Wywiad tygodnia
Wiola Ujazdowska. Artystka wizualna
2026-01-12
Czas czytania 8 minut
Artystka wizualna prowadząca nomadyczny tryb życia pomiędzy wschodem Islandii a Kujawami. W swojej praktyce pracuje również jako scenografka i kuratorka, a czasem zajmuje się dydaktyką. Działa głównie we współpracy z publicznymi i niepublicznymi instytucjami sztuki oraz teatrami w Europie. Jej praca jest dla niej elementem tożsamości i przywilejem, a źródeł inspiracji szuka m.in. w filozofii, filmie i świecie roślin. Jest trzykrotną laureatką islandzkiego stypendium dla artystów Listamannalaun oraz doktorantką sztuk pięknych, będącą na finiszu pracy doktorskiej.

Portret artystki autorstwa Michała Algebry, lato 2024
Mieszkam w… ciężkie pytanie na sam początek [uśmiech]. Prowadzę nomadyczny styl życia i głównie mieszkam na wschodzie Islandii albo na Kujawach i w jednym, i w drugim przypadku w małym lub średnim ośrodku miejskim. Poza tym bardzo dużo podróżuję w ramach mojej praktyki artystycznej – w najbliższym czasie szykuje się Norwegia i na dłuższy czas Wilno.
Z wykształcenia jestem… już za chwilę będę doktorką sztuk pięknych.
Wykształcenie dało mi… traumę.
Z zawodu jestem… artystką wizualną, która czasem jest scenografką, kuratorką. Czasem mam przyjemność również uczyć.
Mój zawód jest dla mnie… elementem mojej tożsamości i przywilejem.

Video Medea widok z wystawy Las w galerii Obrońców Stalingradu 17 w Szczecinie, 2022
W tym zawodzie nauczyłam się, że… oliwa jest zawsze sprawiedliwa. Dobra praktyka artystyczna zawsze się wybroni. I że dużo osób używa wielkich i trudnych słów, a nie wie, co mówi.
Moi klienci to… pracuję głównie dla publicznych i niepublicznych instytucji sztuki oraz teatrów w Europie.
Najwięcej czasu w ciągu dnia poświęcam na… pisanie. Jestem na finiszu kończenia części opisowej mojego doktoratu (trzymajcie kciuki!).
Praca jest dla mnie… zbyt ważna. Jestem pracoholiczką, niestety. Uczę się, że odpoczynkiem nie jest czytanie kolejnej książki z zakresu teorii sztuki współczesnej lub siedzenie w pracowni, tylko słodkie nicnierobienie albo spacer z psem.
Początki swojej pracy wspominam… ciężko, dużo frustracji, zwłaszcza jako emigrantka z Polski w Islandii, gdzie stereotyp dotyczący naszej narodowości był niezwykle silny i związany z konkretną rolą w tamtejszym społeczeństwie – jako niewykwalifikowana siła robocza (obecnie bardzo się to zmieniło). Z drugiej strony w Polsce wyjechałam jeszcze w czasie studiów z malarstwa i nie zbudowałam żadnego networku, co sprawiło, że utkwiłam na długo w przestrzeni pomiędzy.

Republika drewnianych sufitów, widok z wystawy indywidualnej w Gerduberg, Reykjavik, kurator Hubert Gromny, 2019
Z pewnością nie jest to praca dla… osób, które chcą zarobić niewiadomo ile.
Moja rada dla zainteresowanych pracą w zawodzie, który wykonuję, to… zastanów się dwa razy. Naprawdę. Zawód artysty/ki ciągle nie jest traktowany jako poważna profesja, wielu z nas nie ma nawet ubezpieczenia zdrowotnego. Do tego jest ogromna konkurencja, co powoduje frustracje i wpływa na jakość życia.
Moje najważniejsze narzędzie pracy to… moje kciuki (bez kciuków nie da się zrobić nic manualnego – rok temu, gdy wybiłam kciuk, zdałam sobie sprawę, ile zależy od tego elementu naszego ciała).
Gdybym nie robiła tego, co teraz, to pewnie… miałabym całkiem spoko życie, ale pewnie nieco nudniejsze. Pewnie miałabym jakiś kredyt na mieszkanie, który bym sobie spłacała, i może mniej siwych włosów.
Dzień pracy zaczynam o… 10.00 (jestem śpiochem). Na swoje tłumaczenie powiem, że pracuję najczęściej z przerwami do 22.00–23.00.

Ujęcie z pracy nad nową instalacją video przy użyciu termodronu, 2025
Najtrudniejsze w mojej pracy… praca z osobami, które są megalomanami albo są sfrustrowane. Oraz wymagania z kosmosu ze strony instytucji, nieadekwatne do ilości pracy i wynagrodzenia.
Inspiracji szukam… w filozofii, filmach (np. Satyricon Felliniego, Medea Pasoliniego, Valeria i jej tydzień cudów, ale również filmy z cyklu Mad Max) oraz w roślinach.
Konkurencja to dla mnie… absolutnie niepotrzebny konstrukt, który kiedyś mnie przytłaczał. Nauczyłam się myśleć o sobie tak, że nie muszę i nie jestem najlepsza, ale utrzymuję się na powierzchni i meandruję swoimi drogami.
Nigdy nie zdobędę się na to, aby… dojść po trupach do celu.
Pierwsze zarobione pieniądze wydałam na… chyba na mojito.

Ujęcie z wideo Opór Gleby, 2025
Największy sukces… chyba bycie pierwszą Polką w historii, która otrzymała Listamannalaun (islandzkie stypendium dla artystów) – i to trzykrotnie.
Największa porażka… że nie mam jeszcze strony na culture.pl, hahaha.
Nie wyobrażam sobie życia bez… zdrowia. Wiem, że to babcina odpowiedź, ale naprawdę choroba potrafi zabrać nam wiele i w jej obliczu cała reszta staje się nieważna.
Jako dziecko marzyłam… że będę żeńskim odpowiednikiem Indiany Jonesa.
Po pracy to czas… równie ważny jak ten, kiedy się pracuje, i czasem absurdalnie mało ambitny oraz niewarty opisywania.

Artystka podczas wykładu w Soffii, Bułgaria, listopad 2023
To, co lubię robić najbardziej, to… siedzieć na brzegu jakiegoś akwenu wodnego – rzeki, oceanu, jeziora, stawu – i po prostu być.
Jestem dumna z… tego, że pomimo CPTSD (kompleksowy zespół stresu pourazowego) potrafię nadal cieszyć się życiem i walczyć o siebie. PS. Jeśli zmagacie się z (C)PTSD, to pamiętajcie, że warto szukać pomocy, a wasze emocje i uczucia są ważne.
Najważniejsza decyzja w moim życiu to… rzucenie regularnej pracy i poświęcenie się sztuce. No i wyjazd na Islandię.
Największym szaleństwem w moim życiu było… pewna noc w Nowym Jorku. Zdradzę, że tej nocy między innymi uciekało przede mną stado szczurów oraz śpiewałam Kate Bush na przystanku autobusowym na Brooklynie.
Najważniejsze słowa, jakie usłyszałam… że ktoś lubi moje prace i je ceni.

Ujęcie z video Przepowiednia Łubiny i Słońca, które nigdy nie zachodzi, 2022
Chciałabym się jeszcze nauczyć… mnóstwa rzeczy! Np. języka ukraińskiego i norweskiego, stania na rękach oraz rzeźbienia w marmurze.
Mój kraj to dla mnie… Polska i Islandia, bo marudzę na oba i za jednym, i za drugim tęsknię.
Kultura jest dla mnie… nieodzownym elementem rzeczywistości.
Mój cel… to farma na wschodzie Islandii i mały domek na kujawskiej wsi.
Wysłuchała Maja Ruszkowska-Mazerant, redaktorka naczelna PURPOSE, kuratorka treści
Zdjęcie główne (miniaturka): fotograf Owen Fiene






