Kultura

WSPÓLNOTA | Ogrody warzywne w mieście

2017-07-06

Czas czytania: 7 minut

Ekologiczne uprawy w centrum miasta? Serdeczne, sąsiedzkie rozmowy w wielkomiejskiej dżungli? Ogrody społeczne to więcej, niż wspólne sadzenie roślin i pielenie chwastów. To wspólnota ludzi połączonych zieloną pasją i zapałem do pracy.


Wspólnota grządki

Wspólny cel, wartości i tęsknoty – to najlepszy grunt, pod inicjatywy współczesnych miejskich ogrodników. Łącząc się w lokalne zespoły, tworzą zielone oazy nawet w najbardziej nowoczesnych miastach świata. Wspólnotowe ogrody coraz częściej zaczynają pojawiać się również w polskich miejscowościach, gromadząc zarówno miłośników ogrodnictwa, zaangażowanych ekologów, jak i społeczników, którzy pragną wspierać nie tylko lokalny ekosystem, ale również  zagrożone we współczesnym świecie międzyludzkie relacje.
W tych czasach każdy patrzy tylko na siebie. Sąsiedzi rzadko kiedy mówią sobie „dzień dobry”. Chciałem, żeby nasza społeczność się połączyła. – mówi Damian Nowak, jeden z inicjatorów pierwszego ogrodu społecznego w Gorzowie Wielkopolskim. – I udało nam się to zmienić. Mieszkamy w szarym blokowisku. Miło jest teraz patrzeć na kolorowe kwiatki.1



Pierwszy ogród społeczny w Nowym Jorku


Zielone bombardowanie

Skąd pomysł na naprawę społecznych relacji wśród warzywnych grządek? Historia ogrodnictwa społecznego sięga nawet pierwszej połowy XVIII wieku, jednak za początek ruchu w jego aktualnej formie uznać można przełom lat 60. i 70., gdy do praktyki wspólnych upraw dołączyły idee ekologii, aktywizacji społecznej i przeciwdziałania miejskiej indywidualizacji.

Zaczęło się od bombardowania nasionami – dosłownie. – opowiada Jack T. Linn z Departamentu Parków i Rekreacji Nowego Jorku. – Ludzie tacy jak Liz Christy, w latach 70., przechodząc obok opuszczonych, pustych działek, wrzucali przez ogrodzenia bomby nasion, by dawać początek nowym ogrodom. Nie mieli wtedy zgody władz na angażowanie się w tego rodzaju aktywności. Jednak po niedługim czasie władze zorientowały się, że w ich interesie jest zezwalanie społeczeństwu na zazielenianie porzuconych terenów, którymi miasto i tak musiało się opiekować. Dlaczego więc nie pozwolić ludziom, by sami się tym zajęli?2

Wspomniana przez Linna Liz Christy to założycielka pierwszego ogrodu wspólnotowego w Nowym Jorku. Zaniepokojona stanem miasta na początku lat 70., wraz z grupą zielonych aktywistów działała na rzecz jego odbudowy poprzez troskę o tereny zielone. Ogród, który do dziś nosi jej imię, powstał na porzuconej działce, którą dzięki staraniom Liz udało się wydzierżawić od miasta za symbolicznego 1$ miesięcznie. Inicjatywa szybko zyskała uznanie mieszkańców, którzy zainspirowali założycieli ogrodu do rozpoczęcia serii spotkań i warsztatów. Również dzięki ich działalności, aktualnie w Nowym Jorku funkcjonuje ponad 500 zielonych obiektów zarządzanych przez lokalne grupy.

Społeczny trend szybko przeniósł się na grunt europejski, inspirując powstanie m.in. berlińskiego Mauergarten czy Centrum Permakultury w Hadze. Od kilkunastu lat podobne inicjatywy zaczynają kiełkować również na terenie polskich miast i miejscowości.

 

Pierwszy ogród społeczny w Nowym Jorku


Natura w centrum miasta

Ogród stał się zielonym punktem w szarej części Dolnego Miasta – podkreśla Małgorzata Białogłowska, założycielka ogrodu społecznego Centrum Reduta w Gdańsku. – Teren, który wcześniej szpecił, teraz jest atrakcją i przyciąga uwagę.3
Wspólnotowe miejskie ogrody przyjmują rozmaite formy. W zależności od możliwości przestrzennych, zainteresowań i potrzeb członków ogrodniczej społeczności, mogą to być  miniaturowe parki, skwerki z kwiecistymi rabatkami lub ogrody warzywne. Mogą stanowić spójną całość lub dzielić się na mniejsze parcele uprawiane przez pojedyncze osoby czy rodziny. Bez względu na swój kształt, wszelkie aktywności miejskich ogrodników przełamują szary krajobraz miast, zmieniając zaniedbane, niewykorzystywane tereny w zielone oazy naturalnego spokoju.

Pielęgnacja roślin i więzi społecznych

Wspólnie zmieniliśmy najbliższą przestrzeń, jednak dokonana poprawa estetyki tego miejsca nie jest najważniejsza. – wyjaśnia redakcji Purpose Dominika Potomska, inicjatorka ogrodu społecznego „Skwerek Obfitości” w Ostrowi Mazowieckiej. – Dużo większa zmiana dokonała się w nas, w osobach, które ten ogród tworzą. Do tej pory każdy sąsiad żył własnym życiem. Od kilku miesięcy jest zupełnie inaczej. Wszyscy mamy jeden wspólny cel, a poprzez wspólną pracę odbudowaliśmy więzi międzyludzkie.
Rozwój podobnych inicjatyw to odpowiedź na coraz bardziej dotkliwe tęsknoty mieszkańców współczesnych miast i miasteczek. Z jednej strony, jest to tęsknota za bliskością natury, z drugiej –potrzeba przynależności, odnalezienia własnego miejsca w wielkomiejskim tłumie i odbudowy sąsiedzkich relacji.

Dlatego też plony wspólnotowych miejskich upraw to wiele więcej, niż samodzielnie wyhodowane zioła czy ekologiczne marchewki. Poza wymiernymi efektami w postaci pięknych rabatek, alejek i grządek, ogrody społeczne niosą owoc wzmacniających się więzi, otwartości i wrażliwości – zarówno na siebie nawzajem, jak i piękno natury. Ogrodowe prace mają również wymiar resocjalizacyjny, poprzez angażowanie takich grup społecznych, jak trudna młodzież czy osoby bezdomne. Uczą współpracy, organizacji działania i odpowiedzialności. Często wspierają też aktywizację zagrożonych wykluczeniem seniorów i niepełnosprawnych.

Ogrody stają się dla nich nie tylko miejscem wspólnej pracy, ale przede wszystkim odpoczynku, spotkań towarzyskich i kulturalnych.
„Skwerek Obfitości” to miejsce, które wpisuje się w kulturalną tkankę miasta. – mówi Potomska 
– Propozycje licznych pikników integracyjnych, różnorodnych warsztatów czy spotkań z ciekawymi ludźmi kierujemy do wszystkich mieszkańców Ostrowi. Osoby, które zaangażowały się w tworzenie ogrodu, traktują go jak drugi dom.


Pierwszy ogród społeczny w Nowym Jorku


W grupie siła

Jak sama nazwa wskazuje, podstawą stworzenia ogrodu społecznego, jest chętna do pracy społeczność. Z punktu widzenia prawa, najlepiej jeśli jest ona zorganizowana w formalną grupę. W tym celu może podłączyć się do istniejącej już spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej lub założyć własne stowarzyszenie. W planowaniu pierwszych działać oraz formalnościach związanych z zakładaniem ogrodu pomocne są organizacje, takie jak Fundacja Green Cross Polska. Dzięki prowadzonej przez nią kampanii „Nasz Ogród Społeczny” w Polsce powstało już ponad 20 tego rodzaju inicjatyw, m.in. w Warszawie, Gdańsku i Krakowie. Z myślą o początkujących miejskich ogrodnikach stworzona została również publikacja „Tu też będzie lepiej!”, którą można pobrać bezpłatnie na stronie fundacji.
Osobom, które chciałyby stworzyć podobną inicjatywę, doradzilibyśmy, żeby byli wytrwali w dążeniach do wyznaczonego celu. – dodaje Dominika Potomska, zapytana o rady dla czytelników Purpose, którzy sami pragnęliby zająć się społecznym ogrodnictwem – Nie poddawajcie się. Rodzące się przeciwności losu zamieniajcie w wyzwania, które da się zrealizować. Dużo rozmawiajcie i słuchajcie siebie nawzajem, a wtedy wszystko na pewno się uda!

Tekst: Marta Klimek

Przy opracowaniu tekstu korzystałam z: http://www.naszogrodspoleczny.pl, http://greencrosspoland.org/, http://www.greenthumbnyc.org/about.html, http://www.lizchristygarden.us/, https://www.nycgovparks.org/, http://extension.missouri.edu/p/MP906-4
M. Banach, Współczesne ogrody użytkowe w Stanach Zjednoczonych, „Czasopismo Techniczne”, Rocznik 2012,  tom R. 109, z. 8-A, str. 263-269.

Przypisy:
1 „Tu też będzie lepiej!”
2 www.greenthumbnyc.org
3 „Tu też będzie lepiej!”

Ogród społeczny w Gdańsku
 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ


REKLAMA

POLECAMY