Matylda Polak. Projektantka, art director


Czas czytania 13 minut

Matylda Polak z wykształcenia jest architektem wnętrz i projektantką wzornictwa przemysłowego. Studiowała na Wydziale Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Od 2020 r. współtworzy razem z Olą Wichrowską – producentką, markę DESIVA furniture. Pracuje jako projektantka, art director, ale też fotografka, twórca video. Od 2023 roku pracuje również dla Vogue Polska. W wolnej przestrzeni od pracy zawodowej maluje obrazy. A w czasie wolnym tańczy, gra w tenisa i uczy się języków obcych.

 

Mieszkam w Warszawie, a pochodzę z Bielska-Białej.

Z wykształcenia jestem architektem wnętrz i projektantką wzornictwa przemysłowego.

Wykształcenie dało mi narzędzia, dzięki którym mogę wykonywać swój zawód. Większą pewność przy podejmowaniu decyzji. Wiedzę, również tą dotyczącą historii sztuki i wzornictwa.



Z zawodu jestem… współzałożycielką DESIVA furniture (2020 r.) razem z Olą Wichrowską – producentką i właścicielką marki. W DESIVA jestem główną projektantką, art directorem, ale też fotografką, twórcą video. Tak, praca w niewielkim przedsiębiorstwie wymaga wielozadaniowości! Od 2023 roku pracuję również dla Vogue Polska i wspomagam ich w działaniach związanych z wydarzeniami i promocją polskiego dizajnu i rzemiosła. Jestem też malarką, choć ostatnio brakuje mi na to niestety czasu.

Mój zawód jest dla mnie… Ciągłym wyzwaniem, zmianą, drogą. Codziennie próbuję sprostać oczekiwaniom swoim i klientów. Jest też spełnieniem marzeń, bo jako dziecko marzyło mi się, aby projektować meble i malować. Ale jest też codzienną pracą wymagającą ogromnej uważności, kreatywności, pomysłowości, często przekraczającą godziny pracy na etat.



W tym zawodzie nauczyłam się, że najważniejsze jest dla mnie rozpoczęcie pracy z czystą głową. Na świeżo. Wyspana, zregenerowana. Wtedy szybko rozwiązuje problemy, wpadam na nowe pomysły, uczę się nowych umiejętności. Kolejną ważną rzeczą, której uczę się każdego dnia, to temperowanie własnego perfekcjonizmu. Nie można dopracowywać koncepcji w nieskończoność, trzeba pracować szybko i sprawnie. Jeśli jakieś zamierzenia uda się wykonać w 70%, a nie 100%, to wciąż jest bardzo dobrze! Uczę się też polegania na innych, delegowania zadań.
Samo projektowanie dla producenta jest też procesem, w którym producent ma czynny udział. To nie obraz, gdzie każda decyzja należy do mnie. Technologia produkcji, park maszynowy, upodobania producenta – to wszystko należy brać pod uwagę i wpływa to na efekt końcowy.

Moi klienci to… Głównym jest aktualnie marka DESIVA oraz Vogue Polska Living. Zdarzają się również zlecenia na obrazy czy wykonanie sesji zdjęciowej, np. dla Stowarzyszenia NÓW. Nowe Rzemiosło. [przyp. red. Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o Stowarzyszeniu, możesz przeczytać wywiad w PURPOSE z Jakubem Przyborowskim, prezesem Stowarzyszenia Nów. Nowe Rzemiosło >>TUTAJ<<]



Najwięcej czasu w ciągu dnia poświęcam na… Codzienne pchanie spraw do przodu [uśmiech]. Chciałabym bardzo mieć więcej czasu na pracę kreatywną, szkicowanie, malowanie, a mniej na marketing związany z promocją marki. Wszyscy musimy teraz dbać o nasze instagramy, spędzamy w sieci mnóstwo czasu. Pochłania to znacznie więcej czasu niż bym sobie życzyła.

Praca jest dla mnie wciągająca, jest wyzwaniem. Nigdy nie jest rutyną. Siadam do komputera albo szkicownika rano, mija chwila i już jest 17.00.



Początki swojej pracy wspominam… Pierwsze wyobrażenie o pracy w branży meblarskiej i projektowej zdobyłam w Husarska Design Studio oraz Studio Ganszyniec. Byłam wtedy bardzo zaskoczona, jak dużo pracy wykonuje się przy komputerze. Na studiach spędziłam wiele godzin w warsztacie albo przy sztaludze. W biurze musiałam się sporo nauczyć, m.in. różnego oprogramowania, którego nie uczono na uczelni. Musiałam też zarobić na swój sprzęt, tablet, komputer, aparaty, etc. – bo bardzo chciałam być niezależnym projektantem. Skończyłam studia w pandemii i nie było gdzie wydawać pieniędzy. Siedziałam więc w domu rodzinnym w Bielsku pracując zdalnie i każdego miesiąca wydawałam jakąś część zarobionych pieniędzy na sprzęt. Dzisiaj dzięki temu mogę już spokojnie skupić się na pracy zawodowej. Nie jest łatwo na początku. Wszystkim studiującym polecam rozpoczęcie pracy w zawodzie jak najwcześniej, żeby zderzenie z rzeczywistością możliwie szybko przepracować.

Po studiach od razu założyłam swoją działalność i na początku więcej malowałam, ale niedługo po obronie pracy magisterskiej na instagramie zobaczyła moją reklamę Ola – zbierałam pieniądze na realizację projektu dyplomowego, bo warsztat stolarski był zamknięty przez pandemię. Zapytała, czy nie zaprojektuję dla niej kolekcji mebli. Kolejnego dnia byłam już u niej w Kielcach oglądać jej pierwsze prototypy mebli stalowych. I pracujemy razem do teraz.



Z pewnością nie jest to praca dla osób bezkompromisowych. Projektowanie to sztuka kompromisu, zrozumienia wielu zależności i tzw. łączenia kropek.



Moja rada dla zainteresowanych pracą w zawodzie, który wykonuję to... Nauka możliwie wielu narzędzi, uzyskanie szerokiej perspektywy.

Moje najważniejsze narzędzie pracy to ręka. Praca nad każdym modelem zaczyna się od szkicu. Oprócz tego aparat. Uwielbiam fotografować, to co właśnie wyszło z produkcji.

Gdybym nie robiła tego, co teraz, to pewnie… bardzo ciężko powiedzieć. Próbowałam z ciekawości swoich sił w różnych zawodach, np.  jestem instruktorką narciarstwa zjazdowego. Kiedyś chciałam być aktorką i przez rok grałam w teatrze amatorskim. Szukałam i cały czas szukam nowych wyzwań. Uwielbiam się rozwijać i wskakiwać w nowe tematy. W innym życiu być może wybrałabym zawodową grę w tenisa, gdybym mogła się kształcić od dziecka [uśmiech].

Dzień pracy zaczynam o... Najwcześniej jak jestem w stanie, ale dbam bardzo o to, żeby się wyspać, więc myślę, że ok 8.00. Nie jestem w stanie pracować po nocy, na studiach zarwałam chyba tylko jedną noc, dla sprawdzenia co ze mną będzie następnego dnia. Nie chciałam czuć takiego zmęczenia już nigdy więcej!




Najtrudniejsze w mojej pracy jest ciągłe siedzenie przed komputerem. To mnie doprowadza do szaleństwa, ciało zastyga i przestaje chcieć się ruszać.

Inspiracji szukam… W rozmowach z innymi artystami, na wystawach, na spacerze, na targach, design week’ach. Oczywiście przeglądam też Instagram – jak wszyscy – to na pewno wpływa na to co mi się wyświetla w głowie, jak pracuję nad nowymi modelami mebli.

Konkurencja to dla mnie... Staram się nie używać tego słowa, nie lubię go. Do swoich znajomych z branży mam ogromny szacunek. Wiem jak wszystkim nam jest ciężko utrzymywać się na powierzchni, w większości jesteśmy na samozatrudnieniu. Raczej wszystkich traktuje z sympatią i chcę polubić. Od każdego mogę się też czegoś nowego nauczyć, dowiedzieć. Wielokrotnie zwracałam się do znajomych z prośba o radę i zawsze ją otrzymywałam, trudno mi jest więc na nich patrzyć jak na konkurencję. Inne marki meblowe owszem są konkurencją, ale my w DESIVA mamy własne DNA, własną technologię produkcji, sposób w jaki podchodzimy do stali, to kształtuje w znacznej mierze naszą estetykę. Idziemy swoją ścieżką, nie sugerujemy się za bardzo innymi markami.



Nigdy nie zdobędę się na to, aby… Nie mam takich myśli, sky is the limit! No może poza pracą w telewizji, to musi być ogromnie stresujące [uśmiech].

Pierwsze zarobione pieniądze wydałam na… Na pewno na jakiś sprzęt do pracy.

Największy sukces… wciąż przede mną! Ale odnotowałam kilka szczęśliwych momentów na swojej ścieżce zawodowej – wystawa ceramiki w Nowym Jorku, Must Have od Łódź Design, Ikona TRŁ, udział w Krakowskim Salonie Sztuki, nagrody za obrazy czy rysunki na studiach, finał olimpiady z historii sztuki w liceum. Czasem cieszy mnie to, że ktoś kogo doceniam powiedział mi coś miłego, albo np. jak Kasia Baumiller, wspaniała architekt wnętrz, kupiła ode mnie obraz. To było bardzo miłe!



Największa porażka… Chyba porażką są dla mnie te momenty, w których nie zdobywam się na odwagę, żeby zrobić coś, co chcę zrobić. Mam w głowie jakiś pomysł i często on sobie leży gdzieś na dnie, nie mam czasu albo wystarczającej motywacji żeby go zrealizować. Chciałam też zrobić studia magisterskie za granicą, i nie zdobyłam się na to, ilość problemów, które sobie wyobraziłam była przytłaczająca. Chyba muszę pomyśleć o doktoracie zagranicznym albo zagranicznej współpracy z jakimś producentem – to byłoby wspaniałe!

Nie wyobrażam sobie życia bez gry w tenisa, tańczenia Lindy Hop, muzyki jazzowej i bossa novy. Jagodzianek i pierogów.



Jako dziecko marzyłam o byciu malarką. Nie istniały chyba żadne inne większe pragnienia. Niestety z powodu problemów z prawym barkiem musiałam przestać malować. Ale wrócę do tego na pewno.

Po pracy to czas na ruch, jak najwięcej sportu, tańca, tenisa, nauki języków obcych, podróży ale też relaksu, ładowania baterii.

To co lubię robić najbardziej to... Zawsze było to szkicowanie i malowanie. A poza tym, no to oczywiście tenis i tańczenie. Po długim okresie pracy bez przerwy lubię po prostu poleżeć na słońcu i złapać oddech, poleniuchować.

Jestem dumna ze swojej decyzyjności i sprawczości.

Najważniejsza decyzja w moim życiu to… Chyba przeprowadzka do Warszawy z Krakowa po studiach licencjackich.



Największym szaleństwem w moim życiu było… Podróż autostopem przed maturą – wyścig autostopowy z Wrocławia do Walencji. Cudem zdążyłam, byłam w domu w niedzielę wieczorem dzień przed maturą.

Rozpoczęcie pracy od razu po studiach z marką DESIVA. Ola napisała do mnie na instagramie, czy nie zaprojektuję jej kolekcji mebli, bo chce stworzyć markę, ale brakuje jej projektanta. Ma zaplecze produkcyjne i pierwsze prototypy. I tak zostałam head of design od razu po studiach. To było szaleństwo, ale bardzo mi się podobało to wyzwanie – zaprojektować markę z każdej strony – katalogi, modele, rendery, zdjęcia, instagram, strona internetowa…



Najważniejsze słowa jakie usłyszałam… Never complain, never explain. Staram się stosować do nich odkąd je usłyszałam. Oraz jeszcze może: Szybko, szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu [uśmiech]. Tak, to chyba opisuje mój stan umysłu najlepiej.

Pamiętam też bardzo dobrze rozmowę z Eero Koivisto podczas pracy na targach Warsaw Home, kilka lat temu, jak zapraszano tam jeszcze międzynarodowych projektantów. Zapytałam go, jak ważne jest jego zdaniem specjalizowanie się – czy muszę się ograniczać do jakiejś strefy projektowania? Odpowiedź była prosta – nie. On projektuje wnętrza, meble, a ostatnio kolekcję dla marki modowej. Robi zawodowo to, na co ma ochotę. Wciąż jednak dużo o tym myślę, czy nie lepiej byłoby się na czymś skupić.



Chciałabym się jeszcze nauczyć lepiej mówić po francusku i włosku. Ogarnąć lepiej montaż video. Lepiej grać w tenisa. No mnóstwo tego jest!


Mój kraj to dla mnie… ostoja. Wiem, że mogę tu zawsze wrócić, do swojego mieszkania na Pradze Południe. Poczucie bezpieczeństwa. Kiedyś narzekałam na niego bardziej, ale teraz doceniam w nim coraz więcej.

Kultura jest dla mnie… Sposobem na poszerzenie horyzontów, zdobycie szerszej perspektywy. Kształtuje moją wrażliwość, kiedy wypala ją stres. Otwiera oczy na problemy, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy.

Mój cel… Nie stracić twórczej radości i chęci do pracy. Podchodzić do projektowania i pracy z taką ekscytacją, jak w dzieciństwie.

 

Wysłuchała Maja Ruszkowska-Mazerant

Zobacz stronę Matyldy: matyldapolak.com

Zobacz stronę marki DESIVA furniture: desiva.pl