CZYTAJ

POMYSŁ | roślinnik

2021-02-22

Czas czytania 10 minut

Roślinnik – zielony biznes w Łodzi

Często zastanawiamy się, co chcielibyśmy robić w życiu. Co sprawia nam najwięcej radości. Czy nasze hobby, zainteresowania i pasje mogą przełożyć się na prowadzenie działalności, z której będziemy żyć. Dominika Tomalak-Wacławska, z wykształceniem na kierunkach nowe media i promocja sztuki, zrezygnowała z pracy na etacie i obecnie prowadzi roślinnik. W rozmowie z nami opowiada o swojej rocznej drodze do niezależności i realizacji pasji.


Z rozmowy z Dominiką Tomalak-Wacławską dowiesz się:
Czym jest roślinnik?
Jak realizować swoje pasje przekładając je na mały biznes?
Jak radzić sobie w trudnych warunkach zewnętrznych?
Na koniec praktyczna porada – jakie rośliny dobrać do domu, a jakie do biura?


Rośliny to bardzo wdzięczny temat jako hobby, ale pomysł na aktywność zawodową…? Dlaczego się zajęła Pani tym tematem?


Jeszcze 3-4 lata temu nie przypuszczałam, że znajdę się w miejscu, w którym jestem teraz. Roślinnik powstał pierwotnie jako blog roślinny, na którym dzieliłam się swoimi sukcesami i porażkami roślinnymi. Z czasem ewoluował do projektów społecznych, które tworzyłam lub współtworzyłam w Łodzi. Miejsce stacjonarne przy Gdańskiej 64 powstało jako następny krok całego projektu. Początkowo roślinnik w wersji stacjonarnej działał jedynie w weekendy od piątku do niedzieli. Było to dla mnie duże wyzwanie, ponieważ cały czas pracowałam na etacie. Czas pierwszego lockdownu okazał się przełomowy – podjęłam decyzję o rezygnacji z pracy, aby zająć się roślinnikiem w pełnym wymiarze.

Wszystkie następne etapy przychodziły bardzo naturalnie i wynikały z kolejnych potrzeb roślinnikowej społeczności. Nowi odbiorcy roślinnika tylko potwierdzali słuszność moich decyzji.

Do tej pory sklepy z roślinami kojarzą nam się z kwiaciarniami. Jak Pani postrzega roślinnik, jak by Pani go określiła?


Roślinnik to przestrzeń pomiędzy sklepem roślinnym a pracownią roślinną, to także społeczność (online i offline). To miejsce, w którym można nabyć rośliny, ale także uzyskać rady, instrukcje pielęgnacji. Roślinnik nie jest skończonym projektem, cały czas dojrzewa, zmienia się. Jego przewodnie cechy jednak na pewno pozostaną niezmienne - jako sklep będzie funkcjonował cały czas, cały czas także jest roślinną społecznością.

Czy roślinnik to część większego pomysłu na biznes/firmę? W roślinniku odbywały się też warsztaty… np. makramy, roślinnego haftu czy kaligrafii. To zdobywanie konkretnej wiedzy z zakresu danego rzemiosła. Jak ważna jest dla Pani usługa oparta na tego typu warsztatach? Skąd pomysł na łączenie kultury/sztuki z roślinami?


I tak, i nie. Roślinnik to główna, najważniejsza część, wokół której powstają dodatkowe koncepcje. Pomysł na warsztaty powstawał w mojej głowie już na etapie roślinnika – projektu społecznego. Wówczas jeszcze bez konkretów, nie marzyłam nawet o swoim stacjonarnym miejscu w Łodzi. Kiedy okazało się, że roślinnik będzie miał swój adres – w planie nie mogło zabraknąć tematu warsztatów okołoroślinnych.

Rzemiosło w ostatnim czasie wraca do tzw. łask, co mnie ogromnie cieszy. W roślinniku stawiamy głównie na lokalnych twórców, którzy stają się przewodnikami w danej dziedzinie. Niestety pandemia sprawiła, że mogliśmy zaproponować tylko 3 tematy warsztatów grupowych. Scenariusze kolejnych już czekają na możliwość działania!



Roślinnik istnieje już rok! To bardzo dobra wiadomość, że pomimo pandemii w 2020 roku udało się Pani prowadzić go nadal. Pamiętam Pani pomysł na dowożenie roślin do domu. Czy trudno było odnaleźć się w tak zmiennej rzeczywistości, w której na dzień dzisiejszy nadal jesteśmy? Jak prowadzić swoją małą firmę w niepewnych i tak dynamicznie zmieniających się czasach?

W pierwszej chwili po wprowadzeniu obostrzeń wiosną 2020 nie do końca wiedzieliśmy co dalej. Zorganizowaliśmy szybką akcję, dzięki której ostatnie rośliny znalazły swoje domy i nastała chwila ciszy. Początkowo plan był taki, że jesteśmy do dyspozycji naszych Klientów w kontekście porad roślinnych i czekamy na dalsze decyzje związane z pandemią. Po bodajże dwóch dniach i ogromnej ilości onlinowych rozmów z naszymi Klientami postanowiliśmy działać i staliśmy się roślinnymi kurierami. To była najlepsza decyzja! Otrzymaliśmy masę wsparcia, dzięki któremu nie musieliśmy się zastanawiać co dalej z roślinnikiem i całe mnóstwo miłych słów (a nawet kartek/liścików, które cały czas trzymam w specjalnym pudełeczku!). Dostosowaliśmy się do panującej sytuacji i całą sprzedaż przenieśliśmy do Internetu. Oczywiście automatycznie zawiesiliśmy wszystkie warsztaty i akcje dodatkowe. Główny aspekt roślinnika jednak nadal działał. Po poluzowaniu obostrzeń wróciliśmy częściowo do pracy stacjonarnej, pozostawiając jednak opcję dowozów roślin pod drzwi. Przez cały czas działamy w reżimie sanitarnym, realizujemy na życzenie dowozy, włączyliśmy także opcję wysyłki dla odbiorców spoza Łodzi.
Odpowiadając na pytanie o to jak prowadzić małą firmę w niepewnych czasach powiem jedynie, że warto dostosowywać się do panujących warunków – dzięki części internetowej roślinnika i działaniach w social mediach jestem w tym miejscu i mogę planować roślinnikową przyszłość.

Czy roślinnik to Pani jedyne źródło utrzymania? Czy jest to pomysł na życie?

Główne, aczkolwiek nie jedyne. Z wykształcenia jestem specjalistą ds. marketingu internetowego i w tym aspekcie także realizuję się zawodowo.
Tak! roślinnik to pomysł na życie, to połączenie pasji i biznesu. To plan, który chcę realizować i rozwijać.

Jakie cele teraz sobie Pani stawia? Jak widzi Pani roślinnik w przyszłości?

Główny cel na początek tego roku to powrót warsztatów do roślinnika. Obecnie w temacie tym realizujemy indywidualne warsztaty roślinne (Roślinne ABC – podstawy pielęgnacji roślin doniczkowych dla początkujących), jest plan na kolejne tematy w takim układzie, jest też nadzieja, że wkrótce na światło dzienne będą mogły wyjść kolejne pomysły warsztatów grupowych. Kolejny cel na liście to rozszerzenie części roślinnika, jaką są aranżacje roślin, zazielenianie biur i domów. W roku 2020 mieliśmy przyjemność zrealizować kilkanaście takich aranżacji, w tym roku mamy plan na kolejne. Kolejne cele na liście w dużej mierze będą zależeć od sytuacji związanej  z pandemią – konkretów zdradzić nie mogę, ale w temacie roślinnym mam jeszcze wiele do powiedzenia! [uśmiech]


Prowadzi Pani również grupę wymiany roślin w Łodzi (dostępna jest na FB). Czy taka aktywność pomaga Pani zdobyć/poszerzać grupę odbiorców roślinnika?

Grupa w aktualnej wersji jest związana z roślinnikiem w niewielkim stopniu. Jest miejscem, dzięki któremu mieszkańcy Łodzi mogą znaleźć dla roślin nowe domy. Ma zapobiegać wyrzucaniu roślin do kosza. Grupa nigdy nie będzie miejscem sprzedaży, pozostanie zawsze łącznikiem, przestrzenią obiegu nadwyżek roślinnych lub roślin niechcianych.

A czy Pani wykształcenie pomaga w prowadzeniu roślinnika?

Moje wykształcenie jest ściśle związane z marketingiem. Na Uniwersystecie Łódzkim ukończyłam dwa kierunki – nowe media i promocję sztuki. Nie ukrywam, że wykształcenie niezwykle pomaga mi w prowadzeniu roślinnika. Drugi kierunek (promocja sztuki) pomaga mi łączyć biznes z kulturą.

Gdzie uczyć się zajmowania roślinami oraz jak długo to trzeba robić, aby móc powiedzieć o sobie „specjalista”? Czy jest to konieczne?

To chyba najtrudniejsze pytanie. [uśmiech] Wydaje mi się, że nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Ja uczyłam i uczę się nadal sama – czytam, obserwuję, pielęgnuję. Ważna jest nauka na własnych błędach, rozmowy z innymi miłośnikami roślin. To proces ciągły, nie wystarczy znać nazwy danej rośliny, informacje o danym gatunku należy czas czas pogłębiać. Dla mnie najcenniejszym źródłem są książki antykwaryczne o roślinach. Wiedza internetowa nie zawsze jest dobra.
Podsumowując wydaje mi się, że po prostu fajnie jest wiedzieć więcej o roślinie, którą mamy lub chcemy mieć w kolekcji. Takim pakietem informacji o danym gatunku zawsze dzielę się z moimi Klientami, jestem też do ich dyspozycji na każdym etapie pielęgnacji.

PRAKTYCZNA PORADA

Na koniec chciałam Panią poprosić o poradę. Jakie rośliny będą najlepsze do mieszkania, a jakie do biura? Jak stworzyć przyjemne wnętrze z wykorzystaniem roślin – w pięciu krokach.

Po pierwsze
Nie ma jasnego i klarownego podziału na konkretne gatunki dedykowane do mieszkania i do biura. Często okazuje się, że rośliny dedykowane do biur nie sprawdzą się w danych warunkach, a okazy proponowane do mieszkań będą źle czuły się w niektórych domach.

Po drugie
Ważne jest jak dużo pielęgnacji chcemy poświęcić roślinom oraz jakie warunki w mieszkaniu/biurze mamy.  Do jasnego miejsca polecimy inne rośliny, do ciemnego zupełnie inne. W biurze z brakiem dostępu do światła dziennego nie wytrzyma nam żadna roślina doniczkowa, tak jak w łazience bez okna.

Po trzecie
Miejsce – warto zaplanować ile miejsca możemy zagwarantować roślinom. W biurach warto omijać ciągi komunikacyjne – tak, aby rośliny nie były trącane przez ludzi.

Po czwarte
Wybierajmy rozsądnie, do suchych miejsc nie kupujmy paproci (które lubią wilgoć), w ciemnych nie stawiajmy kaktusów i sukulentów, w słońcu zaś delikatnych roślin liściastych, które mogą zostać poparzone.

Po piąte
Po przeanalizowaniu wszystkich powyższych punktów wybierzmy gatunki dedykowane danym warunkom.

Do jasnych biur, w których nie będzie zbyt wiele miejsca i nie ma za bardzo czasu na pielęgnację polecę sansevierie (w obrębie całego gatunku jest wiele pięknych okazów).

Do ciemnych biur z dużą ilością miejsca, ale małą ilością czasu na pielęgnację zasugeruję filodendrony (duże rośliny z dużymi liśćmi lub gęste rośliny zwisające) oraz aspidistrie wyniosłe.

Do jasnych mieszkań idealnie będą pasowały monstery (w różnych odmianach), pachiry, fikusy, szeflery, strelicje…

Do ciemnych mieszkań ponownie filodendrony (to tak wdzięczny gatunek, w obrębie którego mamy masę odmian!) i sansevierie, scindapsusy. Do miejsc bardziej wilgotnych palmy i paprocie.
Rozmawiała Maja Ruszkowska-Mazerant
Zdjęcia: roślinnik

Zapraszamy na stronę www.roslinnik.pl
Odwiedź roślinnik w Łodzi, ul. Gdańska 64