Analiza

Cricot 2 i Scena Plastyczna KUL - dwa oblicza teatru eksperymentalnego

  

W numerze poświęconym teatrowi chciałbym zająć się tym typem teatru, który jest związany z plastyką. W drugiej połowie XX wieku wraz z triumfem sztuki nowoczesnej, podważającej tradycyjne przekazy artystyczne, powstawało wiele zjawisk o odmiennym od dotychczasowego charakterze. Z całą pewnością jednym z najciekawszych był teatr o charakterze plastycznym, w którym słowo i akcja stały się mniej istotnym elementem niż obraz, układy plastyczne, gra światła i cienia, muzyka.

Chciałbym tu napisać o dwóch autorskich propozycjach: teatrze Cricot 2 Tadeusza Kantora oraz Scenie Plastycznej KUL Leszka Mądzika. Przedstawię tu raczej garść własnych refleksji niż próbę obiektywnej oceny. Ta zresztą jest przedstawiana w wielu pracach popularnych i naukowych dotyczących obu twórców. Teatr Kantora poznałem dzięki telewizji, tam bowiem po raz pierwszy zobaczyłem „Umarłą klasę”. Miałem wtedy kilkanaście lat i nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, o co chodzi autorowi. Mimo to spektakl zrobił na mnie duże wrażenie, przeczuwałem, że mam do czynienia z czymś istotnym, choć niełatwo wytłumaczalnym. Podobne odczucia ogarnęły mnie, kiedy po dostaniu się na studia historii sztuki w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim znalazłem się na pierwszym spektaklu Sceny Plastycznej.

W młodym człowieku spektakle te wzbudziły zarówno zainteresowanie, jak i pewną nieufność. Z jednej strony poruszały swoją świeżością, niezwykłością, odmiennością, z drugiej strony wzbudzały wątpliwości, czy język, którym się posługują nie jest zbyt osobisty i hermetyczny. Dzisiaj myślę, że była to naturalna reakcja na coś, co nie zgadzało się z moim wcześniejszym pojęciem teatru i sztuki. Sądzę, że jest to powszechna i charakterystyczna dla wielu osób reakcja przy zetknięciu się z tym, co nowe. To ważny problem w relacji między sztuką współczesną i społeczeństwem, które ma problemy z jej akceptacją. Przyzwyczajeni od najmłodszych lat do narracyjnego traktowania sztuki, także teatru, z nieufnością przyjmujemy wszystko, co wychodzi poza znany przez nas schemat. 

Okazuje się, że wszelka nowość wymaga dobrej woli. Jeśli zamkniemy się na to, co nie od razu jest dla nas przyjazne, nie będziemy mieli szansy, by to kiedykolwiek przyswoić. Kiedy po wielu latach oglądałem ostatni spektakl Kantora „Dziś są moje urodziny”, mojemu przeświadczeniu o niezwykłości wydarzenia towarzyszyła świadomość zyskana dzięki doświadczeniu w obcowaniu ze sztuką współczesną. Myślę, że dało mi to możliwość „wolnego” i nieskrępowanego osądu czegoś, co kiedyś było obce, a z czym powoli się zaprzyjaźniłem. Nieco podobnie było w przypadku przedstawień Leszka Mądzika. Wydaje mi się jakbym razem z nimi dojrzewał do wspólnej egzystencji.

Teatry Kantora i Mądzika są zarazem bardzo różne i do siebie podobne. Tym, co je najbardziej zbliża jest podobny sposób myślenia o tekście, aktorze, scenografii i innych składnikach tradycyjnego spektaklu teatralnego. Obydwaj artyści dotychczasowe przeświadczenia na ich temat podważają, a może zmieniają. Zarówno Kantor, jak i Mądzik nie realizują swoich autorskich spektakli na podstawie tekstu, sztuki teatralnej. Są to raczej obrazy wyrastające z ich życiowych doświadczeń, które powoli, wraz z budowaniem formy teatralnej, zaczynają tworzyć jakiś narracyjny ciąg. Dzieje się to niejako na odwrót niż w tradycyjnym teatrze, w którym narracja wywołuje obrazy. Aktorzy i scenografia w sensie tradycyjnym znikają z teatru plastycznego. Aktor staje się częścią scenografii, a scenografia „gra” zarówno u Kantora, jak i Mądzika. Te dwa elementy są tak ze sobą sprzężone, że człowiek nie istnieje bez przedmiotu, a przedmiot bez człowieka. U Mądzika dochodzi jeszcze ogromna rola światła w kształtowaniu nastroju i wymowy dzieła.

Tym, co jest niezwykle istotne dla obu twórców jest chęć dotarcia do najgłębszych pokładów człowieczeństwa, zaś uniwersalne przesłanie ich spektakli sprawia, że publiczność na całym świecie przyjmuje je z równym zainteresowaniem. Element sacrum, o którym tak często wspomina Leszek Mądzik jest chyba tym, co tak nas w nich pociąga. Myślę, że historia współczesnego teatru została niezwykle wzbogacona dzięki doświadczeniom artystów wywodzących się spoza profesjonalnego środowiska. Twórcy tacy jak Kantor czy Mądzik nie mając wykształcenia teatralnego, pokazali nowe możliwości tego artystycznego medium.


Leszek Mądzik, Zielnik


Leszek Mądzik, Wrota



nr 17 Luty 2006

temat numeru:

TEATR


Zobacz numery archiwalne



Artykuł
(Miss) America-n dream - Iza Husarzewska

Wywiad
Chcę prezentować dobry teatr - rozmowa z Ewą Pilawską, dyrektor Fesiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

Prezentacja
ARTERIA Sallinger

Analiza
Cricot 2 i Scena Plastyczna KUL - dwa oblicza teatru eksperymentalnego - Artur Zaguła

Kariera w kulturze
Chcieć to móc! - rozmowa z członkami Teatru Montownia

Przemysły kultury
Przedsiębiorstwo usługowe - rozmowa z Romanem Osadnikiem z Teatru Polonia - Maciej Mazerant

Warsztaty
Sponsoring teatru - Katarzyna Nowakowska

Młoda kultura
Mamy w sobie pasję - rozmowa z członkami Arterii

Felieton
Teatrzyk ślepe oko - Kuba Wandachowicz

Na marginesie
Suka Off - Sylvia Lajbig