"Kulturalnie do celu". Dziś kolejne wydanie opracowania projektu "Kulturalnie do celu". Trzeci temat to: Analiza i podsumowanie efektów międzynarodowej współpracy artystyczno-kulturalnej.

Maciej Mazerant - Menadżer Kultury
"Analiza i podsumowanie efektów międzynarodowej współpracy artystyczno-kulturalnej"

Tworzy strategie finansowania, wdrażania projektów kulturalnych oraz ich promocji. Wprowadza w praktykę pojęcie "przemysłów kultury". Entuzjasta wszelkich działań kulturalnych, które przekładają się na promocję regionów. Swoje zagraniczne doświadczenie próbuje przełożyć na polskie realia. Twórca oraz współtwórca wielu projektów kulturalnych. Od pięciu lat doradza jak łączyć kulturę z działaniami komercyjnymi firm.

Trzecie wydanie opracowania „Kulturalnie do celu” poświęcone jest analizie i podsumowaniu międzynarodowej współpracy artystyczno-kulturalnej. Jak w poprzednich wydaniach, skupiamy się przede wszystkim na wybranych przykładach przedsięwzięć artystyczno-kulturalnych, które zdaniem redakcji magazynu miały wpływ na kreowanie świadomości artystycznej i kulturalnej mieszkańców naszego regionu oraz w sposób bezpośredni lub pośredni oddziaływały na społeczno-gospodarczy rozwój regionu.

Łódź — usytuowana w centrum Polski i Europy — w pierwszym roku członkostwa w Unii gościła duże grono ludzi kultury z całej Europy i ze świata. Jeśli weźmie się pod uwagę kreowanie wizerunku Polski na arenie międzynarodowej, to tak liczny udział artystów w łódzkich przedsięwzięciach kulturalnych powinien cieszyć. Artysty nie należy bowiem traktować jak lekkoducha, realizującego jedynie swoje szalone pomysły. Należy w nim widzieć przede wszystkim przedsiębiorcę, a jego wizytę traktować jak dowód na znaczenie Polski na europejskim rynku sztuki i kultury. Wstąpienie naszego kraju w struktury Unii Europejskiej uświadomiło twórcom i ich menedżerom, że ok. 40 mln ludzi to potężny rynek, którym warto się zainteresować. To, że polski konsument nie jest zamożny, nie dyskryminuje go w żaden sposób, a udział w przedsięwzięciach kulturalnych staje się doskonałą okazją do jego stosunkowo niekosztownego pozyskania.

Artysta po zakończeniu wizyty w danym mieście w sposób naturalny staje się jego ambasadorem, a prace zrealizowane (np. podczas Łódź Biennale) bądź prezentowane i nagradzane (np. Camerimage) są wizytówką nie tylko artysty, ale i miasta. Z takiego stanu rzeczy już od dawna korzystają miasta i regiony w Europie, a rozwinięte przemysły kultury w znacznym stopniu zasilają miejskie budżety.

Wizyty gości z zagranicy, oprócz czysto ekonomicznych korzyści dla hotelarzy, restauratorów itd., stają się również doskonałą okazją  do edukowania studentów, uczniów szkół, szeroko pojętej publiczności, która z różnych powodów nie może pozwolić sobie na tzw. turystykę kulturalną. Edukacja taka, podnosząc samoocenę mieszkańców regionu („taka sława przyjechała do nas na festiwal”), ma niewątpliwie pozytywny wpływ na budowanie jakości ich życia społecznego, co następnie przekłada się także na jego ekonomiczny wymiar.

Współpraca międzynarodowa nie  polega tylko na goszczeniu artystów i ludzi kultury np. z krajów Unii Europejskiej w Polsce. Inicjatywy tego typu są doskonałym punktem wyjścia do nawiązywania kontaktów. W przyszłości mogą one zaowocować wyjazdem naszych twórców i promowaniem przez nich polskiej kultury na arenie międzynarodowej.

W dwóch prezentowanych częściach opracowania podjęliśmy się przedstawienia kilkunastu przedsięwzięć kulturalnych, które w pierwszym roku członkostwa Polski w Unii Europejskiej odbyły się po raz pierwszy bądź miały swoją kolejną edycję.

Oprócz licznej widowni i artystów z Polski w projektach tych uczestniczyli artyści z zagranicy — w sumie około 870 osób, które zainteresowały się Łodzią. Oczywiście nie wszyscy artyści przyjechali i fizycznie pojawili się w Łodzi. Nie znaczy to jednak, że ich udział w przedsięwzięciach nie miał przełożenia na rozwój i kreowanie wizerunku miasta. To dopiero pierwszy rok członkostwa Polski w Unii Europejskiej — a według opinii organizatorów przedsięwzięć kulturalnych zainteresowanie ich projektami staje się coraz większe. Możemy więc spodziewać się, że w kolejnych latach liczba twórców z zagranicy, odwiedzających Łódź, wzrośnie, co na pewno pozytywnie wpłynie na rozwój ekonomiczno-społeczny naszego miasta i całego regionu.


Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Łodzi
Artyści krajowi — 20
Artyści zagraniczni — 123
http://www.muzeumwlokiennictwa.pl


CAMERIMAGE Międzynarodowy Festiwal Autorów Zdjęć Filmowych
Artyści krajowi — 1200
Artyści zagraniczni — 400
http://www.camerimage.pl


Cafe EUROPA I - Łódź
Artyści krajowi — 15
Artyści zagraniczni — 15
http://www.wschodnia.org


III Międzynarodowy Festiwal Fotografii
Artyści krajowi — 150
Artyści zagraniczni — 10
http://www.fotofestiwal.com



Łódź Biennale
Artyści krajowi — 43
Artyści zagraniczni 59
http://www.lodzbiennale.pl


Festiwal Dialogu Czterech Kultur
Artyści krajowi — 200
Artyści zagraniczni — 120
http://www.4kultury.pl

Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Łodzi
Artyści krajowi — 20
Artyści zagraniczni — 8
http://www.ldk.lodz.pl

Festiwal Animacji Reanimacja
Artyści krajowi rosnąco (2005 r.— 60)
Artyści zagraniczni rosnąco (2005 r.— 39)
http://www.charlie.pl

Festiwal Szkół Filmowych i Telewizyjnych „Mediaschool”
Artyści krajowi — 7 autorów filmów
Artyści zagraniczni — 90 autorów filmów
http://www.filmschool.lodz.pl

Artur Zaguła - Historyk Sztuki
"Kulturalne nadzieje"

Historyk sztuki z pasją i kilkunastoletnim stażem. Humanista z tytułem doktora nauk technicznych, dla którego historia sztuki i kultura współczesna to nie tylko konieczność zawodowa, ale wyzwanie traktowane jako życiowe posłannictwo. Chętnie dzieli się poglądami, których stara się nie powtarzać za innymi, ale wyrażać to co rzeczywiście myśli.

Trudno jest dziś wyrokować, w jaki sposób nasze wejście do Unii Europejskiej wpłynie na rozwój kultury w regionie. To, co zdarzyło się w ostatnim roku w tym zakresie, nie daje możliwości określenia, czy i w jaki sposób Unia zmieni kulturalne oblicze Łódzkiego. Kluczowa w tym względzie może okazać się unijna polityka regionalna. W naszym regionie jakkolwiek znajdziemy instytucje o znaczeniu ogólnopolskim czy nawet europejskim, to większość z nich ma jednak charakter regionalny. Zwłaszcza więc te instytucje oprócz dotacji gmin i samorządu lokalnego potrzebują dla rozwoju nowych inicjatyw dodatkowego wsparcia. Może nim być odpowiednio kierowana pomoc unijna. Zależy ona jednak także od inicjatywy szefów placówek kulturalnych.

Jeśli chodzi o Łódź, to, jak się wydaje, ostatni rok zwłaszcza w zakresie sztuk plastycznych może napawać delikatnym optymizmem. Szczególnie ciekawe jest odradzanie się niektórych miejsc, inicjatyw i projektów, znanych z przeszłości i mających dobrą markę.

Pierwszą inicjatywą, o której warto tu wspomnieć, jest Łódź Biennale. Nie chcę omawiać samego wydarzenia, ale pokazać jego kontekst historyczny i wskazać, że to przedsięwzięcie powinno mieć szansę rozwoju także dzięki środkom unijnym. Łódź Biennale jest spadkobiercą wielkiego międzynarodowego projektu artystycznego „Konstrukcji w procesie”, powstałego w czasach Solidarności. Projekt ten, w którym wzięli udział wybitni przedstawiciele awangardy europejskiej i światowej, zaproszeni przez polskich artystów do stworzenia dzieł, był realizacją pomysłów pierwszej łódzkiej awangardy z Władysławem Strzemińskim na czele. Ze względów oczywistych impreza nie mogła być kontynuowana w latach 80., tak więc dopiero po przemianach 1989 r. powrócono do tej idei i zorganizowano „Konstrukcję w procesie 2”. Dzięki niej wyłonił się pomysł powstania Muzeum Artystów — nie przetrwał on jednak próby czasu, ponieważ oparty był na przekonaniu, że można działać pozainstytucjonalnie. Twórcy muzeum wierzyli, że uda się dzięki własnej inicjatywie stworzyć miejsce będące centrum międzynarodowej wymiany artystycznej.

Wydaje się, że nasze przygotowania do wejścia do Unii, a potem sam proces wejścia pozwoliły na konieczną zmianę myślenia w tym zakresie. Korzystając z doświadczeń europejskich, postanowiono zacząć od tworzenia instytucji o solidniejszych podstawach, by dopiero później tworzyć inicjatywy artystyczne. Polska prowizorka zastępowana jest bardziej pragmatycznym, a przez mającym dużo większe szanse powodzenia, sposobem myślenia. Daje to możliwość działania dłuższego i na większą skalę. Dlatego można mieć nadzieję, że Łódź Biennale nie zakończy swojego istnienia po pierwszej edycji.
Drugą instytucją, napawającą optymizmem (przynajmniej w zakresie materialnym) jest Miejska Galeria Sztuki, która w kwietniu tego roku ponownie otworzyła Ośrodek Propagandy Sztuki — wyremontowany i przebudowany. Galeria, sięgająca swoją historią jeszcze lat 20. poprzedniego wieku, przez cały okres powojenny była prężnym ośrodkiem wystawienniczym. W latach 90. następowała jej powolna degradacja, spowodowana przede wszystkim fatalnym stanem budynku. To wtedy postanowiono dostosować go do wymogów wystawienniczych współczesnego świata artystycznego.

Inicjatywa ta, dzięki której mamy w Łodzi jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie przestrzeni wystawienniczych w Polsce, jest jak najbardziej godna poparcia. Wygląda na to, że dyrektorzy przynajmniej niektórych placówek kulturalnych zrozumieli, że skończył się czas prowizorki. Jeszcze do niedawna artyści, którzy przyjeżdżali do Polski, musieli tworzyć wystawy, mając do dyspozycji najprostsze technologie i materiały. Jednak czasy takiego stosunku do naszego kraju się skończyły. Teraz coraz bardziej będą liczyły się profesjonalizm i dobra organizacja. Nowa galeria — wyposażona w nowoczesny sprzęt, dobrze oświetlona dzięki świetlikom w dachu, wyposażona w możliwość zmiany światła w zależności od ekspozycji, dzięki specjalnym ekranom, oraz zaopatrzona w oszczędny system oświetleniowy — daje znakomite warunki ekspozycyjne każdemu projektowi.

Mam nadzieję, że te dwa przykłady udanych inicjatyw zwiastują zmianę, która musi nastąpić w polskich i łódzkich placówkach kulturalnych. Nazwałbym ten proces profesjonalizacją instytucji kultury. Przestaje w nich rządzić przypadek i nieudolni finansowo, medialnie dyrektorzy — powinni natomiast zacząć prowadzić je  ludzie, którzy rozumieją, że bez odpowiedniego przygotowania materialnego i logistycznego nie ma szans na interesujące projekty artystyczne o europejskim zasięgu. Nie może być dłużej tak, że muzea nie mają programu wystawienniczego i realizują przypadkowe wystawy. Dobra wystawa to kilkuletni projekt, w którym z całą świadomością i konsekwencją realizuje się wytyczony plan. Takich projektów sobie i wszystkim zainteresowanym dobrą sztuką życzę.

Katarzyna Nowakowska - Specjalista ds. Public Relations
"Łódź – miasto europejskie, czy prowincja?"

Praktyk w dziedzinie  kulturalnego, biznesowego i politycznego PR, współtwórca kampanii  społecznych, akcji lobbingowych. Dobry PR, jej zdaniem, musi łączyć działania na rzecz firmy,  produktu, osoby z publiczną użytecznością. W dziedzinach, na których temat  wiedza z jakiegoś powodu jest ograniczona, PR staje się źródłem eksperckich  informacji. Znaczenie pro publico bono w PR wtedy można dosłownie rozumieć  jako społeczną odpowiedzialność za słowa.

Miks wizerunkowy

Warto inwestować w wizerunek, bo jego wartość to kapitał. I choć trudno poddaje się on jednoznacznym ocenom, to ten, kto go nie ma, nie jest naprawdę bogaty. Umiejętność właściwego prezentowania siebie decyduje o sukcesie w tym samym stopniu, co fakty i liczby. Ten, o kim mówi się dobrze, kto jest pozytywnie kojarzony, obecny w świadomości otoczenia, jest nie tylko bardziej interesujący, ale i w efekcie wydaje się być znacznie bardziej godny zaufania.

Dobry wizerunek buduje wiarygodność także w przypadku miasta czy regionu. A skoro w ocenie potencjalnych inwestorów wiarygodność to jeden z kluczowych elementów powodzenia w biznesie, to może warto, zabiegając o inwestycje, przekonywać o swojej atrakcyjności właśnie w oparciu o dobrą reputację, listy rekomendacyjne od powszechnie znanych osobistości, a także realia — nie tylko ekonomiczne, ale i kulturalne. Zestawienie argumentów, zarówno oczywistych, jak i zaskakujących, musi zostawiać dobre wrażenie — od pierwszego dobrego wrażenia zaczyna się bowiem wiele znanych, wieńczonych sukcesem, historii inwestorskich.
 
Jaka jest Łódź?

Kultura to istotny element identyfikacji każdego miasta. Jeśli się ją posiada — a Łódź ma się czym pochwalić — można z niej bez wahania uczynić podstawę wizerunku, reputacji i popularności. Miejsca, uznawane w Europie za atrakcyjne, interesujące, przyciągają jak magnes przede wszystkim swą kulturową wyrazistością.

Unia Europejska programowo wspiera różnorodność — w art. 128 1 Traktatu o WE zawarte jest wyraźne wskazanie, że przedmiotem polityki kulturalnej UE nie jest jedna kultura, ale bogactwo kultur państw członkowskich, które będzie wspierane na równi z ochroną wspólnego dziedzictwa Europy.
Czy na tym tle Łódź potrafi na tyle wyeksponować swoją magię, żeby kiedy pomyśli się o Polsce lub Unii Europejskiej, w pamięci pojawił się nie tylko Kraków, Trakt Królewski, ul. Bracka, kościół Mariacki, Festiwal Kultury Żydowskiej, Warszawa, Nowy Świat? Żeby pojawiła się wtedy także Łódź z przydomkiem „Fabryczna” lub „Kaliska”, z Festiwalem Dialogu Czterech Kultur, szkołą filmową, żeglarzami, a także fabrykami, w których na nowo uruchamiane są warsztaty — już nie produkcyjne, ale artystyczne.

Sztuka pewności siebie

Oczywiście, jeśli mam być sprawiedliwa, z żalem muszę przyznać, że Łódź na razie nie wytrzymuje wizerunkowego porównania z Krakowem, Warszawą czy Gdańskiem, ani ze znanymi miastami Europy. Mało się o niej mówi i niewiele wie, a i wciąż nie dokłada się w niej należytych starań, by ten stan rzeczy zmienić.

„Poznaj samego siebie” — mawiali starożytni Grecy i wysoko cenili sobie sztukę pewności siebie. Ten, kto sam nie wie, w czym jest dobry, tego nie stać na podejmowanie nowych wyzwań. Kto nie umie się pochwalić, ten nie podejmuje ryzyka bycia dostrzeżonym. A kogo nie widać, tego... nie ma. Nie należy jednak popadać w przesadę i załamywać rąk nad nieobecnością Łodzi w międzynarodowej świadomości — trzeba za to realnie ocenić szanse i możliwości miasta.

Łódź zna swoje „nieeuropejskie” ograniczenia i czasami zdarza się, że przekonująco dowodzi, iż nie zamierza ich akceptować. Szybka kolej, lotnisko – w tej kwestii stanowisko władz miasta jest już w jakimś stopniu znane, jednak nadal nikt istniejącym planom nie robi „publicity”. W wyniku tego może stać się tak, że choć prowincjonalizm komunikacyjny Łodzi nie będzie miał już miejsca, to nadal będzie uznawany za jej słabą stronę. Oczywiście komunikacja nie jest jedyną pozycja na liście zagadnień, z których składa się wizerunek miejsca. Ciągłej uwagi wymagają: nowoczesny system informacji o mieście, inwestycje w infrastrukturę aglomeracji (zwłaszcza te, które ułatwiają życie turystom i gościom), opieka nad zabytkami, promocja wyższych uczelni, kalendarium kulturalnych wydarzeń miasta i regionu, wspieranie środowisk twórczych w kontaktach z Unią, oraz udział w unijnych projektach kulturalnych.

Można oczywiście poczekać aż Europa sama znajdzie Łódź, ale czas, który do tego momentu minie, może okazać się nie do odrobienia. Unia bowiem wciąż będzie się poszerzać, a w jej granicach będą pojawiać się takie potęgi kulturowe, jak chociażby Lwów. Jeśli więc Łódź do momentu przyjęcia nowych członków nie zbuduje swojego międzynarodowego wizerunku, może stać się tak, że będzie musiała zadowolić się statusem miejsca „przy drodze”.

Jaka więc jest Łódź?

Miasto chyba samo nie wie, jakie jest, bo gdyby znało swoje mocne strony, pewnie zadbałoby o włączenie do swojej strategii konkretnych działań PR.
W oficjalnych materiałach, prospektach, folderach, mapach Łódź jest, niestety, nijaka. I choć nie jest to zgodne z jej prawdziwym obliczem, to bez zmiany polityki informacyjnej docierać do Łodzi będą tylko najbardziej dociekliwi. O europejskości naszego miasta wiemy bowiem na razie tylko my — Polacy łodzianie i niełodzianie — zakochani w jego staroindustrialnym klimacie, o którym, w znaczeniu, w jakim mieszkańcy Unii rozumieją europejskość, nikt oficjalnie nie mówi.

Przed miastem stoi wiele wyzwań — politycznych, ekonomicznych, ekologicznych i wizerunkowych. Jeśli każde z nich potraktuje się z równą powagą, być może Łódź ma szansę zostać w przyszłości Europejskim Miastem Kultury, tak jak w 2000 r. został nim Kraków. Czy to możliwe? Nie wiem, ale wiem na pewno, że należy spróbować się o to postarać. Pożytek z podjęcia takiego wyzwania, jeśli w pracach wezmą udział PR-owcy, będzie z pewnością wizerunkowym sukcesem Łodzi.

Zaprenumeruj newsletter! Podyskutuj na Forum!

Projekt "Kulturalnie do celu" wspiera Radio Łódź w programie "Brukselka".
Słuchaj nas w każdy piątek o 17.05
ściągnij i posłuchaj mp3
- brukselka 1 , brukselka 2 , brukselka 3