Czas pracy
Human-centric po godzinach, czyli jak odpoczywa branża kreatywna

Na zdjęciu Natalia Siarniewicz
Maja Ruszkowska-Mazerant, kuratorka treści numeru Wartości:
Czy potrafisz odpoczywać? Regenerować się w sposób, który daje ci siłę, energię, radość, chęć do życia i dalszego działania. A może podczas tak zwanego odpoczynku robisz wszystko to, co było zaległe, co czekało na realizację, bo byłaś/eś w bieżączce dnia codziennego. Czy to wtedy właśnie: sprzątasz, realizujesz kolejny kurs, kończysz różne prace, bierzesz na siebie nowe zadania, nadrabiasz zaległe seriale, siedzisz w social mediach, etc. Czy może po prostu nie robisz nic?
W polskiej kulturze nierobienie niczego często kojarzy się z lenistwem, obijaniem się czy stratą czasu. Przecież zawsze można zrobić tyyyle rzeczy. Być bardziej produktywnym. Wykorzystać każdą chwilę.
Jaki jest Twój stosunek do odpoczynku? Czy po weekendzie, dniu wolnym, urlopie, wakacjach rzeczywiście czujesz się wypoczęta lub wypoczęty? Czy może nawet podczas odpoczynku towarzyszy Ci niepokój, że coś zaniedbujesz, a niezrealizowane sprawy wrócą później ze zdwojoną siłą?
Natalia Siarniewicz, przedstawicielka kreatywnej branży eventowej, opowiada o odpoczynku jako kompetencji przyszłości potrzebnej do bycia... kreatywnym. Przeczytaj tekst i zastanów się, jak Ty odpoczywasz.
Co zawiera artykuł:
1. Human centric – hit czy mit?
2. Branża poza systemem
3. Historia prawdziwa
4. Test odpoczynku prawdę Ci powie
5. Wiemy, że można inaczej
6. Kompetencja przyszłości
7. Odpoczynek jako strategia, a nie benefit
Od kilku miesięcy pracujemy nad kampanią o odpoczynku. Od miesięcy czuję się zmęczona. O zgrozo, co za ironia!
Właśnie dlatego ten tekst nie będzie neutralny. Nie będzie też typowym artykułem o work-life balance, w którym na końcu pojawi się rada, żeby pić wodę, chodzić na spacery i wyłączać powiadomienia. To nie jest tekst o tym, że każdy z nas powinien lepiej zarządzać swoim czasem. To jest tekst o kulturze pracy, która przez lata uczyła nas zarządzać wszystkim – klientami, projektami, deadline’ami, tylko nie własnym zdrowiem. No bo w sumie kogo to obchodzi. Dobrostan pracownika – owszem – jest bardzo ważny, ale tylko w komunikacji marketingowej. Wiadomo – „człowiek jest najważniejszy” - ale hajs ma się zgadzać!
Human centric – hit czy mit?
Unia Europejska od kilku lat mocno promuje model rozwoju, w którym firmy mają być bardziej zrównoważone, odpowiedzialne, inkluzywne, bezpieczne, transparentne i odporne społecznie. W 2022 roku przyjęła dyrektywę CSRD dotyczącą sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju, która - poza tak oczywistymi tematami jak ochrona środowiska – dotyczy także zagadnień funkcjonowania organizacji.
Odtąd mają być one projektowane nie tylko pod efektywność, wzrost i wynik finansowy, ale też pod dobrostan, godność, rozwój, bezpieczeństwo, partycypację i sprawczość ludzi – pracowników, klientów, społeczności i innych interesariuszy.
Wszystko – począwszy od procesów, kultury, struktury, technologii i sposobu zarządzania – ma krążyć wokół pytania: czy ten sposób działania firmy wspiera ludzi, czy ich zużywa?
Termin „human-centric” staje się modny, a organizacje prześcigają się w pomysłach na zadowolenie pracowników. Swój boom przeżywa well-being. Każda szanująca się firma taki program ma. Owocowe czwartki przechodzą do lamusa, a na prowadzenie wysuwają się dodatkowe zajęcia sportowe, taneczne, baseny i inne atrakcje, które mają wypełnić czas po pracy.
Problem w tym, że tego czasu zwyczajnie nie ma.
Jakby wszyscy zapomnieli o bardzo ważnym elemencie podejścia human-centric: praca powinna być tak zaprojektowana, żeby była realistyczna i możliwa do wykonania. Krótko rzecz ujmując, firma nie
zakłada fikcji, że ludzie zawsze mają pełną energię, zero życia prywatnego, odporność na chaos i nieskończoną pojemność psychiczną.
W praktyce oznacza to:
- realistyczne terminy,
- właściwe obłożenie pracą,
- ograniczanie niepotrzebnych spotkań,
- jasne briefy,
- dobre procesy decyzyjne,
- przeciwdziałanie wypaleniu,
- prawo do odpoczynku,
- sensowną organizację czasu pracy.
Branża poza systemem
W tym wszystkim branża kreatywna wciąż stoi jakby gdzieś obok systemu. W badaniu z 2024 roku Mentally Healthy Survey aż 70% osób z branży media/marketing/creative deklarowało wypalenie w ostatnich 12 miesiącach. W badaniu State of Us z 2025 roku 64% osób z branży komunikacji i marketingu mówiło o skrajnym stresie lub wypaleniu w ostatnim roku. W badaniu Uniwersytetu Hertfordshire dotyczącym eventów wskazywano także na wysokie obciążenie, pracę wieczorami i w weekendy oraz zaburzony work-life balance jako typowe stresory branży.
Jakby te wszystkie rozmowy o dobrostanie, odpoczynku, bezpieczeństwie psychicznym i odpowiedzialnym przywództwie kończyły się dokładnie tam, gdzie zaczyna się agencja, produkcja, event, kampania, launch, przetarg albo deadline klienta. Jakbyśmy byli wyjątkiem. Jakby u nas nadal obowiązywała osobna logika: taka branża, takie tempo, takie zasady, trzeba dowieźć.
Jak dziś pamiętam sytuację, gdy w jednej z agencji eventowych pracowaliśmy nad aplikacją wellbeingową, która miała być sprzedawana firmom jako narzędzie wspierające dobrostan pracowników. Na zewnątrz sprzedawaliśmy język troski, równowagi i regeneracji. W środku sami pracowaliśmy ponad siły. Byliśmy używani do granic możliwości, żeby stworzyć produkt o dbaniu o ludzi.
Ten paradoks mówi o branży kreatywnej więcej niż niejeden raport. Bardzo dobrze umiemy opowiadać o wartościach. Umiemy projektować kampanie o empatii, eventy o dobrostanie, strategie employer brandingowe, komunikacje o work-life balance i doświadczenia, które mają poruszać ludzi. Umiemy budować narracje dla innych organizacji.
Problem w tym, że bardzo często nie potrafimy lub nie możemy zastosować tych samych zasad wobec siebie.
Człowiek pojawia się w strategii, insightach, personach, consumer journey, brand purpose, ale znika wtedy, gdy trzeba zaplanować realne moce zespołu, czas na sen, odpoczynek po evencie, regenerację po przetargu, przestrzeń na myślenie, prawo do weekendu albo granice dostępności. O budżecie na dodatkowe wsparcie nawet nie marzymy.
Przez lata pracy w branży eventowej miałam okazję współpracować z wieloma firmami spoza sektora kreatywnego, „zaglądając” do ich struktur organizacyjnych. Widziałam, że wszędzie pracuje się dużo. Presja, cele, terminy i odpowiedzialność są obecne w każdej branży. Różnica polega jednak na tym, że tam już zadają sobie to jedno ważne pytanie: jak zaprojektować pracę tak, żeby była możliwa do udźwignięcia przez ludzi?
W branży kreatywnej to pytanie brzmi jak kiepski żart.
U nas przeciążenie jest normalizowane. Praca po godzinach jest wpisana w kulturę. Weekend bywa traktowany jak zapasowy bufor projektowy. Wiadomości wieczorem, telefony w weekend, poprawki w nocy i start od świtu nie są wyjątkiem – są częścią rytmu. A kiedy ktoś próbuje postawić granicę, bardzo łatwo usłyszeć: „może to praca nie dla ciebie”. I ja tak usłyszałam.
Serio? Piętnaście lat działam w tej branży. Piętnaście lat robię projekty, dowożę, pracuję z klientami, rozwiązuję problemy, gaszę pożary, biorę odpowiedzialność. I kiedy w końcu mówię, że coś jest niezdrowe, nierealne, za dużo, to odpowiedzią nie jest refleksja nad systemem, tylko sugestia, że to ze mną jest problem?
Tak, proszę Państwa – stoi za tym mobbingowa logika. Podważa kompetencje osoby nie dlatego, że źle pracuje, tylko dlatego, że nie chce pracować ponad swoje zdrowie. Przerzuca odpowiedzialność z organizacji na jednostkę i zamiast zapytać: „czy my nie wymagamy za dużo?”, mówi:
„może ty jesteś za słaba/za słaby”.
Jasne, można powiedzieć, że „nie każdy odnajduje się w dynamicznym środowisku”. Można powiedzieć, że „ta branża wymaga odporności”. Można zasugerować, że ktoś „nie ma wystarczającego drive’u”. Ale sens prawie zawsze jest ten sam: stawiasz granice – nie pasujesz.
Historia prawdziwa
Współwłaścicielka agencji eventowej, dla której miałam okazję kiedyś pracować, wraca zadowolona ze spotkania z dyrektorem dużej, znanej korporacji. „Zapier… albo wypier…” to jego motto – Pani A. z zachwytem opowiada o spotkaniu swoim pracownikom tak, jakby właśnie usłyszała genialną zasadę zarządzania. „Bardzo mi się to podoba” – dodaje.
Dzień później. Piątek, godz. 16.00. Ważny dla agencji klient – a wiadomo, że wszyscy są ważni – przesyła uwagi do oferty z deadline’em na poniedziałek, godz. 9.00.
„Wiem, że dacie radę” – mówi Pani A., znacząco patrząc na osobę odpowiedzialną za projekt. „Choćbym miała zarwać noc, dowiozę” – odpowiada pracownica, samotna matka dwójki małych dzieci. I
dowiozła. Jedną noc. Drugą noc. Kolejny weekend. Kolejny miesiąc. Miesiąc za miesiącem. Kosztem siebie i swojej rodziny.
„Dacie radę” – tak jak moja koleżanka, a zapewne i Wy – także i ja wiele razy słyszałam ten tekst. Zawsze padał lekko. Prawie jak motywacja. Jak coś między zagrzewaniem zespołu do walki a niewinnym przypomnieniem, że przecież wszyscy jesteśmy profesjonalistami. Bo przecież taka jest ta branża. To zdanie działa jak zaklęcie. Nie trzeba analizować procesów. Nie trzeba rozmawiać z klientem. Nie trzeba zmieniać sposobu wyceniania pracy. Nie trzeba przyznawać, że brief wysłany w piątek wieczorem z deadline’em na poniedziałek rano jest po prostu brakiem szacunku.
Problemem nie jest przecież to, że w branży kreatywnej bywają intensywne okresy. Bywają jak wszędzie. Problemem jest to, że intensywność stała się normą, chaos jest sprzedawany jako dynamika, przeciążenie jest nazywane profesjonalizmem, a brak granic jest mylony z zaangażowaniem.
I kto za to płaci? Pan płaci, Pani płaci – płaci pracownik, a firma liczy zyski. Do czasu.
Bo skoro są zyski, to muszą być i koszty.
Według Światowej Organizacji Zdrowia 1 na 8 osób na świecie cierpi na zaburzenia psychiczne, wynikające z ciągłego stresu i przemęczenia. W Polsce to niemal 30% dorosłych. Jak podaje WHO, przekłada się̨ to na spadek produktywności aż o 54%. Tylko w Polsce straty gospodarki spowodowane tym czynnikiem wynoszą co najmniej 8-9 mld rocznie.
Kolejny przykład? Światowa Organizacja Zdrowia i Międzynarodowa Organizacja Pracy zgodnie wskazują, że praca ponad 55 godzin tygodniowo wiąże się z wyższym o 35% ryzykiem udaru i o 17% wyższym ryzykiem śmierci z powodu choroby niedokrwiennej serca w porównaniu z pracą 35–40 godzin tygodniowo.
Deloitte w badaniu well-being z 2024 roku wykazał duży rozdźwięk między tym, jak liderzy widzą dobrostan pracowników, a tym, jak widzą go sami pracownicy: tylko 56% pracowników oceniało swój ogólny dobrostan jako „excellent” lub „good”, a co najmniej 4 na 10 pracowników, menedżerów i członków zarządów deklarowało, że często lub zawsze czuje wyczerpanie albo stres. 63% respondentów wykazywało co najmniej jeden objaw wypalenia, taki jak wyczerpanie, dystans psychiczny wobec pracy lub spadek efektywności.
Chcecie więcej? Nawet co 10. osoba doświadcza przewlekłego zmęczenia, a co 4. regularnie czuje się zmęczona – to nie wyjątek, to nowa norma. Ok. 1,3 mln Polaków ma zdiagnozowaną depresję, a aż 1/3 deklaruje chroniczny lęk o własne zdrowie psychiczne. 41% przyznaje, że nie potrafi efektywnie odpoczywać i zmaga się z problemami ze snem.
Odpoczynek nie jest więc wyłącznie indywidualną umiejętnością „radzenia sobie”. Jest jednym z warunków zdrowia, jakości decyzji, stabilności emocjonalnej, relacji społecznych i długofalowej efektywności zawodowej. Badania nad zdrowiem publicznym i psychologią pracy coraz wyraźniej pokazują, że przewlekłe przeciążenie, wielogodzinna praca, brak snu i psychologicznego odłączenia od pracy nie są neutralnym kosztem ambicji.
Niedostateczny odpoczynek znacząco wpływa na mózg. Sen i regeneracja nie są przecież biernym „wyłączeniem się”, ale aktywnym procesem odbudowy. To wtedy mózg porządkuje informacje, reguluje emocje, wspiera pamięć, uczenie się i zdolność podejmowania decyzji. Niedobór snu pogarsza funkcje poznawcze: uwagę, logiczne myślenie, elastyczność, kontrolę impulsów i ocenę ryzyka. W praktyce oznacza to, że przeciążony pracownik może pracować dłużej, ale niekoniecznie lepiej. Może być obecny, ale mniej trafnie oceniać sytuację. Może odpowiadać szybciej, ale popełniać więcej błędów. Może „dowozić”, ale najczęściej kosztem jakości myślenia.
Brak odpoczynku wpływa również na emocje. Kiedy człowiek jest przemęczony, ma mniejszą zdolność do regulowania napięcia, większą reaktywność i niższy próg frustracji. To, co w stanie wypoczęcia byłoby drobną trudnością, w stanie wyczerpania może stać się konfliktem, wybuchem, wycofaniem albo poczuciem przytłoczenia. Dlatego odpoczynek jest ważny nie tylko dla jednostki, ale także dla jakości współpracy w zespole.
Nie można mówić o dobrych relacjach organizacyjnych bez rozmowy o regeneracji. Przemęczone zespoły częściej działają w trybie obronnym. Mają mniej cierpliwości, mniej zaufania, mniej empatii i mniej przestrzeni na spokojne rozwiązywanie problemów. Wyczerpanie zawęża perspektywę: człowiek przestaje widzieć szerszy kontekst, a zaczyna reagować na najbliższe zagrożenie. W pracy kreatywnej, projektowej i zespołowej ma to szczególne znaczenie, bo jakość współpracy jest bezpośrednio powiązana z jakością efektu końcowego.
Test odpoczynku prawdę Ci powie
Kultura wiecznej produktywności doprowadziła do tego, że sami nie wiemy już, czym tak naprawdę jest jakościowy odpoczynek. W ramach relaksu scrollujemy lub oglądamy telewizję. Niby oderwaliśmy się od pacy, ale głowa wciąż analizuje, co w dłuższej perspektywie wpływa na pogarszający się sen, zdrowie, nastrój, koncentrację, relacje oraz brak zaangażowania w pracę. Brak odpoczynku przestaje być indywidualnym wyzwaniem. Staje się zjawiskiem społecznym, realnie wpływającym na zdrowie publiczne i koszty, jakie ponosimy wszyscy.
„Nie radzisz sobie ze stresem? Idź na jogę”. „Jesteś zmęczona? Lepiej zarządzaj czasem”. „Masz wypalenie? Weź urlop, tylko najpierw zamknij wszystkie projekty”.
W organizacji human-centric pytanie brzmi inaczej:
„Co w naszym systemie pracy powoduje, że ludzie nie mają przestrzeni na regenerację?” „Czy nasze terminy są realne?” „Czy mamy za mało ludzi?”
„Czy liderzy nie generują chaosu?” „Czy po godzinach naprawdę jest nagły temat, czy tylko brak planowania?” „Czy kultura firmy nie premiuje bycia ciągle dostępnym?”.
I nagle odpowiedzialność przesuwa się z jednostki na system. Odpoczynek w praktyce jest więc jednym z najprostszych testów, czy firma naprawdę jest human-centric; czy liczy się pracownik, czy tylko liczby na koncie. Bo jeśli firma mówi „ludzie są dla nas najważniejsi”, ale jednocześnie normalizuje permanentne nadgodziny, ciągłą dostępność, gaszenie pożarów, weekendowe poprawki i brak regeneracji – to nie jest human-centric. To zwykły wellbeingwashing i model, w którym człowiek jest traktowany jak zasób eksploatacyjny.
Wiemy, że można inaczej
Kiedy mówimy o zmianie kultury pracy, wiele osób od razu wyobraża sobie wielką rewolucję: kosztowne programy, rozbudowane strategie, dziesiątki warsztatów, nowe benefity, aplikacje, platformy, raporty i procedury.
Tymczasem pierwszy krok często jest znacznie prostszy. Zaczyna się od nazwania rzeczy po imieniu, bo o odpoczynku można i trzeba mówić dziś inaczej – z pełną świadomością jego znaczenia dla zdrowia, relacji, jakości pracy i odporności organizacyjnej, a nie jak o prywatnej umiejętności „radzenia sobie” czy o miękkim temacie z końca prezentacji HR. To nie jest benefit, który można dodać do przeciążonego systemu bez zmiany samego systemu.
Przecież odpoczynek wpływa na wszystko, co firmy naprawdę mierzą: jakość decyzji, koncentrację, kreatywność, zaangażowanie, relacje w zespołach, poziom błędów, absencje, rotację, odporność na zmianę i zdolność do długofalowego działania.
Wypoczęty pracownik lepiej myśli. Lepiej słucha. Trafniej ocenia ryzyko. Ma większą zdolność do współpracy, uczenia się i regulowania emocji. Ma więcej przestrzeni na kreatywność, odpowiedzialność i relacje.
Kompetencja przyszłości
W świecie, w którym praca staje się coraz bardziej złożona, szybka i poznawczo wymagająca, odpoczynek przestaje być luksusem. Staje się kompetencją przyszłości – zarówno dla ludzi, jak i dla organizacji.
Przyszłość pracy nie będzie już należeć do firm, które mocniej eksploatują „zasoby”. Będzie należeć do tych, które nauczą się projektować pracę tak, aby ludzie mogli działać dobrze, mądrze i w zgodzie z własnymi granicami.
A jak każda wielka zmiana, także i ta zacząć się może od małych kroków.
Autorzy metaanalizy „Give me a break! A systematic review and meta-analysis on the efficacy of micro-breaks for increasing well-being and performance” przebadali skuteczność krótkich przerw między zadaniami oraz sprawdzali ich wpływ na dobrostan, zmęczenie i efektywność w pracy.
Wniosek: nawet krótkie momenty regeneracji w ciągu dnia mogą wzmacniać poczucie energii i obniżać zmęczenie. Odpoczynek nie musi już czekać na urlop. Może stać się częścią codziennego systemu pracy – krótkim, świadomie zaprojektowanym resetem, który pomaga odzyskać koncentrację, energię i gotowość do dalszego działania. Mały reset. Duża zmiana.
Mówimy „nie” nocnej pracy, bo odpoczynek to nie przeciwieństwo kreatywności – to część procesu twórczego! Harvard Medical School wskazuje, że sen odgrywa ważną rolę w procesach pamięciowych – zarówno przed uczeniem się nowych rzeczy, jak i po nim, wspierając utrwalanie nowych informacji i doświadczeń. Ma to bezpośrednie znaczenie dla pracy kreatywnej, strategicznej i projektowej, w której człowiek stale uczy się, rozwiązuje problemy i podejmuje decyzje. Odpoczynek pomaga także łączyć informacje w zupełnie nowy sposób, co jest szczególnie ważne dla rozwiązywania problemów i poszukiwania tych wszystkich superpomysłów, które za chwilę zgarną nagrody główne w najlepszych konkursach branżowych. Czy czujesz już ten fame?
Jakościowy odpoczynek wzmacnia także zdolność regulacji emocji. Człowiek wypoczęty nie tylko lepiej myśli, ale też spokojniej reaguje, co korzystnie wpływa na atmosferę w pracy, wpływając na realne z niej zadowolenie. I nagle mamy większą zdolność do rozmowy, przyjmowania feedbacku, rozwiązywania konfliktów i podejmowania decyzji bez działania w trybie ciągłego alarmu. Kto mądry, ten już wie: odpoczynek nie jest wyłącznie kwestią indywidualnego samopoczucia – to ważna sprawa firmowa, wpływająca na jakość relacji i kultury organizacyjnej.
Wyszedłeś z pracy i myślisz, że teraz odpoczniesz? Nic z tych rzeczy! Kluczowe znaczenie ma tu także tzw. psychologiczne odłączenie – moment, w którym człowiek nie tylko przestaje wykonywać zadania zawodowe, ale też mentalnie porzuca te wszystkie projekty, maile, wiadomości i niedokończone sprawy. To jest chyba najtrudniejsze wyzwanie, w którym firmowa grupa na Messengerze wcale nie pomaga. Bo jak nasz układ nerwowy ma przejść z trybu mobilizacji do trybu odbudowy, gdy wciąż wyskakują nam kolejne powiadomienia? Czujesz presję?
Badania nad psychologicznym odłączeniem pokazują, że osoby, które potrafią mentalnie wyjść z pracy w czasie wolnym, częściej deklarują lepsze samopoczucie, niższe wyczerpanie emocjonalne i większą satysfakcję z życia zawodowego.
W modelu Recovery Experience Questionnaire jedną z czterech kluczowych form regeneracji jest również poczucie kontroli nad czasem wolnym. To bardzo ważne organizacyjnie: odpoczynek działa lepiej, gdy człowiek ma realną możliwość decydowania o tym, jak i kiedy spędza czas poza pracą, bez obawy, że za chwilę wpadnie kolejny ważny brief.
Organizacja, która stale narusza czas wolny pracownika, odbiera mu nie tylko prawo do regeneracji, ale także poczucie sprawczości.
Odpoczynek jako strategia, a nie benefit
Badania nad odpoczynkiem pokazują jasno: regeneracja nie jest luksusem, fanaberią ani prywatną sprawą pracownika. Jest mechanizmem odbudowy zasobów, z których organizacje korzystają każdego dnia: uwagi, pamięci, kreatywności, cierpliwości, empatii, decyzyjności i odporności emocjonalnej. To właśnie te zasoby są potrzebne, kiedy trzeba podjąć dobrą decyzję, rozwiązać konflikt, wymyślić coś nowego lub po prostu wysłuchać drugiego człowieka – szefa, współpracownika lub klienta, od którego tak wiele zależy.
Jeśli firma chce korzystać z tych zasobów długofalowo, musi przestać traktować odpoczynek jak coś, co dzieje się „po projekcie”, „po deadlinie” albo – jak najczęściej w branży kreatywnej bywa - „jak już będzie spokojniej”. Czas zacząć projektować pracę tak, aby odpoczynek był jej częścią, a nie wyjątkiem od systemu. Odpoczynek pełni przecież funkcję biologicznej, poznawczej i społecznej regeneracji. Wspiera pamięć, uczenie się, koncentrację, regulację emocji, dobrostan psychiczny i jakość relacji. Pomaga utrwalać informacje, przetwarzać emocje, odzyskiwać dystans i wracać do działania z jeszcze większą pewnością siebie.
Odpoczynek nie jest więc stratą czasu. Jest aktywnym procesem odbudowy człowieka i jego zasobów, bez których nie ma dobrej pracy, dobrych decyzji ani wartościowych relacji biznesowych. Bez odpoczynku kreatywność zamienia się w produkcję pod presją, odpowiedzialność – w przeciążenie, zaangażowanie – w ciche wypalenie, a kultura pracy – w system, który uczy ludzi ignorować własne granice.
Odpoczynek nie może być już benefitem ani kolejnym dodatkiem do pakietu pracowniczego. To element strategii każdej mądrej i świadomej organizacji, tak samo ważny jak planowanie zasobów, zarządzanie projektami czy odpowiedzialność za wynik.
Bo prawdziwie nowoczesna organizacja to nie ta, która potrafi wycisnąć z ludzi jeszcze więcej. To ta, która rozumie, że ludzie nie są niewyczerpywalni. I że największym wskaźnikiem zaangażowania w świecie ciągłej dostępności nie zawsze jest praca dłużej, szybciej i mocniej. Czasem to po prostu zamknięcie laptopa i zaufanie, że świat się nie zawali, gdy tylko pozwolę sobie odpocząć.
Więc jeśli czytasz ten tekst po godzinach, z ciężką głową, z telefonem w ręce i poczuciem, że jeszcze tylko jedna wiadomość, jeszcze tylko jeden ważny mail – potraktuj to jak znak.
Zostaw już tę pracę. Odpocznij
Tekst Natalia Siarniewicz
Zdjęcia dzięki uprzejmości autorki

ZAREJESTRUJ SIĘ
Zyskujesz bezpłatny dostęp do wszystkich treści PURPOSE – magazynu i portalu branżowego dla twórców sektora kreatywnego.
Wywiady z praktykami, artykuły poradnikowe, analizy, warsztaty. Dołącz do czytelników PURPOSE.
Zaloguj się
jeżeli już posiadasz konto.
Zobacz numery archiwalne
nr 88 Luty 2026
temat numeru:
WARTOŚCI
< spis treści
Wstęp
Czym są wartości?
Rozwój
Czy wiesz, co nosisz? O tym, jak wartości przekładają się na naszą garderobę - tekst Monika Szymor
Czas pracy
Human-centric po godzinach, czyli jak odpoczywa branża kreatywna - tekst Natalia Siarniewicz





