenia częściej w świat z moją twórczością – dawania ludziom szansy, żeby mnie poznali i zobaczyli moje prace, a jednocześnie właśnie samemu poznawania nowych osób. Szczerze mówiąc, nie wiem też do końca, czego powinienem się nauczyć. Ścieżka każdego twórcy żyjącego ze sztuki jest tak indywidualna, że trudno coś po prostu podpatrzeć.
Anna Maria Zuzela: Chcę nauczyć się przede wszystkim lepiej rozumieć mechanizmy rynku sztuki – nie po to, żeby podporządkować mu swoją twórczość, ale żeby świadomie się w nim poruszać. Interesuje mnie strategia budowania długofalowej obecności: jak tworzyć spójną narrację wokół własnej praktyki, jak komunikować proces, a nie tylko efekt, jak budować relacje z kuratorami i instytucjami.
Rozmawiał Maciej Mazerant, wydawca PURPOSE
Zdjęcia: dzięki uprzejmości artystów
Zobacz więcej prac i poznaj bliżej artystów na ich stronach:
Gabriela Michalczuk: instagram.com/gabrielamichalczuk_
Ksawery Sajdak: instagram.com/ksawery.sajdak
Anna Maria Zuzela: annamariazuzela.com





