WYWIAD | Dizajn plus terapia


Czas czytania 12 minut

Czas czytania 7 minut

Zabawki sensoryczne, czyli dizajn w terapii

Najmłodsi odbierają świat zewnętrzny szczególnie intensywnie za pomocą wszystkich zmysłów. U niektórych z nich można dostrzec nadwrażliwość sensoryczną lub problemy z używaniem jednego ze zmysłów. Z myślą o takich dzieciach powstają specjalnie skonstruowane zabawki i terapie integracji sensorycznej.

Czym różnią się zabawki Kokodyla od tych najczęściej spotykanych na półkach sklepowych, opowiadają nam twórcy marki – Joanna i Maciek Kaczmarek. Rozmawiamy, również z Patrycją Malicką, terapeutką – właścicielką warszawaskiej pracowni Integrale specjalizującej się w terapii integracji sensorycznej.


Lekarze diagnozują cały szereg zaburzeń nadwrażliwości sensorycznej, między innymi: dotykowej, słuchowej, węchowej czy przedsionkowej, czyli odpowiedzialnej za ruch. Pomóc dzieciom z takimi problemami mogą terapia integracji sensorycznej oraz zabawki sensoryczne, specjalnie dostosowane do potrzeb najmłodszych. Jedną z firm produkujących zabawki sensoryczne jest łódzka firma Kokodyl, współtworzona przez rodzeństwo – Joannę i Maćka Kaczmarek. Początkowo pomysł powstał w głowie Joanny, która studiowała na Akademii Sztuki Pięknych w Krakowie i Łodzi. Lata spędzone w pracowniach malarstwa, tkaniny czy innowacyjnych obiektów nauczyły ją skupiać się na konkretnych problemach, a następnie rozwiązywać je poprzez analizę zagadnienia. – Kiedy wzięłam udział w konkursie na stworzenie zabawki dla dzieci niewidomych, zaczęłam wyobrażać sobie potrzeby najmłodszych. Z tego poszukiwania odpowiedniego produktu, skupienia na designie odpowiadającym na problemy konkretnych osób narodził się Kokodyl – małe przedsiębiorstwo specjalizujące się w tworzeniu pluszaków do zabawy, jak i narzędzi do terapii integracji sensorycznej. W terapii mogą być stosowane najprostsze rzeczy codziennego użytku, jak wycieraczka do butów. Jedną z najważniejszych cech zabawki sensorycznej jest jej możliwość stymulowania wielu zmysłów równocześnie, na przykład poprzez kolorystykę – zmysł wzroku, przez teksturę materiału – zmysł dotyku, dzięki zróżnicowanemu wypełnieniu – zmysł słuchu czy za pomocą ziół umieszczonych wewnątrz zabawek – zmysł węchu – wyjaśnia Joanna.

Olivia Jary: Czym są zabawki sensoryczne?

Joanna Kaczmarek: Nasze zabawki powstają w taki sposób, aby oddziaływać na zmysły. Służą nie tylko do przytulania i zabawy, ale przede wszystkim rozwijają zmysł dotyku, słuchu i wzroku, stymulują ruchowo i zachęcają dzieci do kreatywnych działań. Kształty Kokodyli nie są oczywiste, dzięki czemu zostawiamy troszkę miejsca dla wyobraźni dzieci.

Maciek Kaczmarek:
Każdy z produktów kryje w sobie różnorakie wypełnienia, stymulujące doznania dotykowe, a także zapewniające bodźce słuchowe, na przykład poprzez szelesty przesypujących się ziarenek. Są to wypełnienia zarówno naturalne, jak i sztuczne, między innymi: łuski gryki i prosa, pestki wiśni, różnego rodzaju dzwoneczki, antyalergiczny wypełniacz sylikonowy czy kuleczki styropianowe. Cały czas szukamy nowych wypełniaczy, obecnie pracujemy nad wprowadzeniem ziół, które będą wpływać na zmysł węchu.

Dla kogo są zabawki sensoryczne?

J.K.:
Kokodyle przeznaczone są dla wszystkich dzieci już od urodzenia. Nasze produkty świetnie sprawdzają się jako pomoc w terapii integracji sensorycznej.

Czym różnią się wasze zabawki od tych najczęściej spotykanych na półkach sklepowych?

M.K.: Kokodyl ma w swojej ofercie trzy kolekcje wyglądających tradycyjnie pluszaków, tzn.: Leśniki, Gnomady i Płaszczki, które służą jako zabawki wspomagające dotyk, wzrok i motorykę.

J.K.: W naszej ofercie są także podłużne Dziabągi, które można wiązać lub dowolnie kształtować. Jest też Wielki Śpioch, na którym można się położyć albo nim owinąć. Zadaniem tego typu produktów obciążeniowych jest pomoc przy wyciszaniu się, mają łagodzić pobudzenie, zwiększają świadomość ciała, a nawet wytwarzają poczucie bezpieczeństwa. Nasze mniejsze zabawki można kłaść dzieciom na ramionach, na przykład przy odrabianiu lekcji, co poprawia ich uwagę i koncentrację.

M.K.: Dobór tkanin też nie jest przypadkowy. Nasze produkty uszyte są z wielu rodzajów tkanin, które różnią się fakturą i temperaturą. Zabawki o nasyconych i kontrastowych kolorach, czerwono-biało-czarne są tworzone z myślą o stymulacji wzroku dzieci (noworodków), które nie rozróżniają jeszcze kolorów, widzą niewyraźnie lub niedowidzą. Na drugim biegunie są produkty o subtelnych tonacjach kolorystycznych dla nadwrażliwych na bodźce wzrokowe użytkowników.

J.K.: Dbamy też o to, by każda z naszych zabawek posiadała certyfikaty. Dodatkowo kupujemy certyfikowane elementy, z których powstają nasze produkty.

Dlaczego zdecydowaliście się tworzyć zabawki sensoryczne?

J.K.: Pomysł rodził się bardzo długo. Na studiach na Akademii Sztuk Pięknych zaczęłam naukę na kierunku malarstwo, potem przeszłam na projektowanie, by spróbować swoich sił w czymś konkretnym. Byłam też przez chwilę w Pracowni Tkaniny, co dzisiaj uważam za plus, ponieważ zdobyte tam umiejętności przydały się przy projektowaniu maskotek. Później studiowałam w Pracowni Innowacyjnych Obiektów do Wnętrza, gdzie robiliśmy wiele zróżnicowanych projektów i jeździliśmy często na różne festiwale. Studia, a później jeszcze konkurs na zabawkę dla dzieci niewidomych, spowodowały, że zaczęłam sobie wyobrażać potrzeby tych osób. Cały czas towarzyszyło mi rzeźbienie i malowanie. Tak naprawdę projektowanie produktu jest formą malarstwa, dobieraniem kolorów czy formy. Powoli, myślę, że ten proces trwał jakieś 5 lat, doszłam do wniosku, że będę robić zabawki. Próbowaliśmy na początku swoich sił w konkursie organizowanym przez Łódź Art Center na kreatywne biznesy. Podczas tego projektu skonkretyzował się nasz pomysł na twórczy design dla dzieci.

Czy konkurs zmobilizował was do napisania biznesplanu?

M.K.: I tak, i nie. Mimo tego że już mieliśmy biznesplan, to był on wtedy bardzo ogólny. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy tworzyć zabawki.

J.K.: W ramach tego konkursu odbyło się dwudniowe szkolenie, na którym dyskutowaliśmy razem z innymi uczestnikami o swoich koncepcjach. Każdy miał jakiś kreatywny pomysł, ale podczas obrad wspólnymi siłami doszliśmy do tego, że trzeba konkretnie podejść do biznesplanu, nie można robić wszystkiego. I w naszym przypadku padło na dzieci i zabawki.

--------------------------------------------

Patrycja Malicka jest absolwentką studiów psychologicznych. Od siedmiu lat pracuje jako terapeutka integracji sensorycznej. Skończyła szereg kursów oraz specjalistyczne szkolenia w Stanach Zjednoczonych. Swoje bogate doświadczenie zdobywała poprzez udział w praktykach z dziećmi o różnych, wielowymiarowych trudnościach. Jednak największą motywacją do pracy stała się jej córka. Nowe pomysły do stymulacji rozwoju jej własnego dziecka okazały się pomocne w terapii małych pacjentów. Terapeutka prowadzi w Warszawie, własną pracownię terapii integracji sensorycznej: www.integrale-terapia.com.pl

Olivia Jary: Czy korzysta Pani z zabawek sensorycznych podczas prowadzenia terapii?


Patrycja Malicka: Pomoce terapeutyczne są niezwykłe istotne, chociaż mówi się, że najważniejszy jest terapeuta, a sprzęt to tylko dodatek. Pracujemy na podwieszanych platformach o różnych kształtach, wiszących wałkach, huśtawkach. Ważny jest też sprzęt naziemny: równoważnie, deski rotacyjne, deskorolki, koordonki, maglownice. Korzystamy też z małych, odpowiednich do stymulacji wielozmysłowej, zabawek: gumowych gniotków, kolczastych, ciężkich piłek, sorterów, puzzli dotykowych, gier. Podczas stymulacji węchowej stosujemy różnego rodzaju atestowane olejki zapachowe, pachnące zabawki. Zmysł słuchu pobudzamy zabawkami lub przedmiotami wydającymi dźwięki. Elementy, które koniecznie muszą znaleźć się w sali do terapii, to materace gimnastyczne zapewniające bezpieczeństwo podczas zabawy. Staramy się, aby przedmioty do pracy z dziećmi nie były multikolorowe czy pstrokate, bo nie mogą być dodatkowym źródłem stymulacji. Coraz więcej z nas terapeutów przywiązuje wagę do miejsca wyprodukowania narzędzi terapeutycznych, a także materiałów, z jakich są wykonane. Podstawą jest praca z zabawkami certyfikowanymi.

Do czego służą zabawki sensoryczne? Do kogo są skierowane?


Zabawki sensoryczne to te stymulujące różne systemy układu nerwowego. Są podstawą pracy każdego terapeuty, należy jednak pamiętać, że taką zabawką może być najtańsza kłująca wycieraczka. W zależności od deficytów, ale i wieku dziecka oraz jego osobistych preferencji korzystamy z różnych narzędzi.

Na czym polegają problemy dzieci z zaburzeniami sensorycznymi?

Dzieci z dysfunkcjami w przetwarzaniu sensomotorycznym borykają się z wielowymiarowymi trudnościami. Diagnozujemy zaburzenia o typie nadwrażliwości sensorycznej: dotykowej, słuchowej, węchowej, przedsionkowej, czyli odpowiedzialnej za ruch, podwrażliwości, dyspraksji. Każdy z tych problemów jest złożony i wymaga odpowiedniego podejścia terapeutycznego. Profesjonalista powinien tak przygotować środowisko pracy (sale terapeutyczną), aby w sposób najbardziej zróżnicowany i ciekawy oddziaływać na dziecko. Całość ma przypominać dobrze skonstruowaną, jednak nieprzypadkową zabawę.

Czy zabawki sensoryczne i terapie wspomagające sensorykę u dzieci są nowością w Polsce?

Terapia integracji sensorycznej w Polsce rozwija się od początku lat 90. XX w., dla porównania w USA znana jest od lat 60. Ciężko zatem określić, czy jest to nowość. Obecnie niektórzy twierdzą, że to moda z Ameryki, gdyż coraz więcej dzieci jest diagnozowanych. W diagnozowaniu stawiamy na wczesną interwencję, obserwujemy dzieci już od wieku niemowlęcego. Jedną z pierwszych firm, która zaczęła produkować sprzęt do terapii, był Empis. Później w miarę rozwoju metody pojawiały się nowe organizacje oferujące podobne produkty. Obecnie dostrzegam wyraźną poprawę dostępności zabawek czy narzędzi, jednak nadal wielu z nas kupuje swoje pomoce za granicą.

--------------------------------------------

Rozmawiała: Olivia Jary
Zdjęcia dzięki uprzejmości www.kokodylapolana.pl:
Malwina Wachulec i Franek Ammer

Foto: Franek Ammer
więcej
zdjęć