Pasje

WODA I SPORT | Aleksandra Urbańczyk

2017-11-20

Czas czytania 10 minut

Wakacje, Antek – mój 11-letni syn, Duna Arena... tysiące kibiców i wspaniała atmosfera. Właśnie z tym będzie kojarzyła mi się stolica Węgier – Budapeszt. W zgiełku, rozentuzjazmowanych fanów pływania z całego świata, spędziliśmy wspaniały czas. Ja czerpałem pełnymi garściami doświadczenia, związane z organizacją i promocją tak dużej imprezy, jaką są Mistrzostwa Świata w pływaniu. Antek, którego przygoda z treningiem pływania rozpoczęła się kilka lat temu, łapał niewątpliwą „zajawkę” na pływanie. 




Strefa kibica, Antek Mazerant / Duna Arena. Zdjęcia PURPOSE


Węgrzy kochają ten sport, kochają swoich idoli, Katinke Hosszu – Iron Lady czy Laszlo Cseha. Krzyk tysięcy gardeł, tupot tysięcy nóg, gdy wodę rozcinały węgierskie gwiazdy, gęsia skórka na ciele, gdy Polak odbierał medal, znacznie podwyższone ciśnienie. Krzyczałem ja... krzyczał Antek. Czuć było moc tego sportu, czuć było moc kibiców. W Budapeszcie nie zabrakło oczywiście reprezentantów Polski w tym Aleksandry Urbańczyk-Olejarczyk, mistrzyni Polski, wychowanki klubu pływackiego MKS Trójka Łódź, z którym również związany jest Antek. Trzymaliśmy kciuki, cieszyliśmy się i martwiliśmy... byliśmy.

Maciej Mazerant, wydawca PURPOSE


Zawody finałowe / Duna Arena. Zdjęcia PURPOSE


Maciej Mazerant: Olu z czym kojarzy Ci się Budapeszt? Bo mnie z tłustym langoszem i tłumami kibiców oglądających zmagania pływaków na Duna Arena...


Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk: Słysząc nazwę miasta Budapeszt, w mojej głowie przywoływane są wspomnienia oczywiście pływackich zmagań, ale tak naprawdę nie ostatnich Mistrzostw Świata a bardziej Mistrzostw Europy, które odbyły się tam w 2006 r. Do dziś wspominamy wspaniałą atmosferę w reprezentacji, świetne wyniki sportowe oraz przyjaźnie, które w tamtych latach się zawiązały i trwają do dziś. Później odbyły się tam jeszcze jedne ME w 2010 r. Budapeszt kojarzy mi się również z wielkimi fanami pływania, ogromną popularnością naszej dyscypliny u Madziarów i świetną stroną organizacyjną pływackich mistrzostw.


Aleksanda Urbańczyk-Olejarczyk oraz Bartosz Olejarczyk (trener). Zdjęcia dzięki uprzejmości A.U.-O.


Jakbyś mogła opisać w kilku zdaniach swoją przygodę z tegorocznymi Mistrzostwami Świata w Budapeszcie... kwalifikacje, przygotowania, wyjazd, starty, atmosfera, organizacja, wrażenia...


Cały proces przygotowań i kwalifikacji wyglądał dość standardowo (uśmiech) Głównie ciężka praca, zgrupowania a na koniec adrenalina związana ze startami. Mistrzostwa Świata to zaraz po IO największa pływacka impreza. Zawsze, gdy biorę w nich udział, wiem, że jestem częścią czegoś wyjątkowego. Tak było i tym razem. Na tej imprezie towarzyszą wielkie emocje związane z wieloma rzeczami – ze startami, z byciem w reprezentacji, z kibicowaniem swoim kolegom. Takie Mistrzostwa to często okazja do doświadczania wydarzeń historycznych dla polskiego lub światowego pływania, do zobaczenia na żywo fantastycznych wyścigów najszybszych pływaków na świecie. Zawsze po tego typu zawodach wracam do domu zmęczona fizycznie, ale też psychicznie, bo wrażeń jest cała masa.


Zawody finałowe / Duna Arena. Zdjęcia PURPOSE


Gdy byłaś mała, co było dla ciebie motywacją, inspiracją do pływania? A co jest nimi teraz?


Oczywiste jest, że jako dziecko inaczej patrzyłam na pływanie, miałam troszkę klapki na oczach, nie liczyło się nic więcej. Chciałam być po prostu najlepsza w tym, co robię, jechać na zawody, wygrać medal, czasem jakąś nagrodę. Lubiłam rywalizować z innymi, kiedyś prawie wszyscy to lubili, w dzisiejszych czasach wiele dzieci nie chce się tego podejmować. Nie szukałam inspiracji, nigdy nie miałam idola. Ja po prostu od zawsze uwielbiałam pływać i chciałam to robić jak najlepiej. Byłam bardzo ambitna, każde ćwiczenie, każdy ruch chciałam robić jak najlepiej, żeby zyskać przewagę nad innymi. Każdy z nas ma jakieś marzenia, cele do osiągnięcia, ja również i po prostu do nich dążyłam. Tak jest i teraz. Kocham to, co robię i chce to robić jak najlepiej. Motywuję się, wyznaczając sobie kolejne cele. Wiem już jak „smakuje” spełnione marzenie, osiągnięty cel. Wiem, jaki to „smak”, jak wielką satysfakcję to przynosi i chce więcej (uśmiech)


Aleksanda Urbańczyk-Olejarczyk. Zdjęcia dzięki uprzejmości A.U.-O.


Jaki jest twój cel...?


Większość sportowych celów już zdobyłam, części się nie udało i musiałam się z tym pogodzić. Aktualnie mam cele… różne (uśmiech). Więcej prywatnych czy też zawodowych, ale nie związanych bezpośrednio z wynikiem sportowym.

Do łódzkiej edycji Otylia Swim Tour, gdzie byłaś trenerką/ekspertką zgłoszonych było ponad 800 dzieciaków. Coraz więcej dorosłych pływa, chociażby w triathlonach... Jak to jest z „naszym” pływaniem?


Dzieci chętnych do nauki pływania nie brakuje. Co innego, jeśli chodzi o trenowanie pływania, czyli codzienne zajęcia, wiele godzin spędzonych na pływalni, mało snu i wieczne zmęczenie. W dzisiejszych czasach na dzieciaki czeka tyle różnych pokus, że trudno je zmobilizować do ciężkiej pracy, dyscypliny i wyrzeczeń. Podobnie jest z rodzicami tych dzieci. Po co iść w sport, który jest ciężki, czasochłonny i bardzo wymagający, skoro można iść łatwiejszą drogą i mieć z tego większe korzyści? Niestety jest to myślenie, coraz bardziej powszechne. 

Cieszy mnie, że coraz więcej dorosłych chce uprawiać sport, dbać o swoje zdrowie i sprawne ciało. Na szczęście w ostatnich latach zapanowała moda na bycie „fit” i ja akurat temu trendowi daję kciuka w górę.


Aleksanda Urbańczyk-Olejarczyk. Zdjęcia dzięki uprzejmości A.U.-O.


Trenujesz w Polsce, nie korciło cię, aby wyjechać tam, gdzie będzie lepiej, szybciej, profesjonalniej? I gdzie by to było, jeżeli już?


Nigdy. Przechodziły gdzieś przez myśl studia w USA i trenowanie w dobrej drużynie. Miałam takie możliwości, ponieważ pływałam na wysokim poziomie. Z nauką nie było problemu, więc uzyskanie stypendium na którejś z amerykańskich uczelni nie byłoby trudne. Wielu moich znajomych podąża tą drogą, aczkolwiek ja zawsze byłam bardzo związana z rodziną i przyjaciółmi. Widziałam możliwości rozwoju w kraju, dlatego też nigdy poważnie nie rozważałam wyjazdu.

Mistrzostwa Świata w Polsce? Co by się musiało wydarzyć, aby pływanie porwało tak tłumy, jak to się działo, chociażby w Budapeszcie?

Może kiedyś się uda, kto wie. Na pewno nie w najbliższej przyszłości. Żeby pływanie porwało tłumy, musi przede wszystkim zacząć działać promocja i marketing… na razie co takie słowa w środowisku pływackim w ogóle nie istnieją. Są wyniki, są fajni zawodnicy, pływanie nie jest nudne, wyścigi – szczególnie te sprinterskie – są bardzo emocjonujące. Wiadomo, że do tego wszystkiego potrzeba parę groszy. Bez chęci jednak i konkretnych działań nic się nie zbuduje.


Strefa kibica / Sklep, stoisko promocyjne Katinka Hosszu – Iron Lady. Zdjęcia PURPOSE


Czym jest dla ciebie woda...?


Woda to mój drugi dom (uśmiech) I przyjaciel, który wiele mnie nauczył, przyniósł wiele wspaniałych chwil, ale też nauczył pokory. Zawsze będę miała szacunek do wody, szczególnie poza basenem. Pomimo, że pływam nieźle (uśmiech), to nigdy na wodach otwartych nie czuję się pewnie. Wiem, że to żywioł i wszystko może się zdarzyć. Kocham wodę i czuję, że jest jakaś wzajemność.



Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk (ur. 13 listopada 1987 w Łodzi) – polska pływaczka. Rekordzistka i mistrzyni Polski, medalistka mistrzostw świata i mistrzostw Europy na krótkim basenie. Jest wychowanką klubu pływackiego MKS Trójka Łódź. Od początku kariery była podopieczną trenera Mariusza Wędrychowicza. Od grudnia 2005 trenowała z Markiem Młynarczykiem współpracującym z kadrą narodową Pawła Słomińskiego. We wrześniu 2009 roku rozpoczęła treningi z Bartoszem Olejarczykiem, z którym wzięła ślub w 2011 roku. W 2017 roku została honorową obywatelką Łodzi. Źródło: Wikipedia

Facebook: Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk


Budapeszt / Duna Arena / finały
 


REKLAMA

POLECAMY