Wywiad tygodnia

Ania Marczyk i Michał Sobolewski

2011-07-06

DZIEŃ Z ŻYCIA... Ani Marczyk i Michała Sobolewskiego - założycieli i prowadzących klubokawiarnię Owoce i Warzywa w Łodzi

Z wykształcenia jestem...

M.S.: Kłamcą, naciągaczem, manipulantem. Ukończyłem marketing.
A.M.: Nikim konkretnym czyli ekonomistą.

Wstaję o...

M.S.: Zarówno o 8 jak i o 14. Może to wyjaśniać chwiejność nastrojów i problemy z organizacją.
A.M.: Świcie i o zachodzie słońca w zależności od tego o której skończę pracę.

Rano piję...

M.S.: Wodę.
A.M.: Czarną kawę i sok pomarańczowy.

Dzień pracy zaczynam o...

M.S.: O której wstanę.
A.M.: 8 rano (w marzeniach) [śmiech].

Moje najważniejsze narzędzie pracy to...

M.S.: Komputer i otwieracz do piwa.
A.M.: Telefon i ścierka do czyszczenia.

Najwięcej czasu w ciągu dnia poświęcam na...

M.S.: Podjęcie decyzji i zastanawianie się, co jeszcze miałem zrobić.
A.M.: Wyjście z domu ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami, zawsze wracam się przynajmniej dwa razy.

Mój dzień pracy...

M.S.: To kopanie kanału białomorskiego i uprawa bawełny na amerykańskim Południu, tylko na własne życzenie i za wynagrodzeniem. Postuluję obniżenie wieku emerytalnego do 30 lat.
A.M.: To udręka i ekstaza jednocześnie. Skrajne emocje od nienawiści do miłości. I tak codziennie.

Obiad zwykle jem...

M.S.: Byle gdzie lub w ogóle.
A.M.: Czasami.

Moi klienci to...

M.S.: Fenomeny, wykopaliska, jak zahibernowane w lodzie mamuty, które ożyły. Otwarci, uczciwi, życzliwi, z poczuciem humoru i dystansem do siebie i rzeczywistości.
A.M.: Gwiazdy na czarnym niebie, wartościowi ludzie, którym zależy na tym, żeby w Łodzi dało się żyć.
    
Najtrudniejsze w mojej pracy...

M.S.: Konieczność bycia zawsze w dobrym nastroju, otwartym na rozmowę i konieczność ustalania czegoś z innymi osobami.
A.M.: Uśmiechać się nawet wtedy kiedy chce mi się płakać.

To co lubię robić najbardziej to...  

M.S.: Podróżować i czytać.
A.M.: Wyjeżdżać w nieznane, poznawać nowych ludzi i jeść pyszne obiady.

Początki swojej pracy wspominam...

M.S.: Zima dekady, brak ogrzewania i pieniędzy. Zupełnie nowa sytuacja. Niepewność i nadzieja. Przełom. Ciężka praca i oczekiwanie na efekty.
A.M.: Strasznie: zimno i ciemno, miasto tonące pod tonami śniegu, którego nikt nie był w stanie usunąć.

Praca zespołowa to dla mnie...

M.S.: Trudniejsze niż praca indywidualna. Ciągle się jej uczę.
A.M.: Wyzwanie i dobra lekcja pokory.

Poziom stresu w pracy w skali od 1 do 10 oceniam na...

M.S.: Dużo wyższy niż przeciętny, za co z góry wszystkich przepraszam.
A.M.: 1000.

Konkurencja...

M.S.: Stymuluje do działania, dodając jednocześnie jedno „oczko’ w skali stresu.
A.M.: Napędza i mobilizuje.

Największy sukces...

M.S.: 4 letnie auto w leasingu.
A.M.: Nadal przede mną.

Sen z powiek spędza mi...

M.S.: Śpię jak kamień.
A.M.: Wszystko, cierpię na bezsenność.

W domu myślę o...

M.S.: Pracy lub o niczym. W pracy o tym co robiłbym w czasie wolnym.
A.M.: Tym jak fajnie byłoby pojechać np. na Islandię, do Chin, Iranu etc.

Inspiracji szukam...

M.S.: w rozmowach z innymi ludźmi, w obserwacji tego co dzieje się wokół mnie, w uczestnictwie w wydarzeniach, działaniach, aktywnościach.
A.M.: W pojawiających się potrzebach i problemach.

Odpoczywam...

M.S.: Przemieszczając się rowerem lub samochodem. Kiedy się przemieszczasz, myślisz tylko o drodze, otoczenie wokół zmienia się bardzo szybko dostarczając co raz nowych bodźców do przemyśleń, odwracając uwagę od codziennych spraw. Przemieszczając się godzisz się z tym, że nic innego w trakcie nie możesz zrobić, skupiasz się więc na tym co w tobie i dookoła.
A.M.: Jak śpię.

W tym zawodzie nauczyłam/em się, że...

M.S.: Tak jak w każdym innym, trzeba po prostu ciężko pracować.
A.M.: Wszystko jest możliwe i nie ma rzeczy których nie da się zrobić.

Z pewnością nie jest to praca dla...

M.S.: Starych ludzi.
A.M.: Dziewczyn, które czują się księżniczkami.

Moja rada dla zainteresowanych pracą w zawodzie to...

M.S.: Drang nach westen. Tu zostaną tylko frajerzy i misjonarze. Stoję gdzieś pomiędzy.
A.M.: Przemyśl dobrze w co się pakujesz [śmiech].

Gdybym nie pracował/a w obecnym zawodzie to byłabym/byłbym...

M.S.: Bezrobotnym, albo robił coś bezużytecznego.
A.M.: Sfrustrowaną dziewczyną, która nie chce pracować dla kogoś.

Połączenie kultury i biznesu to dla mnie...

M.S.: Sytuacja win-win. Kultura wzbogaca biznes, biznes pozwala funkcjonować kulturze.
A.M.: Realizacja studenckich marzeń.

Polska to dla mnie...

M.S.: Romantyzm, melancholia, wkurwienie. Piękny język, brzydcy ludzie. Chamstwo i absurd – oswojone i przez to traktowane z dystansem, jak humory przyjaciela, z których potem można się wspólnie śmiać. Bałaganiarska i chaotyczna architektura polskiej prowincji, małomiasteczkowe metropolie, przyroda bez fajerwerków, a wszystko paradoksalnie tak chwytające za serce i piękne, jak ubogi dom rodzinny – pełen braków, sporów, daleki od ideału, ale na samo wspomnienie wyciskający łzy wzruszenia. Wszystko jest związane z nim. Wspomnienia, doświadczenia, osobowość… cały przebieg życia. Gdybym urodził się gdzie indziej byłbym pewnie bardziej twórczy, miał mniej kompleksów i częściej bym się uśmiechał, ale co zrobić. Amor fati. Kocham Polskę bardziej niż ona mnie.
A.M.: Jedna wielka sprzeczność, kraj aspirujący do bycia w gospodarczej elicie, a nie potrafiący poradzić sobie z kupami po psach, których większość obywateli nie sprząta po swoich pupilach.






REKLAMA

POLECAMY