Na zdjęciu Artur Zaguła. Zdjęcie Antek Mazerant

Maja Ruszkowska-Mazerant, kuratorka treści numeru Wartości:


Jaką rolę we współczesnym świecie pełni twórca, artysta, człowiek kreatywny? Jakie dziś mamy uzasadnienie sensu istnienia i tworzenia? Jaką wartość ma to, co tworzymy? I po co właściwie tworzymy?

Artur Zaguła, profesor Politechniki Łódzkiej, wykładowca historii sztuki, architektury i designu, od lat podejmuje na łamach Purpose tematy związane z sensem działalności twórczej. Czyni to z wyjątkową wrażliwością na historię i kulturową ciągłość idei, pokazując, że wiele zjawisk, które dziś uznajemy za nowe czy przełomowe, ma swoje źródła w przeszłości – w systemach wartości, które przez wieki kształtowały ludzką cywilizację.

W najnowszym tekście autor analizuje zjawisko wielkich narracji oraz ich wpływ na wartości obecne w kulturze i społeczeństwie. Zastanawia się, jaką rolę w tworzeniu i dystrybucji współczesnych narracji odgrywają przemysły kreatywne i sztuka, a przede wszystkim – jakie miejsce i odpowiedzialność w tym procesie przypada człowiekowi: twórcy, artyście, kreatywnemu intelektualiście.

Zapraszam do lektury, bo to głos szczególnie ważny dziś, w świecie memów, clickbaitów, hooków i błyskawicznej konsumpcji treści. Głos, który pozwala zobaczyć, kim tak naprawdę jest twórca i jaką może pełnić rolę w świecie.

Co zawiera artykuł:
1. Koniec wielkich narracji
2. Wartości w społeczeństwie ponowoczesnym
3. Obrona wartości w świecie bez wielkich narracji
4. Wartości a przemysły kreatywne
5. Wartości i sztuka
6. Wartości chrześcijańskie a kryzys wielkich narracji
7. Chrześcijaństwo i przemysły kreatywne
8. Relacja między wartościami a wielkimi narracjami w kontekście przemysłów kreatywnych i kultury – Konkluzja

 

Wolność bez mądrości i cnoty? To jest zło największe z możliwych.
Edmund Burke, Rozważania o rewolucji we Francji

Koniec wielkich narracji

Jednym z centralnych problemów współczesnej kultury jest relacja między wartościami a wielkimi narracjami. Przez niemal całą historię ludzkości metanarracje były podstawą wszystkich społeczeństw. Każda z wielkich cywilizacji wytwarzała wielkie opowieści, które uzasadniały sens istnienia i organizowały życie społeczne. Ich podstawą były wierzenia religijne. Jednakże nawet, kiedy świat „Zachodu” odrzucił roszczenia chrześcijaństwa i zaufał jedynie ludzkiemu rozumowi, stworzył on własną wielką narrację. Jeszcze w epoce nowoczesnej tworzyła ona funkcję porządkującą – organizowała wiedzę, legitymizowała instytucje (świeckie) i nadawała sens działaniom jednostek i zbiorowości. Narracja ta uzasadniała zarówno rozwój nauki, jak i projekty polityczne, oferując wizję przyszłości opartą na postępie, racjonalności lub emancypacji. Szczególnie dobrze widoczne było to w społeczeństwach opierających się na teorii marksistowskiej.

Ta wiara w porządkujący sens metanarracji załamała się z nadejściem ponowoczesności. Jej koniec został ogłoszony w 1979 roku przez Jean-François Lyotarda w jego słynnej książce Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy[1]. Ogłosił on w ten sposób kryzys wielkich narracji, wskazując na erozję uniwersalnych systemów znaczeń oraz wzrost pluralizmu interpretacyjnego. Francuski marksista pisał: We współczesnym społeczeństwie i we współczesnej kulturze, w społeczeństwie postindustrialnym, w kulturze ponowoczesnej, pytanie o legitymizację przyjmuje inną postać. Wielka opowieść, niezależnie od sposobu, w jaki dokonuje unifikacji wiedzy, to znaczy niezależnie od tego, czy jest opowieścią spekulatywną, czy opowieścią emancypacyjną, straciła wiarygodność.

Ten schyłek opowieści można uważać za skutek rozwoju technik i technologii od czasu drugiej wojny światowej, sprawiającego, że akcent przeniósł się na środki działania raczej niż na cele; albo też za efekt odnowy liberalnego, rozwiniętego kapitalizmu po okresie jego wycofania się w czasie keynesowskiego protekcjonizmu lat 1930-1960, która wyeliminowała alternatywę komunistyczną i nadała szczególną wartość indywidualnemu korzystaniu z dóbr i usług[2].

Lyotard sugeruje, że wszelka wiedza spełniająca określone warunki formalne, oparta jest na innej wiedzy narracyjnej, odwołującej się do wielkich opowieści. Dlatego jej roszczenia do prawdy i ostatecznych rozstrzygnięć są nieuprawnione. Jak z opowieści o Odysie znikają w ten sposób jej funktory – wielcy bohaterowie, wielkie niebezpieczeństwa, wielkie wyprawy i wielki cel. To co zostaje to jedynie niezliczona liczba gier językowych rządzących się odmiennymi regułami. W ten sposób zrywa się nić więzów społecznych a zamiast tego pojawia się plątanina nici o różnej kolorystyce, różnej grubości i różnej wytrzymałości.

Kryzys wielkich narracji wynikał z kilku czynników. Po pierwsze, doświadczenia XX wieku – wojny światowe, ludobójstwa, totalitaryzmy, podważyły wiarę w uniwersalne projekty modernizacyjne. Po drugie, rozwój nauk humanistycznych i społecznych ujawnił kulturową i historyczną względność systemów wartości. Po trzecie, globalizacja i migracje doprowadziły do spotkania różnych tradycji narracyjnych, co osłabiło dominację jednego paradygmatu[3].

Artur Zaguła podczas jednego ze swoich wykładów w przestrzeni Place 59. Zdjęcie: Antek MazerantWartości w społeczeństwie ponowoczesnym

Jeśli Lyotard ma rację to jego „wielka narracja” o braku wielkich narracji jest także jedynie nieuzasadnionym roszczeniem. Zatem, jeśli koncepcja wartości obiektywnej została porzucona, to nie przez ludzkość jako całość, ale przez pewne jej części. Cyril Arnaud w swojej książce A book on ethics and the philosophy of values[4] pisze o tym w sposób następujący: Sprowadzenie postmodernizmu do zwykłego relatywizmu oznaczałoby ograniczenie historii ludzkości do „wielkiej narracji”, jeśli nie do bajki dla dzieci – marksizmu w przeszłości, relatywizmu dziś. Natomiast tym, co naprawdę charakteryzuje nasze czasy, jest kakofonia konkurujących ze sobą hierarchii wartości, które, uwolnione przez liberalną demokrację, manifestują się z intensywnością, zderzając się zarówno w retoryce, jak i w konflikcie. Tak więc nasz świat nie jest światem bezsensu, lecz raczej światem mnożenia i potwierdzania wszelkich możliwych znaczeń[5].  Nie jest to „nic nowego pod słońcem”. W całej historii ludzkości istniały konkurujące ze sobą narracje tyle, że często o sobie nawet nie wiedziały. Dziś w dobie cyfrowej wymianie informacji wszystkie, nawet najmniejsze z nich mogą ujawniać się z mocą „globalnej wioski internetowej”.

Tu dotykamy kolejnego ważnego problemu - globalnego dostępu do informacji oraz cyfrowych narzędzi zmieniających całkowicie dotychczasowy paradygmat dzielenia się nimi za pomocą pisma. Jak pisze Jacek Dukaj: Mechanizm «wyzwalania z pisma» napędzają miliardy codziennych wyborów producentów i konsumentów kultury. Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na jutjuba. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję[6].

W ten sposób świat mediów cyfrowych doprowadził do  bezprecedensowej intensyfikacji produkcji narracji. Współczesna kultura jest przesycona opowieściami – od globalnych franczyz medialnych po mikro-narracje tworzone przez użytkowników mediów społecznościowych. W tym kontekście pojawia się pytanie: czy rzeczywiście żyjemy „po końcu wielkich narracji”, czy raczej jesteśmy świadkami ich transformacji? Być może wartości stanowią kluczowy element tej transformacji. To one umożliwiają rekonfigurację narracji w warunkach fragmentaryzacji kultury, a zarazem pełnią funkcję łącznika między logiką symboliczną a ekonomiczną w obrębie przemysłów kreatywnych.

 

Obrona wartości w świecie bez wielkich narracji

Ciekawą diagnozę w tym kontekście stawiają autorzy publikacji The Future of Values[7]. Twierdzą oni, że najważniejszym zjawiskiem we współczesnym świecie jest jego estetyzacja. W takim świecie wizerunek i styl często dominują nad tradycyjnymi zasadami moralnymi. Autorzy ostrzegają, że dążenie do atrakcyjności i „etyka narcyzmu” mogą prowadzić do społeczeństwa estetycznie doskonałego, lecz pozbawionego moralnych fundamentów. Wskazują na ryzyko zamiany wartości w spektakl, co widać w polityce i technologii, podkreślając konieczność powrotu do odpowiedzialności i etyki. Z analizy zawartej w The Future of Values wynika, że estetyka nie tyle „zastępuje” etykę, co ją wchłania. Moralność staje się elementem stylu życia (lifestyle), a zło jest postrzegane nie jako występek przeciwko prawu naturalnemu, lecz jako „brzydota” lub „brak klasy”. Wyzwaniem dla XXI wieku, według redaktora Jérôme’a Bindé, jest odnalezienie „etyki odpowiedzialności”, która potrafiłaby przetrwać w świecie zdominowanym przez ulotny obraz.

Najważniejszym staje się pytanie: jak to zrobić? Odpowiedzią może być przejście intelektualisty od roli „prawodawcy” do roli „tłumacza i demaskatora”, który chroni społeczeństwo przed utonięciem w czysto estetycznej, bezrefleksyjnej egzystencji. Po pierwsze przeciwstawiając się „tyranii tymczasowości”. W świecie, gdzie estetyka narzuca szybkie tempo (krótkie formy wizualne, natychmiastowa gratyfikacja), główną odpowiedzialnością intelektualisty jest rehabilitacja długiego horyzontu czasowego. Należy bronić prawa do namysłu, analizy historycznej i skomplikowanego dyskursu, który nie daje się zamknąć w efektownym, „ładnym” haśle reklamowym czy politycznym. Po drugie demitologizować znaczenie spektaklu i demaskować „estetyczne uwodzenie”, tak widoczne dziś, szczególnie w technologii czy polityce. Po trzecie zwracać uwagę na język i występować z etyką słowa wobec estetyki sloganu. Dbałość o precyzję języka to dziś wręcz nakaz etyczny. W dobie postprawdy, gdzie styl wypowiedzi dominuje nad treścią, intelektualista musi przywracać słowom ich etyczny ciężar. Musi on odróżniać „opinię” (estetyczne „podoba mi się”) od „argumentu” (etycznego „tak należy”). Po czwarte pomagać w rozumieniu pluralizmu wartości. Zamiast narzucać jedną wizję świata, intelektualista powinien uczyć społeczeństwo, jak krytycznie oceniać różne systemy wartości, nie dając się zwieść tylko temu, który jest najlepiej „opakowany” medialnie.

Jak powiedzieliśmy wcześniej w warunkach kryzysu metanarracji wartości nie znikają, lecz ulegają pluralizacji. Współczesne społeczeństwa charakteryzują się współistnieniem wielu systemów wartości, które często pozostają ze sobą w napięciu. Jednocześnie wartości stają się kluczowym narzędziem orientacji w świecie pozbawionym jednolitej narracji. W tym sensie wartości pełnią funkcję „minimalnych metanarracji” – dostarczają ram interpretacyjnych, które pozwalają jednostkom i grupom społecznym nadawać sens swoim działaniom. Są one również podstawą tworzenia wspólnot symbolicznych, zarówno lokalnych, jak i globalnych.

 

Wartości a przemysły kreatywne

Spójrzmy teraz jak to ma się do sytuacji przemysłów kreatywnych we współczesnym, globalnym, scyfryzowanym świecie. Odgrywają one coraz większą rolę w produkcji i dystrybucji narracji. Ich specyfika polega na łączeniu logiki artystycznej z logiką rynkową, co prowadzi do powstania nowych form kulturowych, które są jednocześnie nośnikami wartości i towarami8. Współczesne produkty kultury – filmy, seriale, gry wideo, kampanie reklamowe – nie tylko opowiadają historie, ale również komunikują określone wartości. Często są one projektowane w taki sposób, aby rezonować z globalnymi odbiorcami, co wymaga operowania uniwersalnymi kategoriami, takimi jak wolność, sprawiedliwość czy tożsamość. Jednocześnie przemysły kreatywne działają w warunkach silnej konkurencji, co skłania je do poszukiwania innowacyjnych form narracyjnych. W efekcie powstają hybrydyczne opowieści, które łączą elementy różnych tradycji kulturowych i systemów wartości. Niech tego przykładem będzie nowy film science-fiction Project Hail Mary, w którym próbuje się nawet negocjować wartości między rodzajem ludzkim i pozaziemskim.

Kadr z filmu Projekt Hail Mary. Materiały promocyjne dystrybutoraRozwój technologii cyfrowych doprowadził do fundamentalnej zmiany w sposobie tworzenia i konsumowania narracji. Media społecznościowe, platformy streamingowe i narzędzia produkcji cyfrowej umożliwiły szeroką partycypację użytkowników w procesie kulturowym. W rezultacie narracje stały się bardziej rozproszone i interaktywne. Użytkownicy nie są już jedynie odbiorcami, lecz także współtwórcami opowieści. Powstają nowe formy narracji, takie jak opowieść transmedialna[9] czy narracje emergentne, które rozwijają się w wyniku interakcji wielu uczestników. W tym kontekście wartości pełnią funkcję spoiwa, umożliwiając koordynację działań i interpretacji w zdecentralizowanym środowisku medialnym. Jednocześnie algorytmy platform cyfrowych wpływają na to, jakie narracje są widoczne, co rodzi pytania o władzę i kontrolę nad obiegiem znaczeń.

Współczesna gospodarka coraz częściej opiera się na produkcji dóbr symbolicznych, w których wartości odgrywają kluczową rolę. Przemysły kreatywne są jednym z głównych sektorów tego procesu, przekształcając wartości w zasoby ekonomiczne. Zjawisko to można określić mianem ekonomizacji wartości. Kategorie takie jak autentyczność, różnorodność czy odpowiedzialność społeczna stają się elementami strategii brandingowych i marketingowych. Narracje oparte na tych wartościach są wykorzystywane do budowania relacji z odbiorcami oraz zwiększania wartości rynkowej produktów. Jednakże proces ten wiąże się z ryzykiem instrumentalizacji wartości. W sytuacji, gdy wartości są traktowane jako narzędzia marketingowe, mogą ulec uproszczeniu lub utracie swojej normatywnej mocy.

 

Wartości i sztuka

Tu dochodzimy do ważnego konfliktu w obrębie nie tylko przemysłów kreatywnych, ale przede wszystkim sztuki. Trzeba zadać pytania: Na czym polega współcześnie wartość dzieła sztuki? Kto i co decyduje o tym ile jest ono warte i czy w ogóle nim jest? Od momentu stworzenia przez Duchampa ready made powstało zasadne pytanie: czy wszystkie przedmioty, które funkcjonują w obiegu rynku sztuki (galerie, muzea itp.) są naprawdę dziełami sztuki. Od tego czasu można stwierdzić istnienie „faktów kulturowych”, które pojawiają się w obszarze zwanym dotychczas sztuką.

Jak w takim świecie, w którym różne grupy reprezentują odmienne wartości znaleźć ma się współczesny artysta. Czy ma się komunikować z większością populacji czy tworzyć dla krytyków i „świata sztuki”. Do wieku XX, kiedy obowiązywała Wielka Teoria Piękna nie było problemu z wartościowaniem dzieł sztuki. Teorię tą podzielali zarówno „specjaliści” jak i amatorzy sztuki. Według niej piękno polega na „symetrii” czyli doborze proporcji i właściwym układzie części. Podkreśla ona racjonalność piękna, jego ilościową naturę, metafizyczne podłoże. W ten sposób wartość piękna jest obiektywna i wysoka[10]. Dzisiaj, różne systemy wartości powodują, że nawet w różny sposób definiujemy dzieło sztuki, nie mówiąc już o jego wartościowaniu. Problem z Wielką Teorią jest charakterystyczny dla współczesnego świata, wymaga ona bowiem od swojego zwolennika dużej pracy nad sobą. Dochodzi się do niej na drodze długiej, mozolnej edukacji własnej wrażliwości i samoświadomości. Relatywizm znosi obowiązujące reguły i wprowadza zamieszanie, które daje duże możliwości wszelkiego rodzaju manipulatorom. Współcześnie działanie artystyczne ma mniej znaczenie estetyczne a znacznie bardziej ideologiczne. Dlatego obecny artysta często komunikuje się jedynie z częścią widzów, a mianowicie tymi, którzy podzielają jego system wartości.

 

Wartości chrześcijańskie a kryzys wielkich narracji

Chrześcijaństwo zajmuje szczególne miejsce wśród wielkich narracji, stanowiło ono przez wieki fundament aksjologiczny i symboliczny kultury europejskiej. Obejmuje on całościową wizję dziejów – od stworzenia, przez upadek, aż po odkupienie i eschatologiczne spełnienie – a zarazem system wartości organizujących życie jednostki i wspólnoty[11]. W kontekście rozwoju przemysłów kreatywnych oraz pluralizacji kultury pojawia się pytanie o status tej narracji: czy uległa ona marginalizacji, czy raczej przeszła proces transformacji i adaptacji do nowych warunków medialnych i ekonomicznych? Proponuję tezę, że narracja chrześcijańska nadal funkcjonuje jako „ukryta metanarracja”, której wartości są reprodukowane i reinterpretowane w kulturze popularnej i przemysłach kreatywnych, czego dowodem może być, już wcześniej wymieniony, film Project Hail Mary.

Kadr z filmu Projekt Hail Mary. Materiały promocyjne dystrybutora

Narracja chrześcijańska posiada wyraźną strukturę dramatyczną i teleologiczną. Rozpoczyna się od aktu stworzenia, w którym świat zostaje ustanowiony jako dobry i sensowny. Następnie pojawia się motyw upadku, który wprowadza do rzeczywistości zło i cierpienie. Centralnym punktem narracji jest odkupienie, dokonane poprzez ofiarę Chrystusa, a jej zwieńczeniem jest obietnica zbawienia i ostatecznego przywrócenia ładu. Ta struktura ma charakter uniwersalny, co oznacza, że może być stosowana jako matryca interpretacyjna dla różnych doświadczeń ludzkich. Wartości wynikające z tej narracji – takie jak miłość, przebaczenie, solidarność czy godność osoby – mają charakter normatywny i aspirują do powszechności. Właśnie ta uniwersalność sprawiła, że narracja chrześcijańska przez wieki pełniła funkcję dominującej metanarracji w kulturze Zachodu, integrując różne sfery życia społecznego – od polityki po sztukę[12].

Dopiero wraz z procesem sekularyzacji w nowoczesnym świecie podważono jej siłę i uniwersalność. Proces ten doskonale przedstawił w encyklice Fide et Ratio Jan Paweł II: Doprowadziło to do powstania różnych form agnostycyzmu i relatywizmu, które sprawiły, że poszukiwania filozoficzne ugrzęzły na ruchomych piaskach powszechnego sceptycyzmu. W ostatnich czasach doszły też do głosu różne doktryny próbujące podważyć wartość nawet tych prawd, o których pewności człowiek był przekonany. Uprawniona wielość stanowisk ustąpiła miejsca bezkrytycznemu pluralizmowi, opartemu na założeniu, że wszystkie opinie mają równą wartość: jest to jeden z najbardziej rozpowszechnionych przejawów braku wiary w istnienie prawdy, obserwowanego we współczesnym świecie. (…) Pod wpływem fałszywej skromności człowiek zadowala się prawdami cząstkowymi i tymczasowymi i nie próbuje już stawiać zasadniczych pytań o sens i najgłębszy fundament ludzkiego życia osobowego i społecznego. Można powiedzieć, że stracił nadzieję na uzyskanie od filozofii ostatecznych odpowiedzi na te pytania[13].

Jednakże nawet ten pluralistyczny relatywizm nie doprowadził do zaniku wartości chrześcijańskich w kulturze. Nastąpiła, świadoma lub nie, ich transformacja. Wiele współczesnych idei – takich jak prawa człowieka, równość czy troska o słabszych – ma swoje korzenie w etyce chrześcijańskiej, choć funkcjonuje dziś w świeckim kontekście. Można mówić o procesie „sekularyzacji wartości”, w którym ich religijne źródła zostają częściowo zapomniane, ale ich znaczenie normatywne pozostaje aktywne. W tym sensie narracja chrześcijańska nie znika, lecz ulega rozproszeniu i fragmentaryzacji. Jej elementy są obecne w różnych dyskursach i praktykach kulturowych, często w formie nieuświadomionej.

 

Chrześcijaństwo i przemysły kreatywne

Przemysły kreatywne stanowią dziś jedno z głównych pól, na których dokonuje się reinterpretacja narracji chrześcijańskiej. Współczesne filmy, seriale, literatura czy gry wideo często wykorzystują motywy zaczerpnięte z tej tradycji – takie jak ofiara, odkupienie, walka dobra ze złem czy przemiana bohatera. Co istotne, motywy te są często przedstawiane w sposób zsekularyzowany i uniwersalny, co pozwala na ich odbiór przez szeroką publiczność. Narracje te nie odwołują się bezpośrednio do teologii, lecz operują strukturami znaczeń, które mają swoje korzenie w chrześcijaństwie. Przykładem może być popularny motyw „wybrańca”, który poświęca się dla dobra innych – figura ta ma wyraźne analogie chrystologiczne, choć funkcjonuje w kontekście świeckim (można ponownie przywołać Project Hail Mary). W ten sposób przemysły kreatywne pełnią rolę mediatorów, przenosząc wartości chrześcijańskie do współczesnej kultury popularnej.

Kadr z filmu Projekt Hail Mary. Materiały promocyjne dystrybutora

Warte zastanowienia jest to, dlaczego twory przemysłów kreatywnych nie chcą bezpośrednio odwoływać się do chrześcijaństwa. Wydaje się, że przyczyną jest napięcie między transcendencją a komercjalizacją. Chrystus twierdzi, że królestwo jego nie jest z tego świata, natomiast produkty kultury bez wątpienia należą do świata materii. Spróbujmy przywołać i zinterpretować przysłowie zawarte w Ewangelii Mateusza – „oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu to, co Boskie”. Oczywiście można je interpretować przede wszystkim politycznie, ale my zastanówmy się nad kontekstem kulturowym. W tym sensie oznacza ono rozróżnienie między tym, co należy do porządku instytucjonalnego (władza, ekonomia, administracja), a tym, co należy do porządku ostatecznego sensu (wartości, sacrum, etyka).  W praktyce oznacza to, że wartości takie jak godność osoby, prawda czy sprawiedliwość nie mogą być całkowicie podporządkowane logice rynku lub państwa. Kultura powinna bowiem być przestrzenią, w której te wartości mogą być artykułowane i bronione. Interpretacja tego powiedzenia w kategoriach kultury prowadzi do wniosku, że żadna kultura nie może być zredukowana ani do czysto instrumentalnych funkcji (np. rynku czy państwa), ani do czysto duchowych treści. Istnieje między nimi napięcie, które jest strukturalne i nieusuwalne.

W kontekście przemysłów kreatywnych powiedzenie to nabiera szczególnej aktualności. Produkcja kulturowa odbywa się dziś w ramach gospodarki rynkowej („cesarz”), ale jednocześnie operuje na poziomie wartości, sensów i znaczeń („Bóg”). Można to ująć jako podwójną logikę:

  • logika ekonomiczna: efektywność, zysk, widzialność, skalowalność,
  • logika aksjologiczna: autentyczność, sens, tożsamość, etyka.

Napięcie między tymi logikami jest jednym z głównych motorów współczesnej kultury. Produkty przemysłów kreatywnych – filmy, gry, narracje medialne – są jednocześnie towarami i nośnikami wartości. Powiedzenie Chrystusa można więc odczytać jako ostrzeżenie przed redukcją jednej logiki do drugiej. Wyraża ono napięcie między komercjalizacją a sensem, między produkcją a wartościami. To napięcie nie jest problemem do rozwiązania, lecz warunkiem twórczości i dynamiki kultury. Niestety zdecydowana większość obecnych produktów kreatywnych redukuje wartości i sens na rzecz zysku i efektywności.

W świetle powyższych analiz można postawić tezę, że narracja chrześcijańska funkcjonuje dziś jako „ukryta metanarracja”. Nie jest już dominującym, explicite artykułowanym systemem znaczeń, lecz raczej zasobem symboli i wartości, które są wykorzystywane w różnych kontekstach kulturowych. Jej obecność jest szczególnie widoczna w momentach kryzysu – społecznego, politycznego czy egzystencjalnego – kiedy to powraca potrzeba całościowych opowieści nadających sens doświadczeniu. W takich sytuacjach wartości chrześcijańskie mogą pełnić funkcję stabilizującą i integrującą.

 

Konkluzja

Relacja między wartościami a wielkimi narracjami w kontekście przemysłów kreatywnych i kultury jest złożona i dynamiczna. Kryzys metanarracji nie oznacza ich zaniku, lecz transformację, w której wartości stają się centralnym elementem organizującym doświadczenie i znaczenie. Przemysły kreatywne pełnią w tym procesie kluczową rolę jako producenci i mediatorzy narracji. Ich działalność wpływa zarówno na reprodukcję istniejących wartości, jak i na tworzenie nowych form sensu. W warunkach globalizacji i cyfryzacji znaczenie wartości jako zasobu kulturowego i ekonomicznego będzie prawdopodobnie rosło. Wymaga to dalszych badań nad ich rolą w kształtowaniu współczesnych narracji oraz nad konsekwencjami ich komercjalizacji. Ja jednak będę się upierał, że nie ma innej wielkiej narracji, która byłaby tak inkluzywna jak chrześcijaństwo. Jest ono otwarte na wszystkich, niezależnie od przynależności rasowej, narodowej, kulturowej, politycznej, płciowej czy hierarchii społecznej. Potrafi ono godzić rozum i wiarę (intuicję), doskonale opisuje skomplikowaną ludzką kondycję i naturę. Potrafi wyjaśnić paradoksalność naszego istnienia, ma terapeutyczny charakter i próbuje pogodzić cele indywidualne i wspólnotowe. Współcześni często nie wiedzą, że wartości, które wyznają wywodzą się nie z sekularnego ale religijnego poglądu na świat. Wielkim zadaniem jest ponowne połączenie ich z korzeniami jakimi jest chrześcijańska wizja świata.

 

Tekst: Artur Zaguła

Zdjęcia autora: Antek Mazerant

Kadry z filmu Projekt Hail Mary: materiały promocyjne dystrybutora dzięki uprzejmości Kina Charlie w Łodzi

 

Przypisy:

1 Polska wersja: Jean-François Lyotard, Kondycja ponowoczesna, Aletheia 1997

2 Tamże, za: https://bazhum.muzhp.pl/media/texts/sztuka-i-filozofia-art-and-philosophy/1997-tom-13/sztuka_i_filozofia-r1997-t13-s25-35.pdf

3 Pisze o tym w swoich wielu książkach Zygmunt Bauman, np. Z. Bauman, Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, [przekł. E. Klekot], PIW, Warszawa 2000; Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2000; Z. Bauman, Płynna nowoczesność, [przekł. T. Kunz], Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006

4 https://www.axiology.org.uk

5 https://www.axiology.org.uk/a-crisis-of-value/page-2.html

6 J. Dukaj, Po piśmie, Wydawnictwo Literackie 2019

7 The Future of Values, pod red. Jérôme Bindé, Berghahn Books 2004

8 D. Hesmondhalgh, The Cultural Industries, London 2013

9 Pojęcie użyte po raz pierwszy przez Henry’ego Jenkinsa; H.Jenkins, Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów, Warszawa 2008

10 W. Tatarkiewicz, Dzieje sześciu pojęć, PIW, Warszawa 1988.

11 J. Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo, Kraków 2006.

12 O powiązaniach sztuki i chrześcijaństwa pisał Jacques Maritain: J. Maritain, Sztuka i mądrość, przeł. K. i K. Górscy, Warszawa 2001

13 Jan Paweł II, Fides et Ratio, za: https://adonai.pl/jp2/pliki/fer.pdf