Wieże Fabryk, czyli zimna fala wraca do łask. Jeden z najciekawszych zespołów w tym rodzaju muzyki. Zespół nie poddaje się modom i trendom, działa w swoim rytmie. Nam opowiada o swoich inspiracjach oraz mieście wież fabryk.

Zespół Wieże Fabryk istnieje od 2000 r. Gracie w klubach, dajecie koncerty — dlaczego więc nie wydaliście jeszcze płyty? W Internecie można znaleźć głos Waszych fanów, że na pewno materiału Wam nie brakuje...

Studnia: Tak jakoś wyszło. Brak ciśnienia (z naszej strony) na płytę, duża świadomość, że fanów nie jest zbyt wielu, brak czasu i problemy personalne. Wszystkie zaprzyjaźnione zespoły wydały już płyty i część z nich trzyma je w domu w dużych ilościach, więc po co się spieszyć. Wychodzi na to, że płyta będzie głównie dla nas. Powoli jednak nadchodzi czas na nagranie materiału, ale znowu — czas, ciśnienie...

Trzewa:
Ja też uważam, że materiału nam nie brakuje, trzeba było do tego dojrzeć, a w zasadzie kawałki musiały. Po tym „długim” czasie niczego nie straciliśmy, wszystko szło i idzie do przodu, utwory są przemyślane, a ich wybór tworzy całość spójną i wyrazistą.


zdjecie: AKINOM1

W 2004 roku obiecaliście, że płyta powstanie. Co więc się stało, że jeszcze jej nie ma?

Studnia: Powiedzmy, że nie byliśmy gotowi.

Trzewa: Myślę że płyta będzie, pomysł na sposób jej nagrania i jej wygląd również potrzebował czasu. Ale decyzja o jej nagraniu na „setkę” zaprocentuje, i zrekompensuje długi czas oczekiwania fanów — obietnica się spełni.

Teka:
To miało być połączenie wideo z różnych koncertów plus parę kawałów ze studia. Wideo mieliśmy, nagrań — nie. Właściwie to klipy powstają cały czas. Coraz częściej fani nagrywają całe koncerty i wymieniają się nimi. To na razie jedyny sposób, żeby posłuchać nowych piosenek.

Kto tworzy zespół? Czy nadal można mówić, że jesteście łódzką grupą? Porozrzucało Was po Polsce — czy łatwo jest w takiej sytuacji pracować nad rozwojem zespołu?

Studnia: Zespół tworzą: Teka (wokal), Trzewa (perkusja), Adam (bas) i Studnia (gitara). I tak, jesteśmy z Łodzi. Teka tylko mieszka we Wrocławiu. Odległość nie ma wpływu na rozwój zespołu. Może praca zespołu nad utworami wydłuża się w czasie, ale nam się nigdzie nie śpieszy [uśmiech]. Nie mamy zaplanowanej strategii, że pójdziemy w taką albo inną stronę. Nie ma więc mowy, że jakieś plany się posypały.

Trzewa: Łódzką grupą będziemy zawsze. Między innymi właśnie to miasto wpływa na mnie, przeszczepiając i zarażając dekadencją i brudem, i ja niepoprawny optymista.

Teka: We Wrocławiu mieszkam dopiero od 2 lat, więc nie przesadzajmy z tym wykorzenieniem. Zawsze powtarzam, że taką muzykę można robić wszędzie, ale w Łodzi jest to bardziej naturalne [uśmiech]. Utwory powstają właściwie nieprzerwanie, a ja mam szczęście, że jestem wokalistą i nie muszę być na każdej próbie. Praca nad piosenką jest prosta — powstaje muzyka, którą Studnia przesyła mi mailem, ja w tym czasie przygotowuję tekst, spotkanie na próbie i gotowe. Przez ten czas wypracowaliśmy bardzo sprawnie działający mechanizm.

Czy miasto Łódź ma w tej sytuacji jakieś znaczenie? Oddziałuje na Was?

Studnia: Myślę, że sporo brudu z naszej muzyki pochodzi z Łodzi.

Teka: Łódź jest bohaterem moich tekstów.

Adam: Taka muzyka nie powstałaby poza Łodzią, może pewne jej elementy tak, ale całość (muzyka, teksty, obraz) jest bardzo przesiąknięta naszym miastem. Swoją drogą jest to dla mnie zagadka, że ta „łódzka” muzyka ma więcej fanów poza Łodzią...


ul. Włókiennicza

Wiem, że tutaj macie próby, współpracujecie też z łódzką fundacją „Białe Gawrony” — na czym polega ta współpraca?

Studnia: Ciężko mówić o współpracy. Zagraliśmy koncert w ramach akcji „ Słońce wschodzi na Wschodniej” organizowanej przez Białe Gawrony. Mieli świetny pomysł, nam się on spodobał i już. Jednorazowa akcja.

Teka: Myślę, że dzięki Gawronom udało nam się coś niezwykłego — zagraliśmy koncert na środku ulicy Włókienniczej i przeżyliśmy.

Adam: Dokładnie. Myślę, że należy się im wielki szacunek za to, co zrobili. Niezwykłe jest to, że na koncert przyszło wielu mieszkańców ul. Wschodniej i Włókienniczej i chyba im się nawet podobało.


ul. Włókiennicza

A co to znaczy ‘muzyka zimnofalowa’? I czy jest zapotrzebowanie na nią?

Studnia: To pytanie do tych, co stworzyli ten termin. Dla mnie zimna fala, głównie polska zimna fala, to muzyka bardzo oszczędna, jeśli chodzi o aranżacje. Tu grają emocje i skojarzenia. Zawsze powtarzam, że jest t o muzyka surowa i prosta (ale nie prostacka). Pamiętajmy, że ojcem zimnej fali był/jest punk rock.

Trzewa: Nie dbam o to, czy jest zapotrzebowanie, czy nie! Mnie się podoba, a jak podoba się to innym, to świetnie, mam radochę i daję z siebie wszystko!


ul. Włókiennicza

Nie przeszkadza Wam to, że gracie ‘po staremu’? Trendy w muzyce się zmieniają...

Studnia: Jak widać/słychać, nie przeszkadza, skoro gramy już prawie 8 lat. Trendy się zmieniają tak, jak wszystko się zmienia, idzie do przodu, cofa się, przechodzi z jednego w drugie. Muzyka alternatywna/niezależna wygładza się, staje się bardziej przewidywalna, traci na mocy. To są właśnie te zmiany, które obserwuję.

Trzewa: Absolutnie nie, tym bardziej, że nie uważam, żebyśmy grali po staremu. To tak, jakby powiedzieć, że gramy identycznie, jak np. Variete. Bzdura. Inspiracja oraz innowacja i inwencja.

Adam: A jaki teraz panuje trend? Bo przyznam, że się pogubiłem...

Byliście organizatorami „Zimnego wieczoru” — jedynej takiej imprezy w Łodzi. Czy zamierzacie powrócić do niej?

Studnia: Koniecznie! Jak dobrze pójdzie, to może jeszcze w tym roku zrobimy imprezę.

Wasze koncerty wzbogacone są prezentacjami multimedialnymi — skąd ten pomysł? Kto tworzy te prezentacje?

Studnia: Pomysł nie jest oryginalny. Wiele zespołów urozmaica swoje koncerty ruchomymi obrazami. W Łodzi graliśmy w klubie, w którym był na wyposażeniu rzutnik, dvd i duży ekran. Postanowiłem wykorzystać te możliwości i zrobić jakieś tło do naszych koncertów. I tak już zostało.

Adam: Wieże nie istnieją na koncertach bez wizualizacji, dla nas obraz jest równoprawnym dopełnieniem słów i muzyki. Nie każdy zna Łódź, musimy więc ją pokazać...


zdjecie: AKINOM1

A jakich twórców muzycznych cenicie? Czym się inspirujecie przy tworzeniu muzyki?

Studnia: Ja ostatnio męczę oficjalnie wydane utwory starej Siekiery z 1984. Mam na myśli płytę „Na wszystkich frontach świata”. Cenię ten materiał i ten okres Siekiery za brud i gnój w tekstach i muzyce. Mnie inspiruje sekcja rytmiczna W.F. i wokalista [śmiech].

Teka: Mnie inspiruje atmosfera oczekiwania, napięcie, niepokój. Inspirują dramaty w bramie i nisko zawieszone słońce zimą.

Adam: Łódź, moje miasto.

Muzykę tworzycie, bo...

Studnia: … to strasznie duża radocha.

Teka: Bardzo duża, nie potrafię żyć bez tego.

Adam: Nigdy nie zadawałem sobie tego pytania. Tak jest i już.

Czy to nie jest podejście hobbystyczne?

Studnia: A jeśli tak, to źle?

Trzewa: Raczej bez stresu i nacisku, ale poważnie i z zaangażowaniem.

Teka:
Hobby kojarzy się dziecinnie i niewinnie, ale jeśli do tego dodamy pasję, zaangażowanie, poświęcenie, to wyjdzie nam część życia.

Adam: Tomek powiedział wszystko.


zdjecie: AKINOM1

A czym zajmujecie się poza muzyką?

Studnia: Pracą. Czasami zrobię też jakąś wizualizację na koncert.

Trzewa: Gram w kapeli Pornohagen, z zupełnie innego nurtu, kręcą mnie sporty ekstremalne — ostatnio lubię potrikować na rowerze, a poza tym konieczność: praca–pieniądze–życie–rodzina.

Teka:
Życiem, na które składa się rodzina, realizacja marzeń, tworzenie obrazów, ilustracji, projektów, zarabianie pieniędzy.

Adam: Studia, studia, drugi zespół (OPR), rodzina, pkb [produkt krajowy brutto — przyp. red.] itp. Łatwiej by było zapytać, czym się nie zajmuję.

A jakie są Wasze najbliższe plany?

Studnia: Koncert, szykuje się poważne myślenie o płycie.

Teka: Tu już nie ma miejsca na podchody, trzeba nagrać płytę. To będzie jednorazowy strzał i musi być precyzyjny.

Strona www: http://wiezefabryk.net