Rozwój
Czy wiesz, co nosisz? O tym, jak wartości przekładają się na naszą garderobę

Na zdjęciu Monika Szymor. Zdjęcie Elżbieta Zborowska
Maja Ruszkowska-Mazerant, kuratorka treści numeru Wartości:
Ten artykuł o modzie jest dla mnie ważnym punktem odniesienia w refleksji nad wartościami. Z zawodu jestem artystką. Jestem też dyplomowaną projektantką mody. Nie pracuję zawodowo w branży modowej. Przez chwilę tworzyłam kreacje na potrzeby czasopism lifestylowych. Moda cały czas zajmuje ważne miejsce w moim sercu. Mam do niej jednak dość romantyczne podejście. Być może kiedyś wrócę do tego tematu.
Tekst Moniki Szymor pokazuje to drugie oblicze mody. Nie to, które z pasją zgłębiałam podczas studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. To spojrzenie na modę jako globalny biznes nastawiony na skalę produkcji i nieustanny wzrost zysków. Autorka odsłania cenę, jaką płacimy za tę ekonomiczną efektywność, i pozwala lepiej zrozumieć, co kryje się za zjawiskiem określanym mianem fast fashion. Odpowiada na pytanie, co naprawdę stoi za tanim i łatwo dostępnym produktem.
To także tekst o odpowiedzialności za własne wybory. Za każdym razem, gdy sięgamy po tani ciuch, podejmujemy decyzję, której konsekwencje wykraczają daleko poza nasz portfel. Jaki jest rzeczywisty koszt tej taniości? Czy możemy nadal pozostawać w błogiej nieświadomości skutków naszych zakupowych wyborów? To nie jest łatwa lektura, ale właśnie dlatego jest tak potrzebna.
Co zawiera artykuł:
1. Jak wiele osób identyfikuje się dzisiaj z modą?
2. Moda ma tyle twarzy, ile jest na świecie ludzi
3. Odwrócona piramida
4. Prawdziwy wybuchowy koktajl
5. Nieekologicznej tablicy ciąg dalszy
6. 200-letnia biodegradowalność
7. Rozgrzewająca się lokomotywa greenwashingu
8. Rzeczywistość
9. Antywartości w stylu fast
10. Toksyny w pakiecie
11. Wyzysk w biały dzień
12. Nędzny obraz
13. Niekończące się historie
14. Trendy, trendy i po trendach
15. Szacunek do ubrania
16. Slow fashion – moje antidotum
Jak wiele osób identyfikuje się dzisiaj z modą?
Wydaje się, jakby była ona bytem z innego świata, który podziwiamy jedynie od czasu do czasu na wybiegach w trakcie światowych tygodni mody. Niekiedy wybieramy pisma modowe i zdjęcia z sesji różnych marek odzieżowych, aby umilały chwile. Postrzegamy ją jako coś popularnego i przemijającego w danym czasie. Zdarza się nam obejrzeć jeden czy drugi serial, przez chwilę zafascynować prezentowanymi na ekranie kreacjami, poczuć bliżej to, co niedostępne. Moda może być sztuką albo zajmować dany obszar kulturowy, społeczny, duchowy, historyczny czy geograficzny. A przecież moda jest w naszym życiu. Codziennie podejmujemy decyzje, w czym pójść poćwiczyć, jak ubrać się do pracy i na popołudniowe wyjście ze znajomymi. Decydujemy, co włożyć na niedzielną wyprawę za miasto czy na rodzinny obiad. Szafy zajmują sporą część naszych domów. Półki wypełnione po brzegi bluzkami, koszulkami, sweterkami, kardiganami, spodniami i getrami oraz ściśnięte wieszaki z innymi częściami garderoby wywołują niepokój. Niemal każdego poranka lub wieczoru powodują stres odwiecznym pytaniem: co na siebie włożyć?
Częstokroć nie wiemy, co mamy w garderobie. Nie jesteśmy w stanie połączyć ubrań w ciągu pięciu minut w jeden zestaw, dobrać fasonów, wzorów i kolorów, by poczuć się w nich wygodnie i komfortowo.
Zapomnieliśmy, że ubrania mają pełnić pewne funkcje: ochronić przed zmianami pogodowymi, zabezpieczyć przed urazami, stanowić barierę przed brudem i różnymi patogenami, zapewnić higienę, odpowiednią temperaturę ciała oraz cyrkulację powietrza. Wszystko po to, byśmy dobrze się czuli.
Ale czy można dobrze się czuć w źle skrojonej koszuli? Czy da się swobodnie siedzieć w nieodpowiednio skonstruowanym kombinezonie, materiale wbijającym się w wewnętrzną część ud? Czy można komfortowo biegać w przyklejonym do skóry kostiumie?
Moda ma tyle twarzy, ile jest na świecie ludzi
Każdy model odzieży kryje w sobie o wiele więcej niż to, co widzimy gołym okiem. Pojedyncze ubranie niesie konkretne wartości – ma związek z uważnością i świadomością. Wybierając dany model w sklepie, bierzemy go z całym dobrodziejstwem inwentarza. Ale czy zawsze są to tylko zalety?
Czy oglądając sukienkę lub koszulę, sprawdzamy poprzez dotyk, jak współpracuje ze skórą i z jakimi wiąże się odczuciami? Czy robi się nam przyjemnie, a w myślach pojawiają się dobre skojarzenia? Czy może po przymierzeniu czujemy pewien dyskomfort, a nawet odrzucenie i szybko chcemy daną rzecz z siebie zdjąć?
Wszystko zależy od materiału, z którego dane ubranie jest wykonane. Można wybrać syntetyczny, sztuczny lub naturalny. Syntetyczny powstaje z ropy naftowej i jej pochodnych – jest zwykłym plastikiem z masą toksycznych substancji, które szkodzą nie tylko środowisku, ale i zdrowiu. Sztuczny powstaje na bazie celulozy – ma połowicznie związek z naturą i chemią. Naturalny daje nam to, co najlepsze.
Wybór składa się na wartość danego ubrania i funkcjonalność. Jest też coś, o czym przy zakupie w ogóle nie pomyślisz – aspekt etyczny, który wiąże się z zaprojektowaniem modelu, produkcją, sprzedażą, ale i korzystaniem. Jest powiązany z prawami człowieka, zatem z poszanowaniem godności ludzkiej i odpowiednich płac za wykonaną pracę czy zapewnionych warunków bezpieczeństwa. Wiąże się również z dbaniem o środowisko i zwierzęta.
Łańcuch dostaw może przebiegać w sposób świadomy, zrównoważony, bardziej ekologiczny lub pozbawiony wartości na każdym etapie.
Czy globalna marka odzieżowa, której roczne przychody sięgają prawie 40 miliardów euro, lub polska sieć, która osiągnęła w 2025 roku wyniki na poziomie ponad 20 miliardów złotych, mogą tworzyć etyczną modę?
Odwrócona piramida
Samonapędzający się konsumpcjonizm już dawno zmienił wartość ubrania.
Każdego dnia moda ultra fast fashion na platformach internetowych prezentuje około 10 tysięcy nowych modeli. Czy da się tak szybko wymyślać co rusz nowe kolekcje?
Oczywiste jest, że główne miejsce w odwróconej piramidzie zajmuje zysk.
Jak go czerpać?

Tabela: Dane pochodzą z książki pt. „Slow fashion” Monika Szymor, wydawnictwo Moc Media, str. 25
Prawdziwy wybuchowy koktajl
Czy szybka moda ma spisany kodeks etyczny? Wydawać by się mogło, że powinien się w nim znajdować spis metali ciężkich i toksycznych substancji chemicznych wykorzystywanych do produkcji odzieży.
Federacja Konsumentów w marcu 2025 roku zleciła badanie, by sprawdzić wybrane losowo ubrania na dwóch największych platformach ultra szybkiej mody. Do analizy zebrano 16 sztuk odzieży (w tym bieliznę, stroje kąpielowe, biżuterię i obuwie). Ponad 57% zawierało niebezpieczne metale ciężkie i przekraczało dopuszczalne limity określone w normach. Skład koktajlu zawierał chrom, nikiel, ołów, kobalt i antymon.
Środki chemiczne stosowane są niemalże na każdym etapie produkcji odzieży, a także po jej wytworzeniu. Pierwsze z nich trafiają już na pola, kolejne – do przędzy, materiałów, gotowych wyrobów. Wszystko po to, by przyspieszyć porost bawełny, zwiększyć trwałość materiału, uatrakcyjnić wygląd, miękkość i dotyk.
Substancje toksyczne używane są w wielu procesach, między innymi do czyszczenia włókien, wybielania, merceryzacji (uszlachetniania bawełny), barwienia przędzy, materiału, a także przy etapie końcowym – bezpośrednio na gotowej koszulce, sukience, czy spodniach. Chemikalia utrwalają kolor, redukują wykurcz. Nadają także funkcjonalność danemu strojowi, przez co może być odporny na wodę i wilgoć, a także na plamy oraz różne zagniecenia.
Obecnie w świecie znajduje się ponad 350 tysięcy substancji chemicznych i polimerów. Tysiące z nich może wywoływać zaburzenia hormonalne, alergie, niewydolność oddechową, nowotwory i inne choroby. W przemyśle tekstylnym stosuje się ich ponad 8 tysięcy.
Piramida sieciówek może pochwalić się nie lada wynikiem.
Co nam to daje?
Wiele substancji przenika przez skórę do organizmu. Zatem już nie tylko rolnicy, osoby pracujące przy produkcji przędzy, materiałów oraz modeli są narażeni na ich działanie, ale także każdy konsument.
Nasuwa się pytanie: czy można świadomie narażać drugiego człowieka na choroby, a nawet śmierć?
Przy piaskowaniu dżinsów za pomocą węża, kompresora powietrza i piasku, w wyniku dużej ilości pyłu wdychanego podczas pracy, osoby bez żadnych zabezpieczeń doświadczały duszności, kaszlu, osłabienia; u niektórych po wielu miesiącach taka praca kończyła się śmiercią.
Nad rzeką Dong do produkcji tekstyliów wykorzystuje się ponad 70 toksycznych chemikaliów, między innymi tributylocynę, anilinę i ftalany. Substancje w wyniku kontaktu ze skórą powodują na ciele rany i niewidoczne gołym okiem zmiany hormonalne. Zanieczyszczona woda nie nadaje się nie tylko do picia, mycia, ale nawet i prania.
Nieekologicznej tablicy ciąg dalszy
Do produkcji T-shirtów z bawełny konwencjonalnej wykorzystuje się około 2700 litrów wody, do jednej pary dżinsów – około 10000, a do skórzanej pary butów – nawet 8000. Sektor tekstylny na całym świecie zużywa nawet do 93 bilionów litrów wody rocznie. Taką ilością można by zapełnić nawet 37 basenów olimpijskich. Woda najpierw wykorzystywana jest do uprawy, potem do produkcji przędzy, następnie w farbiarniach, aż powstaje gotowy produkt, który konsument będzie prał wielokrotnie. Średnie zużycie wody podczas jednego cyklu to około 50 litrów.
Marki narażają ludzi, ale i ekosystemy.
Aby wyprodukować odzież ze sztucznej wiskozy, modalu czy rayonu, rocznie wycina się ponad 300 milionów pierwotnych drzew w Chinach, Brazylii i w innych państwach. Skutki wylesiania są katastrofalne. Potężne magazyny CO2 są niszczone na rzecz ubrań. W Indonezji wymierają gatunki orangutanów, tygrysów i słoni ze względu na szybko kurczące się tereny zamieszkane przez te zwierzęta. Puste miejsca zastępuje się sztucznymi plantacjami jednogatunkowymi sosen, eukaliptusów, ale to nie pozwala przetrwać dzikiej zwierzynie. Wycinka drzew niesie za sobą również wysuszanie terenów i erozję gleb.
200-letnia biodegradowalność
Niestety włókna wiskozowe mogą rozkładać się od 20 do 200 lat. I choć powstają one z celulozy lub pulpy roślinnej, a ich źródłem często jest buk, sosna czy eukaliptus, to surowcem, z którego można produkować ubrania stają się za pośrednictwem chemikaliów, takich jak aceton, amoniak, soda kaustyczna czy kwas siarkowy. Chemiczny proces produkcji przyczynia się również do emitowania w powietrze dwusiarczku węgla, siarkowodoru, siarki i tlenku azotu.
Wyniki są znacznie gorsze, jeśli chodzi o włókna syntetyczne. Amerykańska NOAA – Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (National Oceanic and Atmospheric Administration) podaje, że produkty wykonane z PET mogą rozkładać się od 450 do 500 lat. Włókna poliestrowe mają takie same właściwości. Te same dane pojawiają się w kampaniach edukacyjnych World Wide Fund for Nature (WWF).
Warto również pamiętać, że włókna poliestrowe ulegają rozpadowi, stąd tak wiele mikro- i nanoplastiku znajdujemy dziś w rzekach, morzach, oceanach, na naszych talerzach i w ludzkim organizmie, a także niestety również w mózgu i nawet w łożysku.
Naturalny len – najbardziej ekologiczne włókno – rozkłada się w niespełna kilka tygodni. Bawełna, jeśli jest organiczna, czyli produkowana bez sztucznych barwników, chemicznych utrwalaczy oraz szyta nićmi również z bawełny organicznej, lyocellu, jedwabiu czy lnu – rozkłada się w przeciągu 2–5 miesięcy.
Wełna potrzebuje od 1 do 5 lat ze względu na grubość włókna, które jest znacznie bardziej odporne na wilgoć. Plusem jest jednak to, że podczas rozkładu staje się ona naturalnym nawozem, zatem sprzyja glebie, przekazując azot i siarkę jako cenne składniki odżywcze.

Na zdjęciu Monika Szymor. Zdjęcie Elżbieta Zborowska
Rozgrzewająca się lokomotywa greenwashingu
Co robią sklepy, by sprzedawać więcej i więcej?
Skłaniają konsumenta do zakupu pięknymi etykietami, kuszącymi hasłami i atrakcyjnymi witrynami. Żaden ze sklepów nie wymieni nieetycznych walorów na bilbordach czy w reklamach internetowych. Pojawią się za to znane twarze aktorek i modelek, modeli i sportowców. Na metkach odzieżowych widnieją napisy z ekologicznymi walorami, często w kolorach wywołujących skojarzenia ze wszystkim tym, co naturalne, zrównoważone. Jeśli jednak nie znajdziesz na nich żadnych certyfikatów, oznacza to nic innego, jak tylko greenwashing.
A co to jest?
To celowe wprowadzanie klientów w błąd. Ukrywanie lub podawanie fałszywych informacji stało się dla wielu marek dniem powszednim. Już w 1999 roku oksfordzki słownik wprowadził pojęcie „greenwash”, oznaczające dezinformację i jej rozpowszechnianie w formie przekazywanej wiadomości w taki sposób, aby rzekomo prezentowała daną firmę jako odpowiedzialną.
W ostatniej dekadzie było wiele kontrowersyjnych działań „zielonego mydlenia oczu”. Głośna sprawa szwedzkiej marki odzieżowej ujawniła zwodniczą działalność. Pod rzekomym pozostawianiem zużytej odzieży w specjalnych kontenerach w sklepach zapewniano, że 98% odzieży zostanie poddane recyklingowi. Za pomocą geolokalizatorów ustalono, że zamiast do organizacji recyklingowych odzież trafiała na drugi koniec świata, gdzie składuje się ubrania na pustyniach i plażach.
Rzeczywistość
Światowe dane podają, że tylko 1% wyrobów tekstylnych i odzieżowych rzeczywiście można poddać recyklingowi.
Wynika to z faktu, że bardzo wiele modeli ubrań zawiera w składzie mieszanki surowców. Łączy się bawełnę, len, wiskozę czy modal z syntetykami takimi, jak poliester, poliamid, nylon, spandex czy lycra. Takie włókna trudno jest rozdzielić ze względu na zastosowanie odmiennych technologii. I tak włókno bawełny wymaga recyklingu mechanicznego, aby osłabić każde z nich, a poliester potrzebuje recyklingu chemicznego, niezwykle kosztownego. Z kolei włókna najczęściej występujące w legginsach, stanikach sportowych i kostiumach kąpielowych, czyli spandex i elastan, w zasadzie w ogóle nie są możliwe do rozdzielenia z materiałów mieszanych. Warto zatem zwracać uwagę na skład i wybierać możliwie jak najczęściej ten jednolity.
Marki często w kampaniach marketingowych przedstawiają limitowane ekologiczne serie, do których stosują najnowsze i jedne z droższych technologii. Ma to na celu pokazanie, że firma zmierza ku zrównoważonemu rozwojowi i podejmuje starania dotyczące dbania o środowisko. Jednak trudno sobie wyobrazić, jak ma przeciwdziałać niszczeniu ekosystemów, jeśli rocznie powstaje 450 milionów ubrań, wypuszczając tydzień w tydzień po 500 nowych modeli. Zrównoważona minikolekcja ginie w machinie nadprodukcji, niskiej jakości, powstałej we współczesnym niewolnictwie.
Antywartości w stylu fast
Między największymi dwoma chińskimi platformami trwa zaciekła walka. Giganci modowi postawili sobie jeden cel – osiągnięcie wyższego rocznego przychodu od drugiego. Często wymagają od swoich partnerów szwalni (kooperują z ponad 10 tysiącami na świecie) ekskluzywności, czyli zakazu współpracy z konkurującą platformą. Obydwa giganty walczą o uwagę użytkownika. Na jednej z platform wyświetlają się tabele zachęcające do kupowania coraz to większej liczby produktów, w wyniku czego przy 6–7 sztukach cena za jedną może sięgać (niewiarygodne!) kilku złotych. Na drugiej konkurującej wyświetla się „znakomite” koło fortuny i darmowe bonusy, które również kuszą zawrotnie niskimi cenami.
Inną antywartością w stylu fast jest kradzież własności intelektualnej, piractwo projektów, wzorów nadruków, ilustracji, a czasem pełnych modeli ubrań. Trend kradzieży od niszowych, niezależnych i indywidualnych twórców rośnie w siłę. Skutki mogą być niepokojące. Im częściej dochodzi do takich nieetycznych implikacji, tym prędzej konsument przyzwyczaja się do tych procederów i zaczyna je akceptować.
Oczywiście inspiracje w kreatywnej dziedzinie nie są zabronione. Jednak sieciówki sięgają po plagiatowanie, które często opiera się na wykorzystaniu tego samego modelu, ale z innych, o wiele tańszych surowców. Czasem odtwarzane są pewne elementy, które bardzo łatwo rozpoznają ich autorzy.
Trudno wygrać sprawę z gigantem, jeśli jest się niewielką marką. Koszty procesu są tak wysokie, że prawie każdy niszowy projektant może tylko pisać maila z prośbą o usunięcie ich projektu z platformy, udowadniając, że jest to praca autorska. Wielkie odzieżowe korporacje wpisują odszkodowania w kalkulacje i dalej robią to samo.
Gdzie w tym wszystkim jest konsument?
Pozostaje przed komputerem lub telefonem zupełnie nieświadomy dramatu, który odbywa się za zamkniętymi drzwiami. A nawet, jeśli dotrze do niego informacja o takim nadużyciu, często decyduje się na zakup ze względu na cenę.

Na zdjęciu Monika Szymor. Zdjęcie Elżbieta Zborowska
Toksyny w pakiecie
W gratisie konsument otrzymuje zestaw toksycznych substancji w składzie odzieży. Greenpeace przeprowadził badania na jednej z chińskich platform odzieżowych. Wykazały one przekroczoną ilość substancji chemicznych nawet o 3 tys. razy. I znów wśród nich znalazły się metale ciężkie (kadm, ołów, rtęć), tzw. wieczne chemikalia (PFAS), jak również formaldehyd i ftalany.
Wyzysk w biały dzień
Trudno nie wspomnieć o najbardziej bolesnej stronie mody, ukształtowanej przez konsumpcjonizm. Tej, która zmusza do pracy małe, bezbronne dzieci.
W raporcie Międzynarodowej Organizacji Pracy i UNICEF-u z 2025 roku czytam, że nadal ponad 130 mln dzieci wykonuje niewolniczą pracę na całym świecie. W niektórych miejscach nawet 5-latki próbują zarobić na siebie.
Marki modowe muszą przyoszczędzić. Wszak produkcja kosztuje! A jeśli dane wyniki śledztwa wskazują na takie praktyki, firmy z reguły wymawiają się niewiedzą i zrzucają całą winę na pośrednika. Ile ubrań w szafie nosi łzy, pot i rozpacz dzieci?
Nędzny obraz
W 2024 roku Europejska Agencja Środowiska podała, że spośród odzieży zakupionej online i zwróconej do sklepu niszczy się jej nawet 43%.
Rocznie produkuje się 100 miliardów sztuk odzieży. Na wysypiska śmieci co sekundę trafia ciężarówka z ubraniami, co daje ponad 90 milionów odpadów tekstylnych w każdym roku.
Na pustyni Atakama w Chile, na plaży w Ghanie z Zatoce Gwinejskiej gniją tony niepotrzebnej odzieży. Już w 1989 roku podczas konwencji bazylejskiej podpisano traktat mający na celu zatrzymanie transgranicznego przerzutu niebezpiecznych odpadów do krajów Afryki. Oburzenie delegacji z tamtego kontynentu wobec Globalnej Północy i traktowanie go jako „wysypiska śmieci” zrodziło pojęcie kolonializmu odpadowego.
Bogatsze kraje szybko znalazły sposób na zrzucenie odpowiedzialności na innych. Na najsuchszą pustynię Atakamę wysyłają ponad 40 milionów ton nigdy niesprzedanej odzieży rocznie. Zwalniają miejsce na nowe kolekcje, które znów będą produkowane w Bangladeszu, Pakistanie czy Myanmarze, gdzie dochodzi do wielkich nadużyć: głodowych pensji (ponad 98% pracowników przemysłu odzieżowego zarabia poniżej płacy minimalnej), ogromnych nadgodzin (po 16–18 godzin na dobę, aby wyrobić tzw. target), łamania wszelkich możliwych praw pracowniczych. Na porządku dziennym nie wypłaca się pensji za nadgodziny, praca musi być wykonywana przez 7 dni w tygodniu, w przeciwnym razie może dojść do zwolnienia. Wykorzystuje się też przemoc – nie tylko psychiczną, ale i kary cielesne, zaś związkowcy często są aresztowani lub zwalniani dyscyplinarnie.
Z kolei w największym mieście Ghany – w Akrze – tuż na wybrzeżu zalegają hałdy ubrań, zanieczyszczając środowisko. Uniemożliwiają połów ryb i trafiają do oceanu. Niestety często ubrania przekazywane na cele charytatywne wcale nie są oddawane potrzebującym. Zamiast tego eksportuje się je w belach właśnie we wspomniane rejony.
Niekończące się historie
Wyzysk w biały dzień, przepracowanie szwaczek i szereg schorzeń to zestaw, który otrzymuje niemal każdy w przemyśle odzieżowym. Serwują go marki, które oferują pracę za grosze.
27 milionów osób w tej branży doświadcza przewlekłych chorób zawodowych. W każdym roku w fabrykach od 5 do 10 pracowników doznaje uszczerbku na zdrowiu. To daje liczbę 1,4 miliona wypadków i urazów w przeciągu 365 dni.
Badania wykazują, że pracownicy przemysłu odzieżowego mierzą się z wieloma problemami zdrowotnymi. Problem układu mięśniowo-szkieletowego dosięga ponad 78% osób, które pracują przy maszynach, zajmują się krojeniem i dostawami. Ciągłe siedzenie, zginanie kończyn, skręcanie talii, nieprawidłowa, pochylona postawa, czy też stanie przez wiele godzin prowadzi do bólu pleców i stawów. Szwankuje wówczas układ krążenia, układ oddechowy. Kobiety narzekają na problemy ginekologiczne i okulistyczne. Brak przerw i nieprawidłowa dieta prowadzą do niedożywienia, problemów zdrowotnych przewodu pokarmowego, a także wielu innych zaburzeń, w tym nerwicowo-lękowych, jak i depresji.
Gdzie zatem w swojej piramidzie giganci modowi plasują ochronę życia ludzkiego?
Trendy, trendy i po trendach
Wszystko po to, by iść za trendami. Skąd projektanci czerpią pomysły?
W dzisiejszych czasach szybkiej, masowo produkowanej i kiepskiej jakości mody wykorzystuje się nie tylko informacje podawane przez trend-watcherów, którzy poświęcają wiele godzin na analizę i badania, co będzie modne. Opierają się oni na różnych statystykach, ustaleniach dotyczących nastrojów konsumentów czy modzie ulicznej. Najpierw oglądamy trendy na pokazach mody, by raptem po kilku tygodniach ujrzeć je w witrynach sklepowych.
Rozumiesz zatem, dlaczego w sieciówkach w ostatnich latach pojawiło się wiele informacji na temat recyklingowej i ekologicznej odzieży?
Innym modelem określającym trendy stały się również tzw. haule zakupowe. Marki wysyłają za darmo paczki do influencerów, a ci prezentują je online. Algorytmy skaczą, a specjaliści na tej podstawie określają nowe trendy.
Szacunek do ubrania
Dziś następuje powrót do tego, co było ważne kilkadziesiąt lat temu.
Jakość, trwałość, dbanie o strój i naprawianie rzeczy, choć zmieniła się perspektywa. Kiedyś dostępność była mocno ograniczona i z tego względu zwracano uwagę na precyzję wykonania, rodzaj materiałów i związaną z tym często wyższą cenę. Dzięki temu ubrania wystarczały na długi czas. Dziś dodatkowym aspektem jest świadomość ekologiczna. Unikanie nadmiernego kupowania, wybór ubrań z naturalnych materiałów, u lokalnych rzemieślników nabiera znaczenia.
Pod hasłem „slow fashion” kryje się wiele.
- Dobry materiał: bawełna organiczna, len, konopie, wełna, włókna z recyklingu.
- Certyfikaty świadczące nie tylko o jakości surowca, ale i miejscu jego powstawania w bezpiecznych warunkach – w zakładach, gdzie szanuje się godność ludzką, a za pracę płaci się odpowiednie wynagrodzenie.
- Czystsze procesy produkcyjne.
- Stosowanie nietoksycznych barwników i odpowiednich systemów do recyklingu wody, energii odnawialnej.
- Trwałe, nieprzemijające projekty, które mogą być wykorzystywane przez lata, zmniejszając ilość odpadów. Uniwersalne elementy garderoby sprawdzające się o każdej porze roku, na różne okazje. Połączenie jakości ze stylem wzbogaci garderobę, a klasyka z przemyślanymi detalami ją uatrakcyjni.
Slow fashion – moje antidotum
Sprawiedliwa i transparentna produkcja. Uważność na drugiego człowieka i ochronę jego praw. Dbałość o planetę poprzez minimalizowanie negatywnego wpływu.
Odrzucenie nadmiernego konsumpcjonizmu nie jest ograniczeniem. To świadome podejmowanie decyzji – rzadsze kupowanie, a także inwestowanie w lepsze materiały, w jakość, wsparcie lokalnych przedsiębiorców, a co za tym idzie polskiej gospodarki.
Emocje z reguły są złym doradcą. Iluzja szczęścia i wolności podczas robienia zakupów często kryje w sobie style konsumpcji. Podejmowane decyzje można zamknąć w cyklu:
- tęsknota za czymś super, co widzę w czasopismach;
- zakup, by ziścić jakieś marzenia;
- w trakcie noszenia zapał gaśnie i powoduje rozczarowanie;
- znowu chce się mieć coś nowego, by poczuć przyjemność.
Kupowanie ma szybko poprawić nastrój, zatem decyzje podejmowane są bez refleksji czy analizy tego, co już jest w szafie, a także często bez sprawdzania metek ze składem i krajem produkcji. Wybieranie nowych ubrań wiąże się z chęcią pokazania się innym. Cykl zaspokajania próżności, pragnienie przynależności do danej klasy społecznej i budowanie na tym własnej tożsamości może stać się wyjątkowo bolesne dla naszego portfela.
Warto skupić się na własnej szafie, zrobić porządny rachunek sumienia w kontekście swoich półek i poukładać wszystko zarówno w nas, jak i na wieszakach.
Regularne przeglądy garderoby i dobieranie uniwersalnych modeli, sprawdzanie praktyk marek odzieżowych przed zakupem, stawiając na dobre składy i wysoką jakość, a nie ilość, a także dbałość o każde ubranie podczas użytkowania – to wartość długoterminowa.
Oczywiście moda jest także formą komunikacji z otoczeniem; sygnalizuje status, pozycję społeczną, przynależność do danej grupy zawodowej czy subkultury. Zawiera w sobie aspekt psychologiczny. Często stroje dobieramy do okoliczności. Wybór zaś wpływa na nastrój, a także na postrzeganie samego siebie. Może dodawać odwagi i pewności siebie. Własny styl, przemyślane podejście do ubioru może wygrać ze wszystkimi trendami. Moda jest mocno powiązana nie tylko z zachowaniami, ale i wartościami, które wyznajemy. Jest manifestem wewnętrznych przekonań i tego, jak w życiu postępujemy. Jest drogowskazem i ścieżką do tego, kim w rzeczywistości jesteśmy.
Tekst Monika Szymor
Zdjęcia z archiwum autorki
Monika Szymor – projektantka mody marki SheMore. Autorka książki „Slow fashion” i edukatorka świadomej mody. Jest jedną z czołowych propagatorek filozofii slow, odpowiedzialnego podejścia do konsumpcji i polskiej produkcji. Ogromną wagę przykłada do etyki w życiu i biznesie. Prowadzi kameralne spotkania oraz warsztaty na temat ekologii w modzie, poprawy dobrostanu i zdrowych nawyków zakupowych. Przewodniczy Radzie Fundacji Moc Kobiet, wspierając kobiety w budowaniu świadomego wizerunku. Publikuje artykuły, prowadzi panele, podczas których doradza menedżerkom i przedsiębiorczyniom, jak mądrze, ekonomicznie i ekologicznie zarządzać swoją szafą. W ramach fundacyjnych inicjatyw Instytutu Debory i Archipelagu Kobiet ściśle współpracuje z lokalnymi liderkami. Motywuje inne kobiety do działania w małych społecznościach, kobiecej solidarności oraz podejścia z życiową łagodnością i świadomością własnej wartości.
Źródła:
Monika, Szymor, „Slow fashion. II wydanie”, wydawnictwo Moc Media, 2024.
„Zagrożenie dla konsumentów i rynku. Raport z badania odzieży, akcesoriów i obuwia kupionych na platformach TEMU i SHEIN”, Raport Federacji Konsumentów, Warszawa, marzec 2025.
https://impactbuying.com/fashion-business-water-usage/ (maj2026).
https://www.climateleadership.pl/pl/baza-wiedzy/wiedza-o-klimacie/niebezpieczne-srodki-chemiczne-w-przemysle-odziezowym (maj2026).
https://businessinsider.com.pl/biznes/polski-gigant-odziezowy-zamknal-rok-rekordowe-zyski-na-kazdym-poziomie/f9m0502 (maj2026).
https://www.inditex.com/itxcomweb/as/en/press/news-detail/b870d5ec-6b7e-491d-b38e-340cd69036df/fy2025-results (maj2026).
https://fashionunited.com/news/fashion/not-sustainable-over-300-million-trees-a-year-are-logged-to-produce-viscose/2024070460787 (maj2026).
https://sustainfashion.info/assessing-the-sustainability-of-viscose/ (maj2026).
https://polskieradio24.pl/artykul/3666094,masz-w-szafie-ubrania-z-shein-olow-kadm-i-normy-przekroczone-3000-razy (maj2026).
https://centrum-prasowe.unicef.pl/407863-niemal-138-mln-dzieci-na-swiecie-jest-zmuszanych-do-pracy (maj2026).
https://www.greenpeace.org/mena/en/how-traditional-practices-and-modern-solutions-can-end-waste-colonialism/ (maj2026)
https://johe.rums.ac.ir/article-1-239-en.pdf „Health problems among garment factory workers: A narrative literature review” (maj 2026).

ZAREJESTRUJ SIĘ
Zyskujesz bezpłatny dostęp do wszystkich treści PURPOSE – magazynu i portalu branżowego dla twórców sektora kreatywnego.
Wywiady z praktykami, artykuły poradnikowe, analizy, warsztaty. Dołącz do czytelników PURPOSE.
Zaloguj się
jeżeli już posiadasz konto.
Zobacz numery archiwalne
nr 88 Luty 2026
temat numeru:
WARTOŚCI
< spis treści
Wstęp
Czym są wartości?
Rozwój
Czy wiesz, co nosisz? O tym, jak wartości przekładają się na naszą garderobę - tekst Monika Szymor
Nowy artykuł
Publikacja do 20 czerwca 2026 r.
Nowy artykuł
Publikacja do 20 czerwca 2026 r.
Nowy artykuł
Publikacja do 20 czerwca 2026 r.
Nowy artykuł
Publikacja do 20 czerwca 2026 r.





