Teatr Montownia chociaż istnieje od dziecięciu lat, dopiero od niedawna swoją siedzibę ma w dość nietypowym miejscu, a mianowicie na basenie. O tym dlaczego grupa wybrała takie miejsce oraz o tym czym Montownia różni się od innych teatrów, opowiadają członkowie fundacji.

Proszę powiedzieć, skąd pomysł na Montownię, i dlaczego właśnie taka nazwa? Kto tworzy ten teatr?

Rafał Rutkowski: Pomysł, aby stworzyć niezależną od nikogo, całkowicie wolną grupę teatralną zaświtał w głowie 3 studentów Akademii Teatralnej w 1995 r. Słowo stało się ciałem w czerwcu 1996 r., kiedy to na scenie małej teatru powszechnego miała miejsce premiera „Zabawa. Skarb”.

Nazwa pochodzi od starej montowni Forda, która przed wojną stała za Teatrem Polskim w Warszawie. To miejsce w 1996 r. pokazał aktorom Andrzej Łapicki jako potencjalną scenę grupy teatralnej. Miejsce się nie nadawało, ale jego nazwa stała się nazwą grupy. Teatr tworzą od początku Adam Krawczuk, Maciej Wierzbicki i Rafał Rutkowski. W październiku 1996 r. dołączył Marcin Perchuć, a od 2000 r. menedżerem i piątym członkiem Montowni stał się Piotr Duda.

Montownia na basenie? Czy specjalnie szukaliście takiego miejsca?

Marcin Perchuć: Miejsce spadło nam z nieba. Zawsze szukaliśmy miejsca dla Montowni i nagle w lipcu pojawiła się na horyzoncie możliwość wynajęcia starego basenu YMCA. Całkowity przypadek bez żadnej ideologii. Montownia ma siedzibę i to najbardziej nas cieszy.

Jesteście niezależną grupą? Jaki macie status prawny? Czy każdy z Was ma stałe zatrudnienie, czy też zatrudniacie się do konkretnych projektów?

Piotr Duda: Do tej pory działaliśmy jako ludzie uprawiający wolne zawody, nie posiadaliśmy stałych etatów, byliśmy zatrudnieni do poszczególnych projektów. Obecnie powołaliśmy do życia Fundację Teatru Montownia, która będzie realizowała nasze projekty. Może w przyszłości staniemy się instytucją kulturalną. W dalszym ciągu zatrudniamy artystów do poszczególnych projektów. Nasz rozwój powoduje konieczność zorganizowania biura z minimalną liczbą pracowników i naszym obecnym zmartwieniem jest to, jak utrzymać parę etatów.

Czym różni się Montownia od innych teatrów?

Adam Krawczuk: Nazwą, głównym składem stałym od 10 lat, brakiem dorabianych ideologii. Chcemy po prostu robić dobry teatr dla publiczności i dla nas aktorów, teatr, który będzie dobry dla dwóch stron rampy.

Jak dobieracie współpracowników? Jak repertuar i obsadę?

Marcin Perchuć: Wyznacznikiem tego doboru jest podobne myślenie, poczucie humoru i chęć realizowania swoich marzeń na scenie!

Z jakiego projektu do tej pory jesteście najbardziej zadowoleni?

Marcin Perchuć: Z projektu MONTOWNIA. To, że po 10 latach, 20 odbytych premierach, setkach zagranych spektakli nadal nam się chce, nadal mamy wspólne marzenia i nie pokłóciliśmy się ani nie rozstaliśmy się, jest wielkim sukcesem!

Czy prowadzić teatr w Polsce jest łatwo czy trudno? Opowiedzcie trochę o Waszych doświadczeniach, które mogłyby pomóc innym młodym twórcom odnaleźć się na rynku kultury i sztuki.

Rafał Rutkowski: Jeżeli grupa myśli w podobny sposób, jeżeli strzela do jednej bramki, jeżeli śmieje się z podobnych rzeczy i przede wszystkim chce tworzyć i spełniać swoje marzenia, to będzie istnieć! Chcieć to móc! Nie trzeba się szukać na rynku kultury i sztuki. Trzeba robić, a wtedy cię znajdą!

Współpracujecie z United PR – dlaczego zaangażowaliście firmę PR? Czy jest to może współpraca barterowa albo koleżeńska?

Piotr Duda: Pomysł na współpracę z United PR jest oczywisty. Jest to profesjonalna agencja zajmująca się promocją, budowaniem wizerunku czy dostarczaniem informacji do mediów. My jako teatr i niezależna grupa teatralna świadomie zbudowaliśmy strukturę, która zakłada minimalną liczbę działów i administracji. W związku z tym nie mamy działu promocji w naszym teatrze. Utrzymywanie go byłoby kosztowne, na co nas nie stać, ale z drugiej strony posiadanie go jest niezbędne – dlatego zaproponowaliśmy współpracę profesjonalnej agencji PR na zasadzie realizacji projektów. Jest to już drugi nasz projekt z Agencją United PR, wcześniej współpracowaliśmy przy spektaklu Testosteron. Korzyści z takiej współpracy są bardzo wymierne. Mieliśmy przy Peer Gyncie dotarcie do mediów jak nigdy dotąd. Informacje o nowej siedzibie i spektaklu ukazały się we wszystkich dziennikach, najważniejszych tygodnikach i w wielu pismach. Byliśmy w niemal wszystkich telewizyjnych programach kulturalnych i programach informacyjnych. Co do formy rozliczeń między nami to rzeczywiście zastosowaliśmy tu wariant współpracy częściowo wymagający od nas poniesienia kosztów, a częściowo jest to forma barterowa. Myślę, że w przyszłości będziemy kontynuowali tę formę współpracy.

Czy łatwo jest dotrzeć do mediów, w jaki sposób się promujecie? I czy Wam na tym zależy?

Piotr Duda: Media nakręcają koniunkturę, tworzą rzeczywistość, docierają do ludzi, są podstawą przy promocji i informacji. Po 10 latach istnienia i wielu sukcesach dostęp do mediów mamy łatwiejszy niż 10 lat temu, ale nie spoczywamy na laurach i szukamy jak najlepszych form promocji. My zaczynaliśmy promocję na całych autobusach komunikacji miejskiej na przykład.

Teraz trochę o planach na przyszłość – co na ten rok zaplanowała Montownia?

Maciej Wierzbicki: Musimy zmierzyć się z Montownią w stałej siedzibie. Zamierzamy dać w tym roku 2–3 premiery i pracować na miejsce tak, jak przez 10 lat pracowaliśmy na markę MONTOWNIA. I wierzymy, że nam się uda. Sukcesem będzie, jeśli za rok ludzie będą mówili: „idziemy do Montowni na spektakl, koncert, wystawę lub po prostu na herbatę”. I jeśli będą lubili tu przychodzić.

http://www.montownia.art.pl/index.html

Zdjęcia: Agencja GLINKA