Na marginesie

RE: WITALIZACJA


  Śląskie miasta, dzielnice Łodzi, warszawska Praga-Północ, tereny popegieerowskie to tylko kilka przykładów miejsc w Polsce, dla których proces konsekwentnej rewitalizacji był i jest szansą na przywrócenie im dawnego charakteru i energii.

Każde z wymienionych miejsc jest oczywiście wyjątkowym i odrębnym przypadkiem. Różni je historia i ich obecna sytuacja, jednak bez aktywnych działań rewitalizacyjnych nadal będą postępowała degradacja ich tkanki ekonomicznej i społecznej. W wyniku działań związanych z rewitalizacją udaje się zazwyczaj nawiązać swoisty kontakt z przeszłością. Kontakt rozumiany nie jako tworzenie martwego skansenu, a przywrócenie energii i życia wyniszczonym i zaniedbanym terenom.

W definicjach pojęcia rewitalizacji podkreśla się, że ma ona szersze znaczenie niż rewaloryzacja czy modernizacja. Podczas gdy w przypadku rewaloryzacji mówi się jedynie o odnowieniu wartości architektonicznych danego terenu, a w modernizacji — o wprowadzeniu nowych elementów, to w procesie rewitalizacji zdegradowany obszar ma zostać ponownie „ożywiony”.

Rewitalizacji poddawane są z reguły rejony wyniszczone wcześniej przez intensywny, ale jednocześnie prowadzony w sposób bezmyślny i rabunkowy rozwój przemysłu. Ostatnio jako przykład udanej rewitalizacji często podaje się łódzką Manufakturę, ale ja proponuję przyjrzeć się też całemu Górnemu Śląskowi. Rejon ten od lat kojarzony z górnictwem, od niego uzależniony i, mówiąc wprost, sprowadzony właśnie do górniczego skansenu, bardzo dotkliwie odczuł negatywne skutki społeczne i ekonomiczne przemian po 1989 roku. Już kilka lat temu podjęto jednak wysiłek zmiany oblicza tego rejonu. Śląskie gminy i powiaty w dużej mierze wspólnie realizują program rewitalizacji regionu, we współpracy z różnymi organizacjami pozarządowymi.

Aby nie skupiać się na największych, przytoczę przykład Gliwic. W mieście tym nie dopuszczono do degradacji terenów po zamkniętej kopalni oraz jej zabytkowych budynków, słusznie spodziewając się, że jej konsekwencją będzie przede wszystkim zubożenie lokalnych mieszkańców i utrata przez nich poczucia sensu życia. Ponieważ rewitalizacja jest procesem, w taki sposób potraktowano ją także w tym przypadku. W projekcie uwzględniono nie tylko odnowienie fabrycznych budynków, ale i zaplanowano ich nową funkcję, jaką będą pełniły w rozwoju miasta i lokalnego biznesu. Swoje miejsce znalazły tam m.in. lokalny inkubator przedsiębiorczości, strefa aktywności gospodarczej oraz regionalny ośrodek kształcenia, w tym dwie uczelnie i centrum szkoleniowe. Do rewitalizowanych budynków poprzemysłowych wprowadzono też sztukę i kulturę, wpisując się tym samym w obowiązujący obecnie  trend. Pomysłodawcom zależało przede wszystkim na stworzeniu centrum życia naukowego, biznesowego i kulturalnego.

Jak wspomniałam, miejsca poddane rewitalizacji zaczynają odgrywać znaczącą rolę w integrowaniu lokalnej społeczności, stają się szansą zaproponowania mieszkańcom innej, dotychczas zazwyczaj niedostępnej formy spędzania czasu. Oddzielny, długi tekst można by było napisać w tym kontekście o warszawskiej Pradze. To miejsce zupełnie wyjątkowe, zdaniem niektórych jedyna prawdziwie warszawska dzielnica. Niestety, dopiero niedawno zaczęto odkrywać i tutaj wielki potencjał zarówno kulturalny, jak i biznesowy. Przykładem są rewitalizowane zabudowania jednego z najstarszych kompleksów przemysłowych Pragi, które stały się siedzibą Centrum Artystycznego Fabryka Trzciny — inicjatywy kulturalnej i jednocześnie udanego projektu biznesowego. Z kolei na jednym z praskich starych podwórek swoje miejsce znalazł Skład Butelek — centrum artystyczne, które jak deklarują jego założyciele jest przede wszystkim miejscem spotkań i dzięki temu realizuje niezbędny warunek procesu rewitalizacji, czyli jej aspekt społeczny.

Przykładów takich miejsc można na szczęście podawać coraz więcej i właściwie z każdego rejonu kraju. Proces rewitalizacji jest szansą przede wszystkim dla lokalnych mieszkańców na otrząśnięcie się z marazmu i odnalezienie nowej drogi dla siebie. Jest też szansą na odtworzenie osłabionych więzi łączących lokalne środowisko. Działania te są tym skuteczniejsze, im w większym stopniu jego animatorom udaje się zaangażować w projekt lokalnych mieszkańców oraz przedstawić im propozycje naprawdę dostosowane do ich potrzeb.

Tekst: Paulina Szwed-Piestrzeniewicz
 


nr 57 Maj 2010

temat numeru:

REWITALIZACJA


Zobacz numery archiwalne



Artykuł
Od redakcji - Redakcja Purpose

Wywiad
Społeczna odpowiedzialność biznesu - rozmowa z Fabianem Adaszewskim z Fundacji All For Planet, Agnieszka Furmańczyk

Prezentacja
Zielone podwórka

Analiza
Rewitalizacja i ponowoczesność - Artur Zaguła

Kariera w kulturze
Bradford - od nitki do sieci - Karolina Kurek

Przemysły kultury
Wykluczamy wykluczenie - Maciej Mazerant

Warsztaty
Sant Julia de Loria w Andorze - Anne Fairfax i Richard Sammons, tłumaczenie Agnieszka Furmańczyk

Młoda kultura
Fabryki tworzą naszą tożsamość - rozmowa z założycielami stowarzyszenia Fabrykancka, Maja Ruszkowska-Mazerant

Felieton
Tworzyć na nowo, czy rewitalizować? - Ewelina Anna Noga, kariera.com.pl

Na marginesie
RE: WITALIZACJA - Paulina Szwed-Piestrzeniewicz