Analiza

Szybko i łatwo czy długo i z wysiłkiem

  

Słowo 'tradycja' jak większość słów w dzisiejszym świecie zmienia swoje znaczenie. W świecie, w którym nowoczesne technologie i formy przekazu wpływają na nasze życie, coś, co jest określane mianem 'tradycyjnego' bywa podejrzane. Określenie to oznacza na ogół coś zakotwiczonego w przeszłości, dlatego człowiek nowoczesny podchodzi do tego z nieufnością. Jest jednak i pozytywny aspekt znaczenia słowa 'tradycja'.

To dziedzictwo, zwłaszcza kulturowe, które kształtuje tożsamość nas jako społeczności lokalnej, narodu czy kontynentu. W tym sensie określenie ‘tradycyjny’ jest oznaką marki, co zresztą wykorzystuje już reklama, powołując się, zwłaszcza w dziedzinie żywności, na „tradycyjne” wyroby. Szynka babuni, boczek szlachecki, informacja o tradycyjnej metodzie produkcji, bez konserwantów, ma przekonać klientów do zakupu. Widać więc, że w zależności od koncepcji i kontekstu słowo ‘tradycja’ może mieć znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne.

Dla młodego pokolenia tradycja jest szczególnym wyzwaniem. Wzywa bowiem do wytężonej pracy nad sobą oraz do znajomości przeszłości i szacunku dla niej. Tymczasem ludzie chcą żyć szybko, łatwo i przyjemnie. Wszystko, co sprawia wysiłek, jest podejrzane,  a to, co musi trwać długo — z niecierpliwością odrzucane. Jest to zresztą zrozumiałe, człowiek zawsze dąży do ułatwiania sobie życia. Okazuje się jednak, że jakościowo dobre życie, podobnie jak dobry wyrób, musi sporo kosztować i wymaga wytężonej pracy. Dlatego w numerze poświęconym tradycji piszemy m.in. o zawodach, które powoli wymierają, ponieważ wymagają wysiłku, a nie dają natychmiastowej satysfakcji. Ja chciałbym zaś napisać o zawodzie, który, co prawda w Polsce umarł, ale w krajach anglosaskich odżył i trzyma się całkiem nieźle. Mam na myśli „tradycyjnych architektów” , to znaczy takich, którzy posługują się językiem architektury sprzed czasów nowoczesnych. Najczęściej nazywa się ich Nowymi Klasycystami, a ich sukces jest dziś w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii czymś oczywistym. Budują sporo, szczególnie dla bogatej, prywatnej klienteli, coraz bardziej też liczy się ich głos w sprawie kształtowania miast.

Tradycja i szacunek dla niej jest podstawą działalności architektów takich, jak Quinlan Terry, Julian Bicknell, Demetri Porphyrios i Robert Adam w Wielkiej Brytanii oraz Leon Krier, Allan Greenberg, John Blatteau czy spółki Duany & Plater-Zyberk i Fairfax & Sammons w Stanach Zjednoczonych. Podkreślają oni znaczenie tradycyjnych porządków architektonicznych i ponadczasowości kanonów stworzonych w starożytności oraz kontynuowanych przez ponad dwa tysiąclecia. Przyjmują oni witriuwiańską triadę (utilitas, firmitas, venustas) za nadal obowiązującą, a piękno w sensie estetycznym zbliżone do kategorii starożytnych jest dla nich jednym z podstawowych wyznaczników dobrej architektury. Stąd takie zainteresowanie detalem architektonicznym, które możemy odnaleźć nie tylko w samych budowlach, ale także w książkach i podręcznikach przez nich pisanych.

Wszyscy wymienieni uznają tradycyjny warsztat architekta za istotny składnik jego wykształcenia, co nie znaczy, że nie sięgają po nowe technologie. Jak wszyscy współcześni architekci, posługują się programami komputerowymi, wolą jednak przedstawiać swoje koncepcje w formie rysunków — najczęściej pięknie dopracowanych akwarelowych prezentacji. Tak też chcą wychowywać młodych adeptów Nowego Klasycyzmu. Kładą nacisk na umiejętności manualne, łącznie z umiejętnościami rzemieślniczymi, jak ciesiółka czy kamieniarstwo. Uważają bowiem, że bezpośrednie poznanie materiału, w którym się pracuje, jest podstawą dobrego projektu. Ta tradycyjna postawa głęboko różni ich od młodych absolwentów większości szkół architektonicznych, którzy wszystkie projekty wykonują za pomocą komputera, a o materiałach i metodach budowlanych dowiadują się najczęściej z drugiej ręki. Tradycyjni architekci są przeświadczeni, że własne doświadczenia w procesie edukacyjnym są szczególnie istotne.

Taka postawa bierze się z przekonania, że piękno budowli historycznych nie jest dziełem przypadku, ale jest wypracowane jest przez wieki doświadczeń. Szacunek i podziw wobec architektów przeszłości, szczególnie Palladia, buduje wiarę tradycyjnych architektów w to, że nawet w świecie, w którym podstawowym narzędziem jest komputer, a rodzajem komunikacji sms czy kontakt przez komunikator internetowy, są jeszcze ludzie wrażliwi na tradycyjne piękno. Właśnie takiej możliwości  oni bronią. Ich działalność wynika chyba najbardziej z przekonania, że warto bronić dziedzictwa architektonicznego i z tego, że jest ono, czy tego chcemy, czy nie, częścią naszego kulturowego dziedzictwa. Oczywiście nie oznacza to, że wszyscy powinni nagle zacząć tworzyć klasyczne w formach budynki. Przyjemnie jednak od czasu do czasu popatrzeć na porządnie zrealizowaną architekturę. I choć może się czasem ona wydawać nostalgiczna i wtórna, to zaspokaja tkwiącą w nas nadal potrzebę dobrej roboty.

Kiedy w Polsce zaspokojono popyt na ogólnodostępne wędliny, zaczęto coraz częściej sięgać do droższych, ale lepszych, tradycyjnych metod wytwarzania szynki i kiełbasy. Może przyjdzie więc także czas na drogą, ale jakościowo dobrą architekturę. Oby jednak nie było tak, jak z niektórymi wyrobami wędliniarskimi, które z tradycją łączy tylko wspólna nazwa.



nr 35 Sierpień 2007

temat numeru:

TRADYCJA


Zobacz numery archiwalne



Artykuł
Od Redakcji

Wywiad
Perspektywa zarobku rozwija przedsiębiorczość - rozmowa z Zygmuntem Kuchtą

Prezentacja
Agnieszka Retko-Ruszczak

Analiza
Szybko i łatwo czy długo i z wysiłkiem - Artur Zaguła

Kariera w kulturze
Coś naprawdę specjalnego - rozmowa z Sergiuszem Kozubkiem z KONI-Art S.C.

Przemysły kultury
Tradycja a turystyka - rozmowa z Tomaszem Koralewskim

Warsztaty
Tradycyjne rzemiosło - ochrona i perspektywy - Janusz Zięba, Tomasz Majorek

Młoda kultura
Jestem optymistką, praca musi zaowocować - rozmowa z Agnieszką Retko-Ruszczak

Felieton
Tradycja dialogu - Kuba Wandachowicz

Na marginesie
Moja własna tradycja - rozmowa z Wandą Balogh (Węgry)