Młoda kultura

Pracuję nad sobą

  

Artysta multimedialny. Swoim sposobem bycia i działaniem wyróżnia się w środowisku artystycznym. Dlaczego praca na uczelni daje mu radość? Kim jest Łukasz Ogórek?

Łukaszu, pracujesz na uczelni artystycznej. Powiedz, proszę, jak do tego doszło.

Kiedy byłem na IV roku studiów, dostałem wstępną propozycję współpracy. Po rocznym stażu stałem się etatowym pracownikiem dydaktycznym łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych im. Wł. Strzemińskiego. Jestem asystentem w Pracowni Obrazu Video i Fotografii, prowadzonej przez Konrada Kuzyszyna.

Czy ta praca daje Ci satysfakcję? Czy robisz jeszcze coś oprócz niej?

Ta praca daje mi satysfakcję na wielu płaszczyznach. Jestem świadkiem żywego rozwijania się pracowni, której studenci i absolwenci pewnie wkraczają na polską scenę artystyczną. Uczestnictwo w procesie twórczym w naturalny sposób przynosi radość. Pochłania też czas. Dodatkowo pracuję nad sobą.

Jesteś czynnym artystą, ostatnio miałeś kilka wystaw. Czy mógłbyś o nich opowiedzieć?

Maj był dla mnie swoistą kumulacją wystaw. W Berlinie brałem udział w kolejnym projekcie Sybille Hofter polegającym na wyświetlaniu fotografii w oknach pustego gmachu przy Karl Marx Alle. W Gdańsku współkuratorowałem Desant z Łodzi — wystawę środowiska łódzkich artystów w Modelarni na terenie stoczni. Później były Targi Sztuki ArtPoznań 2005, na które zostałem zaproszony przez Galerię Wschodnią i Biennale Fotografii Polskiej również w Poznaniu. Na ArtPoznań prezentowałem swoją najnowszą realizację ekranową [ilustracje 1 i 2]. Jej funkcjonowanie opierało się na nieskomplikowanej interaktywności. Kamera CCD rejestrowała obraz białej ściany, który był transmitowany w czasie rzeczywistym do projektora emitującego otrzymany obraz w kierunku obszaru ujętego w kadrze kamery. Absolutnie czystą projekcję bieli można było zakłócić, wchodząc w kadr kamery, rzucając cień. Bezwładność wykorzystanych przeze mnie urządzeń powodowała efekt rozbłysków i pulsacji barw. Oprócz całej nadbudowy semantycznej interakcja dawała frajdę tworzenia krótkotrwałych obrazów na bazie własnego odbicia. Na Biennale Fotografii moja aktywność artystyczna polegała na percepcji wzrokowej wystawy rozlokowanej w przestrzeni miasta. Efekt działania stanowił kolaż — wypadkowa zapisu wizualnego skonstruowanego w mojej pamięci. Pamięć Fotograficzna (taki tytuł nosiła praca) opierała się na stwierdzeniu, że z pozycji świadka zdarzeń doznanie pełni funkcję równorzędną w stosunku do przedmiotu obserwacji, i warunkuje istnienie sztuki.

Powiedz, proszę, jak Twoja działalność artystyczna jest odbierana na uczelni, na której pracujesz? Czy masz jakieś problemy? Czy wręcz przeciwnie — grono starszych kolegów wspiera Twoje działania?

Uczelnia jest dużym, żywym organizmem. Wszędzie w ramach przypisanej mu różnorodności można spotkać zarówno osoby pokrewne, jak i zupełnie obce światopoglądowo. Tak też jest w szkole. Mam szczęście mieć kontakt z ludźmi życzliwymi i na tym koncentruję swoją uwagę.

Jesteś artystą działającym samodzielnie, czy udzielasz się również w grupach artystycznych? Brałeś udział w projekcie Cafe Europa — co dała ci ta współpraca? Czy odpowiada ci poziom tego typu przedsięwzięć?

Nie należę do żadnej grupy artystycznej. Nie mam takiej potrzeby. Cafe Europa wspominam dobrze. Kontynuacja projektu ma obecnie miejsce w Berlinie. W wydaniu łódzkim dobra była lekkość sytuacji. Nienarzucająca się, niedoskonała, niekrytyczna.

A jak wygląda Twój dzień pracy?

Rano się budzę. W ciągu dnia wykonuję swoje obowiązki. W czasie wolnym wypoczywam. Na koniec zasypiam. Codziennie to samo, tylko w rożnych proporcjach.

Czy przy realizacji prac ktoś pomaga Ci finansowo?

Większość moich prac nie wymaga dużych nakładów finansowych. A kiedy są one potrzebne, zdarza się, że mogę liczyć na pomoc galerii. Tak było w przypadku Międzynarodowego Biennale Sztuki w Łodzi — wszelkie koszty mojego w nim udziału pokryła Galeria 86. Nieocenione jest jednak przede wszystkim wsparcie ze strony moich rodziców.

Czy jesteś związany z jakąś galerią, która wspiera Twoje działania?

Nie jestem związany żadną galerią. Ostatnio mogę liczyć na życzliwość Galerii Wschodniej. To zawsze miłe.

Jakie jest Twoje zdanie na temat poziomu artystycznego młodego pokolenia, artystów próbujących odnaleźć się na rynku sztuki? Czy mamy w Polsce coraz ciekawsze postaci?

Próby odnalezienia się na rynku sztuki to sprawa drugorzędna. Chcę wierzyć, że tzw. rynek sztuki nasiąknie pracami, które powstają z potrzeby tworzenia sztuki jako takiej, a nie z myślą o zaistnieniu w handlu. Kiedy artysta zaczyna patrzeć przez pryzmat interesu, to na ogół wypacza funkcje sztuki.

Ilu znasz artystów Twojego pokolenia, którzy czynnie działają? Kogo mógłbyś wyróżnić?

Znam ich wielu, a wyróżnianie jest krzywdzące dla pominiętych.

Może na koniec opowiesz o swoich planach na przyszłość? Czy szykujesz się do wystaw zagranicznych?

Przyszłość istnieje tylko w wyobraźni. Nie mogę nic obiecać. Jestem dobrej myśli.

Wyraź swoją opinię na FORUM



nr 9 Czerwiec 2005

temat numeru:

UCZELNIE


Zobacz numery archiwalne



Artykuł
Sztuka w zarządzaniu - Katarzyna Skrzypczak, Maciej Kozakiewicz

Wywiad
Droga na pustynię - wywiad z Andrzejem Bednarczykiem

Prezentacja
XXII Konkurs im. Wł. Strzemińskiego ASP w Łodzi

Analiza
Studia "wyższe" czy "darmowe"? - Artur Zaguła

Kariera w kulturze
Zrobiłem karierę! - rozmowa z Kamilem Kuskowskim

Przemysły kultury
Tam gdzie produkują nieprzystosowanych - Maciej Mazerant

Warsztaty
Edukacja komercyjną usługą - Elżbieta Jarząbek, Monika Kulewicz

Młoda kultura
Pracuję nad sobą - rozmowa z Łukaszem Ogórkiem

Felieton
Licencjat na zabijanie - Kuba Wandachowicz

Na marginesie
Kulturalnie do celu